fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

Sejm zgodził się na głosowanie korespondencyjne w wyborach prezydenckich w 2020 r.

Sejm przegłosował możliwość głosowania korespondencyjnego, co w praktyce pozwala na przeprowadzenie wyborów prezydenckich, mimo epidemii. Przeciwna była opozycja, a to może oznaczać, że na nowe rozwiązanie nie zgodzi się Senat. Poparcie projektu przez większość posłów z Porozumienia pokazuje jednak, że PiS – mimo zawirowań – utrzymuje większość.

Na wybory korespondencyjne w takim terminie, w jakim początkowo miały się odbyć, nie zgodził się Jarosław Gowin.

– Podaję się do dymisji – oznajmij w poniedziałek lider Porozumienia.

Jarosław Gowin zrezygnował z funkcji wicepremiera oraz ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Choć przekonał obóz Zjednoczonej Prawicy do zmiany konstytucji, to nie przekonał opozycji. Dlatego PiS nie zrezygnowało z wyborów korespondencyjnych.

Pierwsze głosowanie przegrało, ale później pojawił się nowy projekt, zbliżony do poprzedniego. Całe wybory mają odbyć się w sposób korespondencyjny.

– Państwo zapewni doręczenie dokumentów wyborczych – podkreślał Krzysztof Sobolewski, poseł PiS.

Nikt nie będzie musiał udawać się do lokalu wyborczego. Opozycja stawia jednak pytanie o bezpieczeństwo takiego głosowania.

– Każdy listonosz będzie miał kontakt z ponad tysiącem osób. A to tylko w obliczu dostarczenia pakietów wyborczych, oprócz codziennych, innych obowiązków – mówił Krzysztof Śmiszek, poseł Lewicy.

– Nie zapomną wam tego pracownicy Poczty Polskie, nie zapomną wam tego, ci którzy będą musieli zajmować się liczeniem głosów – wskazywał Borys Budka, przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

– Nie ma skrzynek wyborczych. Chcecie te pakiety wrzucać do skrzynek domowych, których nikt nie będzie kontrolował – akcentował Robert Kropiwnicki, poseł Koalicji Obywatelskiej.

– Święte są życie i zdrowie obywateli RP, a nie data 10, 17 maja – podkreślał Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes PSL, kandydat w wyborach prezydenckich.

PiS sięgał po argument, że wybory korespondencyjne skutecznie przeprowadzono w Bawarii.

– Ten projekt przewiduje wdrożenie tego modelu. Wybory odbędą się w połowie kwietnia także w Korei Południowej – mówił min. Łukasz Schreiber, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów.

Opozycja chciała przesunięcia wyborów, ale poprzez wykorzystanie stanu nadzwyczajnego.

– Przesunąć wybory, wprowadzić stan nadzwyczajny, żeby chronić zdrowie i życie obywateli, konstytucja daje taką możliwość – wskazywał Krzysztof Bosak, poseł Konfederacji, kandydat w wyborach prezydenckich.

PiS pozostał przy swoim, opozycja przy swoim. Sejm poparł głosowanie korespondencyjne, ale różnica głosów za i przeciw była niewielka, ponieważ projekt poparło 230 parlamentarzystów, 226 było przeciw, 2 wstrzymało się od głosu.

Wśród tych, którzy nie głosowali, był – jako jedyny w obozie Zjednoczonej Prawicy – Jarosław Gowin. Głosowanie korespondencyjne poparli za to w większości posłowie z Porozumienia.

TV Trwam News

drukuj