fot. twitter.com

Sąd Najwyższy odrzucił kolejne protesty wyborcze złożone przez PiS

Kolejne dwa protesty wyborcze złożone przez Prawo i Sprawiedliwość zostały odrzucone przez Sąd Najwyższy. Dotyczyły one okręgów wyborczych do Senatu numer 12 i 92. Partia wnioskowała o ponowne przeliczenie kart do głosowania.

W okręgu wyborczym numer 12 mandat senatorski uzyskał Ryszard Bober z Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zdobył 2451 głosów więcej niż kandydat PiS-u Andrzej Mioduszewski. Równocześnie w okręgu zarejestrowano ponad 2840 głosów nieważnych. Z kolei w okręgu numer 92 senatorem został Paweł Arndt z Koalicji Obywatelskiej. Otrzymał 1483 głosy więcej niż kandydat PiS Robert Gaweł. Nieważnych głosów było natomiast ponad dwa razy więcej – trzy tysiące sześćdziesiąt cztery.

– W sytuacji, gdy tych głosów nieważnych było na tyle dużo, że mogły przeważyć na korzyść jednego lub drugiego kandydata, uważaliśmy, że to już jest światełko sygnalizujące, że warto sytuację w tym konkretnym okręgu zbadać – podkreślił zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel.

Sąd Najwyższy pozostawił bez dalszego biegu kolejne dwa protesty złożone przez partię rządzącą – poinformował rzecznik Sądu Najwyższego sędzia Michał Laskowski.

– Sąd uznał, że nie uprawdopodobniono w żaden sposób, aby doszło do nieprawidłowości przy liczeniu głosów, także tych głosów, które zostały uznane za nieważne. Nie można opierać protestu na zasadzie hipotezy niczym nie popartej – zaznaczył sędzia Michał Laskowski.

Partia nie sformułowała konkretnego zarzutu naruszenia Prawa wyborczego.  Wcześniej negatywne opinię ws. protestów sześciu złożonych przez Prawo i Sprawiedliwość wydała Państwa Komisja Wyborcza.

– Tam nie mogło być innej decyzji – powiedział Borys Budka z Platformy Obywatelskiej.

PO od początku krytykowała PiS za złożenie protestów wyborczych, mimo że sama to zrobiła – przypomniał senator Jan Maria Jackowski.

– Jest to dobrym prawem każdego uczestnika procesu wyborczego, także obywatela, bo i obywatel może złożyć protest wyborczy. Po każdych wyborach po 1989 roku były protesty wyborcze – wskazał senator PiS Jan Maria Jackowski.

Politycy opozycji twierdzili, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, w której zasiadają sędziowie wybrani za rządów PiS, wyda korzystne dla partii rządzącej decyzje.

– Ta izba oraz Izba Dyscyplinarna zostały wybrane w procedurze, która – naszym zadaniem – naruszała procedurę konstytucyjności – oświadczył poseł Borys Budka.

Sąd Najwyższy nie wydał jednak orzeczenia na korzyść Prawa i Sprawiedliwości – powiedziała adwokat Iwona Tworzydło-Woźniak.

– Zarzuty o upolitycznieniu wybranych nowych sędziów przez nowo wyłonioną KRS są bezpodstawne. W przeciwnym razie należałoby przyjąć, że wyrok sądu byłby upolityczniony, a więc korzystny dla partii rządzącej – zaznaczyła Iwona Tworzydło-Woźniak.

Sędziowie rozpoznali protesty w sposób rzetelny i uczciwy – wskazał rzecznik Sądu Najwyższego.

– Jest to fakt, który trzeba docenić i zauważyć – podkreślił sędzia Michał Laskowski.

To podważa narracje opozycji – mówił zastępca rzecznika PiS.

– To pokazuje, jak zupełnie bezzasadna była panika czy wręcz histeria wzbudzana przez opozycję – podkreślił Radosław Fogiel.

Do Sądu Najwyższego do tej pory wpłynęło łącznie 268 protestów wyborczych, złożonych przez partie polityczne, a także obywateli. Sąd rozpoznał już 14 z nich i je odrzucił.

TV Trwam News

drukuj