fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Red. W. Gadowski: Czy racjonalne jest, że gdy mamy 500 zakażeń, zamykamy całkowicie gospodarkę, życie publiczne, a w tej chwili mamy ok. 20 tys. zakażeń i otwieramy?

Czy to jest racjonalne, że mamy w Polsce 500 zakażeń, zamykamy całkowicie gospodarkę, życie publiczne, a w tej chwili mamy ok. 20 tys. zakażeń i otwieramy? To zupełnie nieracjonalne – z prostego rozumienia logiki – posunięcia. Teraz jest pytanie, czy polski rząd kieruje się tylko symulacjami Imperial College i Amerykanów, czy też mamy jakieś własne, wiarygodne opracowania; czy mamy jakieś własne strategie czy też kopiujemy jedynie niewolniczo to, co się dzieje w świecie? – mówił w czwartkowych „Rozmowach niedokończonych” w TV Trwam dziennikarz śledczy i publicysta red. Witold Gadowski.

Witold Gadowski ocenił, że kwestia pandemii koronawirusa to temat ogromnie złożony. Zwrócił uwagę na bardzo małą liczbę ekspertów w tej dziedzinie.

Dziennikarz, powołując się na badania amerykańskie wskazał, że koronawirus SARS-Cov 2 nie ma pochodzenia naturalnego.

– Nie jest to dzieło ewolucji, nie jest to dzieło mutacji naturalnych, tak jak początkowo nam mówiono: że ten wirus powstał w drodze takiej, iż zmutował z nietoperzy – przez jakiś organizm pośredni – na człowieka. Ten koronawirus SARS-Cov 2 nie jest naturalny. Moi przyjaciele z laboratoriów w Kalifornii i w Nowym Jorku, którzy badają od samego początku naturę tego wirusa, jego budowę, od początku alarmowali, że jest w nim coś nienaturalnego, jest w nim ślad ludzkiej ręki. Już dziś wiemy, że kombinacja genetyczna, która jest nieduża (bo to jest kilka genów) została zmieniona ludzką ręką, że dodano mechanizm wzmocnienia oddziaływania na człowieka. To wszystko wskazuje w 90 proc., że ten wirus był tworzony laboratoryjnie, prawdopodobnie od 2003 roku – tłumaczył gość „Rozmów niedokończonych”.

Nie można bagatelizować zagrożenia, jakie niesie za sobą pojawienie się nowego koronawirusa – podkreślił publicysta.

– Od 50 lat koronawirusy w naukach medycznych są opisywane i dotychczas nie mieliśmy aż tak agresywnych koronawirusów, bo nawet SARS i MERS nie były tak agresywne jak SARS-Cov 2 czy jego mutacje, które w tej chwili oddziaływują. Z jednej strony przestrzegałbym przed bagatelizowaniem tego wirusa, bo jego oddziaływania ciągle nie znamy. Pojawiły się opracowania naukowe mówiące o tym, że może być powiązany z chorobą Kawasakiego u dzieci i to jest bardzo niebezpieczne. (…) Z drugiej strony pojawiły się bardzo poważne opracowania mówiące o tym, że wirus poprzez nerw węchowy wnika do centralnego ośrodka nerwowego i może uszkadzać rdzeń przedłużony, a więc może uszkadzać autonomiczną pracę płuc i serca – zwrócił uwagę redaktor.

Z drugiej strony należy jednak zauważyć, że zdecydowanie chybione okazały się symulacje dwóch dominujących ośrodków na temat możliwej liczby zachorowań i zgonów z powodu zakażania SARS-Cov 2.

– Wiemy już dziś na pewno, że symulacje pandemii, opracowane przez narodowy instytut ze Stanów Zjednoczonych (to jest instytucja założona i dotowana przez Billa Gatesa) i Imperial College z Wielkiej Brytanii – czyli dwa ośrodki, które na cały świat opracowały dominujące przewidywania pandemii – pomyliły się 20-krotnie. Te badania były zawyżone 15-20-krotnie. (…)  Śmiertelność powinna być już bardzo duża – jest 15 razy mniejsza w świecie. Ja nie mówię, że te 300 tysięcy osób, które zmarło w tej chwili na koronawirusa, że to jest niewiele. Ale zwróćmy uwagę, że populacja światowa to jest ponad 7 miliardów ludzi – przypomniał Witold Gadowski.

