fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

Poseł M. Sawicki z PSL zarzuca gospodarczy sabotaż swoim koalicyjnym partnerom 

Poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, Marek Sawicki, oskarża swoich koalicyjnych kolegów o zwłokę z budową biogazowni. Mówi wprost, że to gospodarczy sabotaż.

W czwartek na sejmowej mównicy pojawił się wiceminister rolnictwa, Jacek Czerniak z Lewicy. Polityk mówił o potrzebie inwestowania w biogazownie, ale nie przedstawił żadnych planów. Wystąpienie oburzyło posła Polskiego Stronnictwa Ludowego, Marka Sawickiego.

– Ciągle nie mogę zrozumieć, dlaczego w polskim rządzie – i poprzednim, i tym – nie ma zainteresowania wsparciem rozwoju biogazowni rolniczych. Wzywam mój rząd, wzywam moich ministrów, aby w końcu podjęli ten projekt na poważnie – apelował Marek Sawicki.

Polityk był zdziwiony, że rząd nie chce przekazać części środków z Funduszu Odbudowy na budowę małych biogazowni, których budowa nie wymaga pozwoleń. Wicemarszałek Sejmu z Lewicy, Włodzimierz Czarzasty, zauważył, że poseł PSL-u atakuje resort partyjnego kolegi.

– Nie byłbym sobą, gdybym ci nie przypomniał w sposób bardzo delikatny, że szefem tego resortu jest Czesław Siekierski i myślę, że mógłbyś go zapytać na swoim klubie – mówił, zwracając się do Marka Sawickiego, Włodzimierz Czarzasty.  

– Otóż panie marszałku, Wysoka Izbo, o tej sprawie ze wszystkimi ministrami rozmawiam co najmniej od pół roku – odpowiedział poseł PSL.

Emocje nie opadły. Marek Sawicki ostro wypowiadał się także w Radiu Zet. Przypomniał, że w ubiegłym roku Polska Grupa Biogazowa została sprzedana francuskiej firmie TotalEnergies, co nie jest w interesie Polski.

– W polskich spółkach energetycznych mamy do czynienia z sabotażem gospodarczym na rzecz rozwoju energetyki odnawialnej. Mam wrażenie, że projekty, które były przygotowywane w Orlenie – a było ich ponad 80 – finału nie znalazły – zaznaczył Marek Sawicki. 

Tych obaw nie podziela koalicjant PSL-u – Polska 2050.

– Nie widzę żadnego sabotażu gospodarczego w tym zakresie – stwierdził Paweł Śliz, poseł Polski 2050.

Minister infrastruktury z PSL-u, Dariusz Klimczak, tłumaczył, że Marek Sawicki jako poseł z dłuższym stażem może pozwolić sobie na więcej. Wbił jednak partyjnemu koledze szpilkę.

– Marek Sawicki ma prawo się niecierpliwić, natomiast także trzeba pamiętać, że kiedy on był ministrem rolnictwa, te sprawy też nie szły do przodu – zwrócił uwagę Dariusz Klimczak.   

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Kuźmiuk, zaznaczył, że czwartkowe wystąpienie Marka Sawickiego pokazuje, że temat przyszłości Trzeciej Drogi, który rozgorzał tuż po ogłoszeniu w niedzielę słabego wyniku wyborczego, wciąż jest aktualny.

– Nawet wewnątrz partii mamy do czynienia z jakimiś grubymi nieporozumieniami – podkreślił Zbigniew Kuźmiuk.

Problem jest dużo szerszy, bo dotyczy rządzącej koalicji – dodał poseł Andrzej Śliwka.

– Ta koalicja naprawdę trzeszczy w szwach: Czarzasty-Sawicki, pani Kotula, która mówi, że związki partnerskie dogadane, Kosiniak mówi, że niedogadane, a Hołownia mówi, że on będzie głosował za, ale chyba niedogadane. To pokazuje, że tu nie ma wspólnoty programowej – wskazał Andrzej Śliwka.

Stanowisko posła Marka Sawickiego nie dziwi byłego wiceministra rolnictwa w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Krzysztofa Cieciórę. Biogazownie są w Polsce potrzebne.

– Pozdrawiamy pana marszałka. Nie dziwię się tej frustracji. Ministerstwo Rolnictwa jest chyba jednym z najmniej pracowitych ministerstw w obecnym rządzie – ocenił Krzysztof Ciecióra. 

Biogazownie byłyby pomocne w procesie transformacji energetycznej, czyli w procesie zastępowania energii z węgla – zaznaczył dr inż. Robert Golej.

– Biogazownia może skończyć swój cykl produkcyjny na produkcji biogazu, ale ten biogaz może być również od razu spalany i w drodze tego spalania produkowana energia elektryczna – wyjaśnił dr inż. Robert Golej.  

Rząd stawia jednak na wiatraki. Te sprzedają jednak m.in. Niemcy i to one na tym zarabiają.

– Nie mają wizji rozwoju Polski. Pan Donald Tusk nie jest zainteresowany rozwojem Polski, wręcz przeciwnie – robi to, co mu nakazują w Berlinie i w Brukseli – powiedział politolog dr Piotr Gawryszczak.

Dane pokazują, że Polska i Niemcy mają podobną ilość biosubstratu do produkcji energii w biogazowniach. Jednak w Niemczech biogazowni jest 10 tys., a w Polsce tylko ponad 300.

TV Trwam News

drukuj