[TYLKO U NAS] Prof. W. Osadczy o zaproszeniu polskiego ambasadora na Ukrainie do tamtejszego MSZ w sprawie pisma o gloryfikacji nacjonalistów: Ambasador Izraela nie został zaproszony i nie był pouczony oraz upokorzony

List jest desygnowany przez dwóch ambasadorów. Ambasador Izraela nie został zaproszony i nie był pouczony oraz upokorzony. Polski ambasador natomiast jako przysłowiowy chłopczyk do bicia został przez strategicznego sojusznika tak potraktowany – powiedział prof. Włodzimierz Osadczy w rozmowie z redakcją informacyjną Radia Maryja.

Profesor Włodzimierz Osadczy zwrócił uwagę na rosnącą banderyzację na Ukrainie do tego stopnia, iż ideologia banderowska stała się obowiązującą ideologią u naszego wschodniego sąsiada.

– Bez najmniejszej wątpliwości musimy w tej chwili stwierdzić, iż banderyzm stał się oficjalną ideologią Ukrainy. Nie jest to jakieś zapotrzebowanie koniunkturalne związane z rosyjską agresją, nie jest to specjalność tak zwanej Ukrainy zachodniej, tylko jest to oficjalne stanowisko państwa ukraińskiego, jakim jest czczenie ideologii ludobójców i postaci, które są kojarzone z ludobójstwem. Tutaj więc jest czas najwyższy, żeby uciąć wszelkie dyskusje i oczekiwania oraz omamienia, które od czasu do czasu pojawiają się w przestrzeni publicznej i mówią o możliwości dialogu historycznego czy ekshumacji. Sprawa jest zamknięta, a banderyzm jest oficjalną ideologią – wskazał historyk.

Polski ambasador na Ukrainie został zaproszony do ukraińskiego MSZ w związku z wystosowanym wraz z ambasadorem Izraela na Ukrainie pisma w sprawie gloryfikacji antypolskich i antysemickich działaczy nacjonalistycznych. Izraelski ambasador wezwania do ukraińskiego MSZ nie otrzymał. Więcej [tutaj].

– List jest desygnowany przez dwóch ambasadorów. Ambasador Izraela nie został zaproszony i nie był pouczony oraz upokorzony. Polski ambasador natomiast jako przysłowiowy chłopczyk do bicia został przez strategicznego sojusznika tak potraktowany. Należy sobie przypomnieć niekończące się wybryki ambasadora ukraińskiego w Warszawie, które nie pociągają za sobą najmniejszych skutków chociażby w postaci jakichś gestów ze strony polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zwróćmy uwagę na niebywałą ingerencję w ostatnie sprawy polskie, które miały miejsce w związku z suwerenną decyzją władz miasta Przemyśla dotyczącą nazewnictwa ulic. Widzimy, że jest przyzwolenie władz polskich na takie traktowanie polskich dyplomatów, Polski i polskiej racji stanu – powiedział dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum na KUL.

Profesor zaakcentował, że polska polityka zagraniczna jest w całości podporządkowana USA.

– Prawdopodobnie wynika to z uwarunkowań geopolitycznych i braku decyzyjności władz polskich, gdy chodzi o politykę zagraniczną. Wystarczy spojrzeć na żenującą wypowiedź pana Czaputowicza na temat wydarzeń w Iraku, który powiedział, że czeka na interpretację Stanów Zjednoczonych i dopiero po tej interpretacji zabierze stanowisko. To wszystko wyjaśnia. Natomiast na banderyzm pojawiło się zapotrzebowanie w czasach napięcia relacji na linii USA-Rosja. Polska zatraciwszy zdolność prowadzenia własnej, suwerennej polityki zagranicznej całkowicie podporządkowała się polityce Stanów Zjednoczonych. Nie mając odgórnych wytycznych od USA, możemy stwierdzić, że polska dyplomacja nie ma własnego zdania w zakresie banderyzmu – mówił wykładowca akademicki.

Władze polityczne są niewiarygodne w sprawach traktowania historii i banderyzmu na Ukrainie – podkreślił historyk.

– Pan premier Morawiecki rokrocznie powtarza jedno i to samo zdanie, że nie spocznie dopóty, dopóki nie uporządkuje sprawy ekshumacji. Po tej deklaracji, która pada rokrocznie 11 lipca, absolutnie nic się nie dzieje. Na Ukrainie natomiast banderyzm świętuje triumfy, bo wiemy, że kosmetyczne zmiany Wiatrowycza na innego funkcjonariusza nic nie wniosły, bowiem nowy szef IPN-u na Ukrainie powtarza tezy, że Bandera jest bohaterem a polityka banderyzacji jest jego wielkim osiągnięciem. Ociera się to o bardzo smutne określenie graniczące z kupczeniem pamięci i zatraceniem wrażliwości na fundamentalne sprawy – podsumował prof. Włodzimierz Osadczy.

radiomaryja.pl

drukuj