W tym miejscu należy zadać sobie kilka pytań, dotyczących sensowności decyzji o zamknięciu gospodarek przez niemal wszystkie kraje świata, w tym Polskę – akcentował dziennikarz śledczy.

– Czy lockdown, czy te restrykcyjne środki bezpieczeństwa, wśród których my Polacy przodujemy (jesteśmy krajem o jednym z najbardziej restrykcyjnych systemów zapobiegania koronawirusowi), czy tu skórka się opłaca za wyprawkę? Statystyki zgonów także pokazują, że wśród tych, którzy umierają, są przede wszystkim osoby, które miały towarzyszące schorzenia i podeszły wiek. Dlaczego trwa zamknięcie gospodarki? Przecież zamknięcie gospodarki wywoła więcej ofiar niż koronawirus. Czy to jest racjonalne, że mamy w Polsce 500 zakażeń, zamykamy całkowicie gospodarkę, życie publiczne, a w tej chwili mamy ok. 20 tys. zakażeń i otwieramy? To zupełnie nieracjonalne – z prostego rozumienia logiki – posunięcia. Teraz jest pytanie, czy polski rząd kieruje się tylko symulacjami Imperial College i Amerykanów, czy też mamy jakieś własne, wiarygodne opracowania, czy mamy jakieś własne strategie czy też kopiujemy jedynie niewolniczo to, co się dzieje w świecie? – zastanawiał się redaktor.

Odmienną strategię wobec pandemii koronawirusa zastosowała Szwecja, która nie wprowadziła systemu ograniczeń, zakazów i nakazów, a jedynie rekomendacje i zalecenia dla obywateli.

– Czy w Szwecji jest dziś znacząco większa liczba zachowań niż w Wielkiej Brytanii? Nie. Okazuje się, że ten model szwedzki – przyznam, że eugeniczny, bo oni od dawna mają tego typu ciągotki – czyli wykształcanie tzw. odporności stada, przynosi jakieś efekty. A my, siedząc w domach, zakładając rękawiczki i maseczki „wyjaławiamy się”. Nasz organizm nie ma do czynienia ze środowiskiem wirusów i bakterii, które w sposób naturalny w środowisku krążą. Jakie mogą być potem efekty? To są tylko pytania medyczne, a są jeszcze pytania psychologiczne: jak wpłynie na nas odosobnienie, utrata pracy, kończące się zasoby finansowe i narastające niecierpliwienie, narastające złe emocje, które się przy tym wszystkim rodzą? To pójdzie w dwóch kierunkach, bo z teorii psychologicznych wiemy, że tak będzie. Pójdzie w kierunkach depresyjnych, będziemy mieć wysyp depresji i związanych z tym niestety prób samobójczych, a z drugiej strony będziemy mieć wysyp agresji, która jest tłumiona w tej chwili poprzez to, że mamy ten osławiony lockdown, jeszcze siedzimy w domach – ocenił gość TV Trwam.

W Szwecji zakażenie koronawirusem stwierdzono u ponad 32 tys. osób; zanotowano prawie 5 tys. zgonów, co przekłada się na bardzo wysoki współczynnik śmiertelności w porównaniu do innych krajów. Rzeczywista śmiertelność z powodu choroby Covid-19 jest jednak dużo niższa – nie tylko w Szwecji, ale również w innych krajach – podkreślił publicysta.

– Dziś już wiemy, że przeciętna śmiertelność jest od 0,1 do 0,3 proc. wśród populacji. Te dane ze Szwecji, o których mówimy, to jest śmiertelność wśród zarażonych, a nie wśród całej populacji. Jakbyśmy wzięli całą populację, to ten współczynnik byłby oczywiście dużo niższy. Załóżmy, że Szwedzi mają większą śmiertelność. Ale jaka to jest śmiertelność? Musimy teraz spojrzeć na to, kto umiera. Przede wszystkim umierają pensjonariusze domów starców, hospicjów, z tych grup, które są najbardziej narażone na niebezpieczeństwo śmiertelnego koronawirusa. Ci ludzie umierają także z powodu chociażby grypy, bo jak się ma 80 lat i jest się w złym stanie zdrowia, to zwykły katar może zakończyć życie – zauważył Witold Gadowski.

radiomaryja.pl        

drukuj