fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Polacy wspominają ofiary katastrofy smoleńskiej

Powracają łzy, żal i niedowierzanie. Tłumy Polaków, tak jak osiem lat temu, ponownie gromadzą się na Krakowskim Przedmieściu. Wspominają tych, którzy odeszli 10 kwietnia 2010 roku.

Tysiące zapalonych zniczy, stosy kwiatów, nieprzebrane rzesze ludzi – tak 10 kwietnia 2010 roku wyglądało Krakowskie Przedmieście. Z tym dniem wiąże się niezwykła symbolika, a pod drewnianym krzyżem Polacy stali się jedną wspólnotą.

– Byliśmy tu o 15:00. Myślałem, że tutaj będzie garstka ludzi, a tu już było morze ludzi płaczących, wzruszonych, padających sobie w ramiona. Potrafiliśmy być wspólnotą – wspominał Jan Kasprzyk, szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Tak było przez kolejne dni żałoby, a później wiele osób wracało na Karkowskie Przedmieście każdego dziesiątego dnia miesiąca.

– Ja przez osiem lat (…) zawsze przyjeżdżałem. Dziś źle się czuję, ale moim obowiązkiem jest, jako Polaka, tu być – mówił Stanisław Lesis, uczestnik apelu pamięci przed Pałacem Prezydenckim.

Kiedy przed ośmiu laty media obiegła wiadomość o katastrofie w Smoleńsku, reakcje Polaków były podobne.

– Wydawało mi się, że to jest niemożliwe. Ja nie wierzyłem. Kilka razy słuchałem. (…) Stanąłem przed kioskiem, gdzie kioskarka słuchała radia i mnie to się w głowie nie mieściło. Potem to tylko sam płacz, rozpacz i tragedia – akcentował Jan Szymański.

Tego dnia cała Polska była w bólu. Wiele osób straciło swoich przyjaciół oraz kolegów z pracy.

– Zginęły nam elity państwa polskiego właśnie w tym symbolicznym miejscu i o tym trzeba pamiętać – wskazał Jan Szyszko, były minister środowiska.

Pod Smoleńskiem zginęło 96 osób. Mieli różne życiorysy, zawody i poglądy. Wszyscy towarzyszyli prezydentowi Polski Lechowi Kaczyńskiemu w drodze do Katynia na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej.

– Wtedy to był taki czas, który nas wszystkich łączył. Chciałabym, żeby tak było. To pewnie trudne. Wiemy, że nie wszyscy są obecni, ale nie odmawiajmy pamięci tym, którzy zginęli, którzy pracowali na rzecz dobra naszego kraju – podkreśliła wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek.

Ze wzruszeniem Polacy wspominają ostatni hołd i pożegnanie prezydenta.

– Kiedy samolot z ciałem prezydenta startował do Krakowa, to ta CASA „pokiwała się”. Oni po prostu żegnali się – mówił uczestnik apelu pamięci.

Jednego dnia zginęło wielu oddanych ojczyźnie Polaków, których do tej pory nie udało się zastąpić.

TV Trwam News/RIRM

drukuj