Pos. P. Uściński: Oczekiwanie symetrycznych relacji z Ukrainą jest jak najbardziej zasadne
Powinniśmy z Ukrainą współpracować, ale oczekiwanie symetrycznych relacji jest jak najbardziej zasadne i pan prezydent powinien oczywiście realizować interes Polski. Za spotkaniem Karola Nawrockiego z Wołodymyrem Zełenskim powinno iść załatwianie interesów, które są przez Polskę widziane. Oczekujemy, że Ukraińcy przyznają się do błędów w sprawach polityki historycznej, ale też ważne jest, żebyśmy stawiali Ukrainie nasze interesy gospodarcze – mówił we wtorkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam Piotr Uściński, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Wołodymyr Zełenski zaprosił Karola Nawrockiego do Kijowa. Zdaniem posła Piotra Uścińskiego polski prezydent powinien skorzystać z zaproszenia, mimo że w ostatnim czasie ukraiński przywódca nie najsprawiedliwiej traktował Polskę pomimo ogromu pomocy udzielonej jego krajowi. Niemniej – jak zaznaczył polityk – jesteśmy z Ukrainą sąsiadami i powinniśmy z nią utrzymywać relacje.
Prezydent Karol Nawrocki wielokrotnie wskazywał na potrzebę symetrii w relacjach polsko-ukraińskich i oczekuje, że Wołodymyr Zełenski przyjedzie do Warszawy.
– Tak, powinien Wołodymyr Zełenski też przyjechać do Warszawy. Powinniśmy z Ukrainą współpracować, ale oczekiwanie symetrycznych relacji (…) jest jak najbardziej zasadne i pan prezydent powinien oczywiście realizować interes Polski. To, co mówi prezydent, oznacza, że będzie chciał szukać interesu Polski wszędzie, a w naszym interesie jest chociażby to, żeby Ukraińcy przestali budować swoją tożsamość na banderyzmie, by zrozumieli, przyjęli do wiadomości prawdę historyczną o tym, co się działo na Wołyniu, o rzezi wołyńskiej, żeby pozwolili nam upamiętnić naszych rodaków tam zamordowanych i też chcielibyśmy, żeby nie tylko ukraińskie dzieci w polskich szkołach (bo w polskich szkołach uczą się prawdy o historii), ale również żeby na Ukrainie poznawały prawdziwą historię – mówił gość „Polskiego punktu widzenia”.
Zdaniem polityka PiS wzajemne wizyty prezydentów Polski i Ukrainy powinny być czymś więcej niż kurtuazyjnym uściskiem dłoni.
– Za takim spotkaniem powinno iść załatwianie interesów, które są przez Polskę widziane. Bardzo mocno wsparliśmy Ukrainę organizacją międzynarodowej pomocy, przyjęciem setek tysięcy czy milionów ukraińskich uciekinierów wojennych, pomocą militarną. My też oczekujemy, że Ukraińcy w sprawach polityki historycznej przyznają się do błędów. Oczywiście powinni przeprosić za to, co czynili ich poprzednicy – banderowcy – kilkadziesiąt lat temu. Powinni też przyznać się do błędu polegającego na budowaniu obecnej tożsamości, patriotyzmu na nie takich postaciach historycznych, jak powinni. Mogą znaleźć w swojej historii zdecydowanie lepsze, szlachetne postacie, na których można budować tożsamość. Ważne jest, żebyśmy stawiali Ukrainie nasze interesy gospodarcze (…). Ukraina oczekuje pewnego wsparcia gospodarczego. Oni są w trudnej sytuacji gospodarczej, ale muszą zrozumieć nasze interesy. Muszą zrozumieć, że np. niekontrolowane zalanie Europy ukraińską żywnością po prostu narusza nasze interesy i na to nie możemy się zgodzić – podkreślił poseł Piotr Uściński.
Do wzajemnych zaproszeń prezydentów Polski i Ukrainy odniósł się marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty. Lewicowy polityk stwierdził, że to nieodpowiedzialne i dlatego – jego zdaniem – nie powinniśmy się dziwić braku Polski przy rozmowach pokojowych dotyczących Ukrainy i Rosji.
– Zdaniem pana Czarzastego Tuska nie było w Londynie przy stole ze względu na to, że prezydent Karol Nawrocki zaprasza Zełenskiego do Warszawy? Przecież to jest śmieszne. Tuska nie było przy stole rozmów w Londynie dlatego, że dał się ograć w tym zakresie. Dopóki Prawo i Sprawiedliwość rządziło w Polsce (…), nadawaliśmy ton, byliśmy liderem sprawy wsparcia Ukrainy na świecie. Tusk doszedł do władzy – przestał być w ogóle zapraszany do jakichkolwiek rozmów. Polska miała swoją prezydencję w Unii Europejskiej – nie zorganizowała żadnego szczytu. Tusk z jednej strony chce zawłaszczyć politykę międzynarodową, bo uważa, że to jest jego kompetencja jako rządu, a z drugiej strony oddaje zupełnie pole innym – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.
Zdaniem parlamentarzysty zagraniczni szefowie rządów uważają, że Donald Tusk i tak będzie realizował to, co ustalą, dlatego nie ma sensu go zapraszać. To nie tylko wyraz braku szacunku dla Polski, ale również dla samego Donalda Tuska, którego mają wyłącznie za wykonawcę swojej woli.
radiomaryja.pl




