fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] W. Gadowski: Zeznania D. Przywieczerskiego z afery FOZZ mogą przyczynić się do pęknięcia omerty komunistycznej mafii, która rozkradała Polskę po ’90 r.

Dariusz Przywieczerski może opowiedzieć o prawdziwych początkach III RP i prawdziwej roli ludzi, którzy dziś uchodzą za autorytety, a naprawdę byli złodziejami powiązanymi z establishmentem komunistycznym. To ważna postać, jeżeli chodzi o świadectwo czasu i ogromnej afery finansowej, którą możemy nazwać początkiem III RP – akcentował red. Witold Gadowski podczas sobotnich „Aktualności dnia” w Radiu Maryja. Publicysta mówił również o działaniach opozycji za granicą szkalujących naszą Ojczyznę.

Dariusz Przywieczerski, nazywany „mózgiem afery FOZZ”, po 12 latach od wyroku trafi do zakładu karnego. 72-letni dziś biznesmen został w sobotę deportowany z USA do Polski. Ma odsiedzieć 3,5 roku za wyprowadzenie z Funduszu 1,5 mln dolarów. [czytaj więcej]. Witold Gadowski wskazał, iż afera FOZZ to czubek góry „afery transformacyjnej”. To tylko jedna z dróg, którymi wyprowadzano pieniądze z Polski tak, aby wracały potem w postaci prywatnych pieniędzy tzw. biznesmenów – mówił.

Afera FOZZ ujrzała światło dzienne, gdy zeznania w prokuraturze w niemieckim Köln złożył Józef Tkaczyk, niemiecki makler.

– Proces tzw. sprawców afery FOZZ ograniczył się jedynie do kilkuset mln zł, postawiono zarzuty osobom, które nie były sprawcami kierowniczymi tej afery. Nigdy nie przesłuchano z uprzedzeniem Leszka Balcerowicza, który wtedy był ministrem finansów i de facto odpowiadał za kontrolowanie FOZZ. Zarzuty dotyczyły jedynie jego zastępcy, wiceministra Sawickiego, który nie dostał żadnych sankcji. Nigdy nie postawiono w stan oskarżenia Dariusza Rosatiego, członka rady nadzorczej FOZZ; Nigdy też nie dotarto do (…) oficerów wywiadu wojskowego, którzy projektowali i nadzorowali przeprowadzenie afery FOZZ – kilkumiliardowej kradzieży na szkodę państwa polskiego – tłumaczył dziennikarz.

Józef Tkaczyk w wywiadzie dla Witolda Gadowskiego opowiadał o skali afery FOZZ, wykresach prowadzących do prywatnych telewizji oraz wielkich polskich biznesów, które prywatyzowały gałęzie przemysłu. Fakty te nigdy nie stały się przedmiotem śledztw.

– Przedmiotem śledztw nie stała się także większość dokumentacji gromadzonej chociażby w piwnicy Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Pojawiały się tam znane nazwiska, takie jak: Edward Mazur, Andrzej Kuna, Aleksander Żagiel (…). Nigdy nie wyjaśniono przepływu pieniędzy FOZZ – i około FOZZ – do jednej z prywatnych telewizji, które działają do dziś na polskim rynku – zaznaczył autor „Komentarza Tygodnia”.

Publicysta zwrócił uwagę, że Dariusz Przywieczerski nie był „mózgiem” afery FOZZ, tylko wykonawcą. Powiedział również, iż 72-letni biznesmen to osoba, która łączy w sobie wiele afer.

– Dariusz Przywieczerski to także utworzenie pierwszego komercyjnego banku w Polsce – BIG Banku, który wchłonął dużo większy bank – Bank Gdański. Tę operację przeprowadził z Bogusławem Kotem, urzędnikiem Ministerstwa Finansów (potem prezesem Banku Millenium). To także sprzedaż majątku Uniwersalu, w aferze PZU, transakcje z firmą Code z Krakowa, transfer pieniędzy PZPR do Stanów Zjednoczonych (…). Dariusz Przywieczerski, gdyby zeznawał, może opowiedzieć o prawdziwych początkach III RP i prawdziwej roli ludzi, którzy dziś uchodzą za autorytety, a tak naprawdę byli zwykłymi złodziejami powiązanymi z establishmentem komunistycznym. To bardzo ważna postać, jeżeli chodzi o świadectwo czasu i świadectwo ogromnej afery finansowej, którą możemy nazwać początkiem III RP. Dariusz Przywieczerski może także zeznawać o rosyjskich inspiracjach – a może nawet sprawstwie kierowniczym – w wielu polskich aferach (…). Zeznania Dariusza Przywieczerskiego mogą przyczynić się do pęknięcia omerty komunistycznej mafii, która rozkradała Polskę po 1990 roku – podkreślił gość Radia Maryja.

Redaktor odniósł się także do działalności Adama Michnika. Naczelny „Gazety Wyborczej” przebywał w Nowym Jorku na zaproszenie Instytutu Badań Żydowskich i wziął udział w debacie o „antysemityzmie w Polsce XX w.”. Na spotkaniu miał powiedzieć: „My bierzemy na siebie poradzenie sobie z Kaczyńskim, a wam zostawiamy poradzenie sobie z Trumpem”.

– Megalomania Adama Michnika (…) sięga zenitu. Jest to wprost proporcjonalne do traconego przez niego wpływu w Polsce. I oby utracił go całkowicie (…). Niech Adam Michnik zajmie się swoją rodziną i swoim otoczeniem wywodzącym się wprost ze środowisk komunistycznych, a mniej Polską, która jest dla niego obca, i której coraz bardziej nienawidzi (…). Starajmy się przywrócić Polsce normalność – myślenie w polski sposób.  Niech Polska będzie w końcu rządzona przez ludzi wywodzących się z polskich elit, a nie z elit nawiezionych tu przez sowietów – akcentował.

Witold Gadowski ustosunkował się również do poczynań opozycji poza granicami Polski. W Parlamencie Europejskim została otwarta wystawa zdjęć, które przedstawiają protesty, jakie odbyły się w Polsce przeciwko zmianom w wymiarze sprawiedliwości; miała miejsce także debata na ten temat. Europoseł PO Róża Thun dziękowała wiceprzewodniczącemu Komisji Europejskiej Timmermansowi za „niestrudzoną walkę o nasze wspólne wartości”.

– Jest rzeczywistość wirtualna i jest rzeczywistość prawdziwa. Prawdziwa rzeczywistość jest taka, że w Polsce żyje się coraz lepiej, a stan demokracji jest najlepszy od czasów Okrągłego Stołu. Każdy, kto nad tym dyskutuje, to znaczy, że ma złą wolę (…). To sztuczne zamieszanie ma spowodować obcą interwencję w Polsce – ocenił publicysta.

Cała rozmowa z red. Witoldem Gadowskim dostępna jest [tutaj].

RIRM

 

drukuj