Polska prezydencja nie wykazuje inicjatywy, aby w momencie kryzysu relacji Waszyngton-Bruksela zorganizować szczyt USA-UE
W momencie negocjacji pokojowych administracja Donalda Trumpa pozostaje w chłodnych relacjach z Brukselą. Rozwiązaniem mogłoby być przejęcie inicjatywy przez polską prezydencję w Unii Europejskiej, ale jak na razie nie widać chęci zorganizowania chociażby szczytu USA-UE w Warszawie.
Mijają dwa miesiące, odkąd rząd Donalda Tuska przejął prezydencję w Unii Europejskiej. Patrząc na to, jak rozwijają się negocjacje pokojowe ws. Ukrainy, pojawiają się pytania o to, czy właśnie Polska powinna wyjść z inicjatywą zorganizowania szczytu UE-Stany Zjednoczone? Wiceminister spraw zagranicznych z Lewicy, Andrzej Szejna, przekonuje, że bez organizacji szczytu głos Polski i tak jest słyszalny na forach.
– Polska dyplomacja nie jest w żaden sposób na marginesie. Polska dyplomacja jest w natarciu – zapewnił Andrzej Szejna.
To jeszcze rząd Zjednoczonej Prawicy przygotował priorytety na polską prezydencję. Zapisano wówczas, że należy skupić się na zacieśnianiu relacji ze Stanami Zjednoczonymi i umocnieniu pozycji NATO. Rząd Donalda Tuska zmienił te priorytety, przez co Polska nie jest podmiotem w rozmowach – wskazał poseł PiS, Jan Dziedziczak.
– Prezydencja polska niestety jest bierna, a jeśli Polska jest bierna, to wobec wielkich wyzwań polityki zagranicznej, jakie są w tej chwili, na nasze nieszczęście aktywni są inni – zaznaczył Jan Dziedziczak.
W momencie kryzysu na linii UE-Stany Zjednoczone to prezydent Francji, Emmanuel Macron, postanowił samodzielnie reprezentować europejski interes w negocjacjach pokojowych. Z kolei poseł Konfederacji, Przemysław Wipler, sugeruje, że polską prezydencję można byłoby wykorzystać do zacieśnienia relacji z Turcją, która chce być przy stole negocjacyjnym.
– By premier poleciał do Ankary albo zaprosił do nas prezydenta Erdogana, bo to Turcy mają najsilniejszą – po Amerykanach – armię w NATO. Są bardzo obecni w regionie i na wielu frontach mają interesy sprzeczne z Federacją Rosyjską – zauważył Przemysław Wipler.
Obecnie zarówno Kancelaria Premiera, jak i MSZ nie planują bilateralnych rozmów z Turcją. Interes Polski stara się realizować prezydent Andrzej Duda. To on, jako pierwszy europejski lider, spotkał się z Donaldem Trumpem. Teraz przebywa z wizytą w Stanach Zjednoczonych i nie wyklucza ponownego spotkania z amerykańskim przywódcą.
– Jeżeli ktoś jest w stanie osiągnąć zakończenie tej wojny, to USA mają taki potencjał, dzięki któremu może to zostać uzyskane. Nikt inny – ocenił Andrzej Duda.
Pretekstem do zorganizowana szczytu USA-UE w Polsce mógłby być fakt, że to nasz kraj jest rekordzistą w wydatkach na zbrojenia w NATO i w czołówce pomocy dla Ukrainy. Tymczasem inicjatywę chce przejąć Giorgia Meloni. W sobotę premier Włoch rozmawiała telefonicznie z prezydentem Trumpem i poinformowała go, że to Rzym chce być gospodarzem transatlantyckiego szczytu. Wypowiedź Donalda Tuska sugeruje, że premier zgodzi się na taki scenariusz.
– Będę wspierał inicjatywę pani premier Giorgi Meloni, aby doprowadzić do spotkania na szczycie Europa-Stany Zjednoczone. Dzisiaj wydaje się to rzeczywiście bardzo potrzebne i dobrze, że premier Włoch to zaproponowała – mówił Donald Tusk.
Ale administracja Donalda Trumpa pozostaje powściągliwa, jeśli chodzi o relacje z Unią Europejską. W ostatnich dniach sekretarz stanu USA, Marco Rubio, odwołał spotkanie z szefową unijnej dyplomacji, Kają Kallas. W momencie marginalizowania eurokratów, to polski rząd musi przejmować inicjatywę w dialogu z Waszyngtonem – zaznaczył minister w Kancelarii Prezydenta, Stanisław Żaryn.
– Niestety nie widać ani nieformalnego szczytu UE w Warszawie, nie widać, żeby Polska organizowała szczyt UE-USA czy Unia-Ukraina. Widać wyraźnie, że nie wykorzystujemy narzędzi, jakie mamy – zwrócił uwagę Stanisław Żaryn.
W kwietniu w Warszawie odbędzie się szczyt inicjatywy Trójmorza. Niewykluczone, że pojawi się na nim Donald Trump. Jednakże gospodarzem szczytu będzie kończący kadencję prezydent Andrzej Duda.
TV Trwam News




