fot. sxc.hu

Pos. Wróbel: MEN – dobra mina do złej gry

MEN forsuje obniżanie wieku szkolnego, ale do tej pory nie wypracowało programów wsparcia dla szkół – napisał jeden z dzienników. Gazeta podała, że to wnioski z dokumentu roboczego z listopada, przygotowanego przez Departament Funduszy Strukturalnych MEN.

Pojawia się zatem pytanie o 5 lat zmarnowane przez resort po ogłoszeniu reformy obniżającej wiek szkolny.

Tymczasem gminy alarmują, że nie będą miały pieniędzy, by zapewnić liczebność klas na poziomie maksymalnie 25 uczniów oraz by zatrudnić osoby, wspierające pracę nauczyciela.

Nowa minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, wciąż przekonuje, że do września 2014 r. przygotuje wszystkie szkoły na przyjęcie sześciolatków. Poseł Marzena Wróbel mówi, że MEN przez cały czas robiło dobrą minę do złej gry: zaczęło od kampanii wizerunkowych i medialnych promocji obniżania wieku szkolnego, a zapomniało o podstawach finansowych reformy.

– Ministerstwo skupiało się głównie na działaniach wizerunkowych i propagandowych. Wydano sporo pieniędzy na reklamy telewizyjne – oczywiście można było te środki przeznaczyć na lepsze zadania. Natomiast ministerstwo cały czas chowa głowę w piasek i udaje, że nie ma problemu, że jedyny problem jest w rodzicach, którzy nie są na tyle świadomi, żeby wcześniej posłać dzieci do szkoły. To jest oczywiście bzdura. Jeśli nie zaczniemy podchodzić do problemu w sposób poważny, czyli także od strony finansowej, to należy stwierdzić, że ta reforma jest kompletnie nieprzygotowana. Nie wspomnę już tu o podstawach programowych, które zmieniono. Oceniam to w sposób negatywny – stwierdza polityk.

Poseł przypomina, że MEN, aby uspokoić wzburzonych rodziców przeciwnych posyłaniu dzieci do nieprzygotowanych szkół, zaczęło zmniejszać liczbę dzieci w klasach, co miało polepszyć standard. Jednak samorządy nie dostały wystarczających środków finansowych na dostosowywanie placówek.

– W ślad za tym standardem organizacyjnym powinny iść pieniądze i tutaj ministerstwo pozostaje właściwie niewzruszone. Wszystkie kluby opozycyjne od lat mówią o tym, że ta część oświatowa subwencji ogólnej jest po prostu za mała. Nie wystarcza na realizację tych zadań, które zostały wpisane ustawowo samorządom do realizacji, czyli podstawowym zadaniem jest prowadzenie szkół. Tych pieniędzy po prostu jest za mało. Również Solidarna Polska złożyła poprawkę do budżetu. Chcieliśmy by o 800 mln zł wzrosła subwencja oświatowa. Niestety żadna z poprawek, żadnego opozycyjnego klubu nie została zaakceptowana – przypomina poseł Marzena Wróbel.

RIRM 

drukuj