(fot.PAP)

Polacy płacą 8 mln zł za doradców ministrów

Polacy płacą za sztab doradców ministrów blisko 8 mln złnapisał jeden z dzienników. Najlepiej płatne są resorty nauki, obrony i spraw zagranicznych. Średnie wynagrodzenia dla ich pracowników przekraczają 11 tys. zł.

Z danych dziennika wynika, że w 2012 r. suma wydatków na wynagrodzenia w gabinetach politycznych wyniosła 7,7 mln zł, jednak w ub. r. nastąpiła tendencja wzrostowa. W pierwszej połowie roku wydatki wyniosły już 3,9 mln zł. Najwięcej zatrudnionych doradców w 2013 r. miał resort gospodarki, a także spraw wewnętrznych i kancelaria premiera.

Kontrowersji dodaje fakt, że często doradcami ministrów są studenci bez większego doświadczenia. Rząd Donalda Tuska nie popiera jednak projektów ograniczenia liczebności pracowników gabinetów politycznych. PiS chce całkowitej likwidacji gabinetów politycznych. To kolejny dowód na skalę niekompetencji obecnej ekipy rządzącej – stwierdził dr Janusz Szewczak, analityk gospodarczy.

– To właściwie jest najmniej profesjonalna ekipa zarządzająca państwem na przestrzeni ostatnich dwudziestu kilku lat. Jednocześnie przypomnijmy, przyznawane są gigantyczne premie dla różnego rodzaju urzędników. W zeszłym roku ok. 100 mln złotych. Ostatnio media informowały o studentach zatrudnionych w gabinetach politycznych (którzy mają dwadzieścia jeden, czy dwadzieścia trzy lata) i to w tak fundamentalnych resortach jak: Ministerstwo Finansów czy Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. To pokazuje, jaka jest skala nepotyzmu w obecnym rządzie. Choćby Ministerstwo Gospodarki, przecież kierowane i zarządzane przez PSL, w stosunku do którego jest tak wiele zarzutów o nepotyzm, koligacje rodzinne uwzględniane w zatrudnieniu – powiedział Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

W obliczu rosnącej biedy i zwiększającego się bezrobocia rozrzutność rządu Donalda Tuska nie zna granic – dodaje ekspert.

  – Nierozwiązywane są najistotniejsze problemy społeczne związane z:  bezrobociem, zdrowiem, skandalami, kolejno umierającymi dziećmi; a z drugiej strony mamy pełne gabinety polityczne ludzi, którzy właściwie nie mogą mieć żadnych kompetencji, skoro mają dwadzieścia jeden czy dwadzieścia trzy lata, studiują, ale są dziećmi prominentnych polityków (…). To jest dowód na kompletne lekceważenie prostych zasad: uczciwości, profesjonalizmu, kompetencji. To pokazuje, jak lekko władza traktuje publiczne pieniądze, bo przecież to wszystko nie odbywa się za darmo. Jednocześnie widzimy, jak ciężko Polakom zdobyć jakąkolwiek pracę – dodał Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK.

 

RIRM

drukuj