fot. PAP/Krzysztof Ćwik

Polscy rolnicy stawiają opór polityce Komisji Europejskiej

Polscy rolnicy nie ustają w protestach przeciwko polityce Komisji Europejskiej, która uderza w różne dziedziny polskiej gospodarki. Rolnicy żądają wycofania szkodliwej umowy z Mercosurem. Dziękują prezydentowi za weto do ustawy o aktywnym rolniku, która oznaczałaby likwidację tysięcy gospodarstw rolnych.

Setki osób zgromadziły się przed wrocławską siedzibą przedstawicielstwa KE.

– My dzisiaj mobilizujemy się do marszu w drodze do odzyskania niepodległości, wolności Europy – mówił Kazimierz Kimso, przewodniczący dolnośląskiej „Solidarności”.

Rolnicy, leśnicy, górnicy, ale też pracownicy branży chemicznej, motoryzacyjnej i energetycznej sprzeciwiają się polityce KE, która niszczy polską gospodarkę. Żądano wycofania unijnego systemu ETS i planowanego ETS2. Wzywano unijnych urzędników do zablokowania umowy handlowej z Mercosurem.

– Protestujemy i walczymy o to, aby polskie rolnictwo przetrwało – zaznaczył Rafał Poloczek z Porozumienia Rolników Południowej Polski.

Protestujący spisali obawy w liście, który przekazano na ręce przedstawiciela KE. W trakcie protestu pozytywnie oceniano weto prezydenta dotyczące ustawy o aktywnym rolniku.

– Rolnicy wnioskowali, aby to zawetować. Liczymy na to, że prezydent wypracuje konsensus z organizacjami rolniczymi i ta ustawa wróci po raz kolejny, ale już w innej formie – podkreślił Adrian Wawrzyniak, rzecznik „Solidarności” Rolników Indywidualnych.

Ustawa uderzyłaby w rodzinne gospodarstwa rolne – tłumaczył prezydent Karol Nawrocki.

– Przepisy premiują wielkie podmioty, a od małych rolników wymagają udowadniania swojej aktywności poprzez skomplikowaną biurokrację – wskazał prezydent RP.

Zgodnie z ustawą, aby utrzymać unijne dopłaty mały rolnik musiałby udowodnić, że prowadzi gospodarstwo rolne. Minister rolnictwa przekonuje, że prezydent zawetował ustawę, która przeciwdziałała nadużyciom.

– Żeby pieniądze trafiały do prawdziwych, faktycznych rolników, a nie spekulantów z Marszałkowskiej – mówił Stefan Krajewski, minister rolnictwa i rozwoju wsi.

Wielu rolników nie spełniłoby wymogów – zauważył szef rolniczej „Solidarności”, Tomasz Obszański. Konieczne byłoby posiadanie faktur za zakup nawozów, środków ochrony roślin oraz udowodnienie sprzedaży płodów rolnych.

– Nie wszystkie gospodarstwa mogą sprzedawać do firm skupowych. Sprzedają bardzo dużo na rynek, sprzedają w rolniczym handlu detalicznym, gdzie tych faktur nie ma – tłumaczył Tomasz Obszański.

Według resortu rolnictwa konieczność udowodnienia aktywności gospodarstwa dotyczyłaby 60 tysięcy rolników. Według opozycji zmiany uderzyłyby w dużo większą liczbę gospodarstw.

– Gdyby ta ustawa weszła w życie, spowodowałaby, że połowa gospodarstw rolnych byłaby pozbawiona dopłat. Mamy dziś 1 mln 200 tys. gospodarstw rolnych. Szacuje się, że 600 tys. spośród nich byłoby pozbawionych dopłat dla rolników – akcentował Mariusz Błaszczak, poseł PiS.

Bez dopłat wiele małych gospodarstw nie przetrwa.

– Dobrze, że mamy jeszcze dopłaty. Jakie są to są, ale zawsze jakieś wsparcie jest – mówił pan Jan, rolnik.

Likwidacja małych gospodarstw oznaczałby też konieczność sprzedaży ziemi przez rolników – alarmowała Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej.

– Gospodarstwa musiałby coś z tą ziemią zrobić. Albo ją wydzierżawić, czyli doprowadzić do tego, żeby jednak sąsiadujące gospodarstwa bardziej intensywne się rozwijały, albo tę ziemię po prostu sprzedać – podkreśliła Monika Przeworska.

Zawetowana ustawa to kolejny argument za dymisją ministra rolnictwa. W przyszłym tygodniu Sejm rozpatrzy wniosek PiS o wotum nieufności dla ministra Stefana Krajewskiego.

TV Trwam News

drukuj