Pos. B. Wróblewski: Prezydent jest adwokatem społeczeństwa i nie dopuszcza do tego, żeby rząd przyjmował niekorzystne ustawy
Konstytucja przewiduje takie instrumenty, jak weto prezydenta czy skierowanie ustaw do Trybunału Konstytucyjnego, żeby większość parlamentarna nie podejmowała pochopnie różnych działań, które dla dużej części, a może nawet większości społeczeństwa są nie do przyjęcia. Prezydent przede wszystkim kieruje się interesem Polaków i dlatego wetuje rozwiązania, które z różnych powodów – światopoglądowych, tożsamościowych, gospodarczych – są dla polskich obywateli nie do przyjęcia, nie byłyby korzystne. Prezydent jest raczej adwokatem społeczeństwa, broni praw społeczeństwa albo części społeczeństwa i nie dopuszcza do tego, żeby rząd przyjmował niedobre, niekorzystne ustawy – przekonywał Bartłomiej Wróblewski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
Koalicja rządząca zarzuca prezydentowi Karolowi Nawrockiemu nadużywanie prawa weta w sprawie ustaw kierowanych do niego przez Sejm. Rząd Donalda Tuska kolejny raz próbuje przeforsować projekt, który został odrzucony przez głowę państwa.
– Prezydent, zgodnie z polską konstytucją, ma prawo nie podpisać ustawy, wysłać ją z powrotem do parlamentu, czyli zawetować, ale może także ustawę skierować do Trybunału Konstytucyjnego, jeśli są poważne wątpliwości dotyczące zgodności z konstytucją (…). To nie tylko jest prawo, ale wręcz obowiązek, bo prezydent nie powinien podpisywać ustaw, które są niezgodne z konstytucją. Natomiast odmowa podpisania ustawy, zwrócenie do Sejmu, czyli – popularnie mówiąc – zawetowanie ustawy, jest prawem prezydenta. Prezydent może kierować się różnymi racjami. Konstytucja nie przewiduje żadnych ograniczeń tego prawa – zwracał uwagę Bartłomiej Wróblewski.
Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości, próbował przypisać prezydentowi Karolowi Nawrockiemu łamanie konstytucji i wspomniał o postawieniu go przed Trybunałem Stanu.
– Rząd czy Donald Tusk chcieliby mieć wolną rękę, jeśli chodzi o wprowadzanie takich zmian, jak uważają – na przykład ideologizacji polskiej szkoły, kształtowanie wymiaru sprawiedliwości na swój obraz i zgodnie ze swoim interesem. Ale konstytucja właśnie dlatego przewiduje takie instrumenty, jak weto prezydenta czy skierowanie ustaw do Trybunału Konstytucyjnego, żeby większość parlamentarna nie podejmowała pochopnie różnych działań, które dla dużej części, a może nawet większości społeczeństwa są nie do przyjęcia. (…) Prezydent przede wszystkim kieruje się interesem Polaków i dlatego wetuje rozwiązania, które z różnych powodów – światopoglądowych, tożsamościowych, gospodarczych – są dla polskich obywateli nie do przyjęcia, nie byłyby korzystne. Prezydent jest raczej adwokatem społeczeństwa, broni praw społeczeństwa albo części społeczeństwa i nie dopuszcza do tego, żeby rząd przyjmował niedobre, niekorzystne ustawy (…). Tutaj nie ma żadnej przestrzeni, żeby prezydenta o to oskarżać – podkreślał poseł PiS.
Weto jest wyłączną prerogatywą Prezydenta RP gwarantowaną mu przez konstytucję. Natomiast o używaniu weta mówił także Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu, który zapowiedział, że zamierza stosować „marszałkowskie weto” wobec „szkodliwych projektów legislacyjnych, służących populizmowi i rozregulowaniu zasad funkcjonowania państwa”. To nic innego jak tzw. sejmowa zamrażarka, w której – jak wskazał Bartłomiej Wróblewski – znajdują się niemal wszystkie ustawy składane przez Prawo i Sprawiedliwość.
Weto stalinowskie? Leninowskie? Z rewolucji bolszewickiej? No bo w prawie takich kompetencji Wołodia nie ma! 😱😁
pic.twitter.com/Agq8TSRz8B— Przemysław Czarnek (@CzarnekP) November 21, 2025
– Jest tam ustawa obywateli, zgodnie z którą etyka i religia miałyby być obowiązkowe w szkole (…). Pół miliona obywateli podpisało się pod tym projektem. Odbyło się pierwsze czytanie i nic dalej się nie dzieje. Akurat ten projekt jest zamrożony w komisji, ale są też projekty prezydenta Karola Nawrockiego – na przykład o obniżeniu cen energii. Innym takim przykładem są projekty ustaw Prawa i Sprawiedliwości pozwalające rolnikom prowadzić pracę w godzinach nocnych, podnoszące wydatki na zbrojenia do 5 proc. PKB czy zwiększające ochronę prawną żołnierzy, funkcjonariuszy Policji, Straży Granicznej wobec ataków i naruszania ich dóbr osobistych. Ustaw, które blokuje obecna większość, jest bardzo dużo. W czasach marszałka Hołowni zamrażarka czasami bywała, można powiedzieć, uchylana i niektóre projekty były procedowane. To oczywiście nic nie zmieniało, bo w ostatecznym głosowaniu i tak koalicja je odrzucała. Żaden samodzielny projekt opozycji w tej kadencji nie został przyjęty – akcentował gość „Aktualności dnia”.
Polityk wspomniał, że nawet tzw. tematy neutralne, które nie dotyczą kwestii światopoglądowych czy związanych z daną linią partyjną, nie są procedowane przez Sejm, bo projekty tych ustaw zgłaszają politycy opozycji.
– Na przykład przygotowany przez nas projekt uchwały na tysiąclecie Królestwa Polskiego, która miała zamykać rok tysiąclecia dwóch koronacji królów, ale mająca taki szerszy wymiar suwerennościowy, tożsamościowy, została zablokowana przez większość (…). Zamrażarka działa – to jest ograniczanie demokracji, w szczególności dlatego, że dotyczy to niemal wszystkich, bez wyjątku, projektów opozycji, prezydenta, obywateli (…). Warto zbierać podpisy, bo na przykład wspomniana ustawa o obowiązkowych lekcjach etyki albo religii, nawet jeśli nie zostanie uchwalona w tej kadencji, to zostanie uchwalona w kolejnej kadencji. Jeśli pół miliona Polaków stoi na stanowisku, że sprawą powinien się zająć parlament, to parlament powinien się zająć i przyjąć taką ustawę. Jest to pewnego rodzaju środek nacisku na parlament – przekonywał rozmówca Radia Maryja.
Całą rozmowę z Bartłomiejem Wróblewskim można odsłuchać [tutaj].
radiomaryja.pl



