fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

Polska walczy z pandemią koronawirusa. Min. Ł. Szumowski: Gdybyśmy nie wprowadzili restrykcji zakażonych mogłoby być już 16,5 tys. osób

Szczyt zachorowań na koronawirusa w Polsce może nastąpić w maju lub czerwcu – taką informację przekazał w poniedziałek w Sejmie premier Mateusz Morawiecki. Według szacunków rządu, bez ograniczeń, jakie zostały podjęte, już teraz mielibyśmy ponad 16 tys. chorych. Do kraju trafiają kolejne transporty sprzętu medycznego: maseczek, kombinezonów ochronnych i respiratorów.

Koronawirus przenosi się przede wszystkim drogą kropelkową. Jednak, jak tłumaczył lekarz dr Michał Sutkowski, to nie jedyny sposób. Zarazić możemy się także dotykając dłońmi powierzchni, na których znajduje się wirus.

– Wówczas naszymi rękoma, niestety z wirusem, dotkniemy okolicy śluzówek: twarzy, oczu, nosa i jamy ustnej – podkreślał specjalista chorób wewnętrznych i medycyny rodzinnej.

W taki sposób wirus może dostać się do naszego organizmu. Mając wirusa na dłoniach nieświadomie możemy także zarazić drugą osobę, np. przez podanie ręki.

Chroni przed tym tylko izolacja, to krok, na który zdecydował się rząd i krok, który przynosi efekty.

– Gdybyśmy nie wprowadzili tych restrykcji – przemieszczania się, izolacji -dzisiaj predykcje mówią o 16,5 tys. osób zdiagnozowanych, zakażonych – mówił prof. Łukasz Szumowski, minister zdrowia.

W tym momencie jest ich cztery razy mniej. Polska przygotowuje się na szczyt epidemii. To co najgorsze wciąż przed nami – wskazał premier Mateusz Morawiecki.

– Spodziewamy się, że szczyt zachorowań jest przed nami gdzieś w maju, czerwcu – podkreślał szef rządu.

Dlatego Polska wciąż stara się o sprowadzenie do kraju kolejnych maseczek i rękawiczek. Liczonych w milionach.

– Gotowe są zapasy na kolejne tygodnie. 31 mln maseczek medycznych. Rozdysponowano również 7 mln maseczek medycznych dla szpitali – akcentował premier Mateusz Morawiecki.

W Polsce jest ok. 10 tys. respiratorów, kolejne są dokupywane.

– Do Polski przyjechał transport 165 respiratorów z tysiąca nowych zamówionych – wskazał premier RP.

To wszystko nie przekonuje opozycji.

Małgorzata Kidawa-Błońska nie wycofała się ze swoich słów, że w Polsce brakuje sprzętu, a lekarze są źle chronieni.

– Testów ciągle nie ma w takiej ilości, nie są tak dostępne, jakby oczekiwali tego lekarze. One gdzieś są, ale konkretnie ich nie ma – mówiła kandydat Koalicji Obywatelskiej w wyborach prezydenckich.

Lewica będzie patrzeć rządowi na ręce – zapowiedział poseł Krzysztof Gawkowski.

– Lewica będzie prowadzić „białą księgę” zaniedbań i nieprawidłowości w czasach zarazy. Spiszemy wszystkie wasze puste słowa i niespełnione obietnice – podkreślił parlamentarzysta.

Minister Łukasz Szumowski informował w odpowiedzi, że lekarze mają pierwszeństwo w dostępie do testów.

– Każdy medyk, który ma podejrzenie zetknięcia się z wirusem i wysokie prawdopodobieństwo, ma prawo do tzw. szybkiej ścieżki – wskazał. prof. Łukasz Szumowski.

Liczba testów, jakie wykonują polskie laboratoria, wciąż rośnie.

– Mamy w tej chwili wykonanych ponad 85 tys. testów, to jest ponad 2,2 tys. na milion mieszkańców i na cztery tysiące zakażonych. Plasuje nas to w czołówce peletonu krajów, które były na tym etapie epidemii – akcentował minister zdrowia.

W Polsce do walki z epidemią wykorzystywany jest m.in. lek Arechin. Dotychczas stosowany był głównie przy malarii i reumatycznym zapaleniu stawów. Teraz zyskał nowe zastosowanie – mówiła Katarzyna Dubno z firmy Adamed.

– Skuteczność chlorochiny tej substancji czynnej, którą zawiera nasz lek, została potwierdzona podczas wybuchu epidemii przez naukowców z Chin i Korei – akcentowała Katarzyna Dubno z firmy farmaceutycznej Adamed.

Arechin pozostaje jednak lekiem wspomagającym. Poszukiwanie prawdziwego lekarstwa i szczepionki wciąż trwa.

TV Trwam News

drukuj