fot. PAP/Andrzej Jackowski

Podpisanie umowy na linii Unia Europejska-Mercosur wstrzymane do stycznia

Podpisanie umowy z Mercosurem zostało przełożone na styczeń. To skutek nacisków Włoch i Francji. Niestety Polska nie podjęła się budowy stworzenia tzw. mniejszości blokującej, która doprowadziłaby do odrzucenia umowy. Rząd Donalda Tuska wywiesił białą flagę – mówi opozycja.

W czwartek ważyły się losy ostatecznej ratyfikacji umowy UE–Mercosur. Przez Brukselę przetaczał się wielotysięczny protest rolników.

W tym samym czasie przewodnicząca KE, Ursula von dr Leyen, szykowała się na lot do Brazylii, by tam w sobotę podpisać umowę. Wspierali ją w tym m.in. Hiszpania, która chce odbudowywać wpływy w Ameryce Południowej, a także Niemcy.

Jeśli Unia Europejska chce pozostać wiarygodna w globalnej polityce handlowej, decyzje muszą zostać podjęte już teraz. A decyzja może być tylko jedna – podpisanie umowy – mówił kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, w miniony czwartek.

Tymczasem podpisanie umowy z krajami Mercosur przesunięto na koniec stycznia.

O odroczenie nalegała premier Włoch. Według Giorgi Meloni przyjęte klauzule ochronne dla europejskich rynków rolno-spożywczych są niewystarczające.

Zamierzamy zatwierdzić umowę tylko wtedy, gdy zostaną uwzględnione odpowiednie gwarancje bezpieczeństwa dla naszego sektora rolniczego – wskazała Giorgia Meloni.

Z kolei Francja, ponad politycznymi podziałami, chce konsekwentnie wyrzucić część handlową z krajami Mercosuru do kosza.

– Wiele naszych sektorów rolnych już teraz boryka się z trudnościami. Nie możemy ich teraz poświęcić dla tego porozumienia – przekonywał prezydent Francji, Emmanuel Macron.

Odłożenie przyjęcia umowy, jasny sprzeciw Francji i nadal wahające się Włochy, tworzą okazję do zbudowania mniejszości blokującej. Do tego potrzebne jest jednoznaczne stanowisko Polski. Z jednej strony premier Donald Tusk składa deklaracje o nieakceptowaniu Mercosuru.

Polska tak czy inaczej – i to powiedziałem bardzo jednoznacznie – nie będzie akceptowała Mercosuru – stwierdził premier Donald Tusk.

Ale z drugiej strony twierdzi, że jeśli niemożliwe będzie odrzucenie umowy, wówczas przyjęte klauzule ochronne powinny polskim rolnikom wystarczyć.

Nie chcę mówić, że wyrwaliśmy zęby Mercosurowi, ale jego konsekwencje nie będą dramatyczne dla polskich rolników – przekonywał premier RP.

To klastyczny przykład politycznego rozdwojenia jaśni – wskazał politolog, Paweł Kubala.

Na potrzeby krajowe mówi, że oczywiście twardo walczy i dba o interesy polskich rolników. Natomiast zupełnie inne podejście stosuje, kiedy rozmawia z zagranicznymi partnerami – zauważył politolog.

Klauzule ochronne mają umożliwić europejskiemu rolnikowi zawnioskować o odszkodowanie, w momencie kiedy zwiększony import towarów po korzystnych cenach z Mercosuru spowoduje obniżkę cen naszych produktów. Opozycja wskazuje, że takie działania będą możliwe długo po fakcie. Dlatego PiS i Konfederacją apelują o walkę do samego końca.

Potrzebne są działania tu i teraz, bo kiedy nasz produkt jest wypchnięty z rynku, my także wypadamy z tego rynku – mówił pos. PiS, b. wiceminister rolnictwa, Krzysztof Ciecióra.

Musimy być mądrzy przed szkodą. Trzeba zablokować część umowy dotyczącą rolnictwa – dodał pos. Konfederacji, Michał Urbaniak.

Rolnicy alarmują – ratyfikacja umowy i napływ tańszych i gorszej jakości towarów zza oceanu, to zagrożenie dla unijnego bezpieczeństwa żywnościowego.

TV Trwam News

drukuj