fot. Paweł Palembas

Podlaskie: Ponad 10,6 tys. ptaków zaobrączkowanych nad Siemianówką

Ponad 10,6 tys. ptaków – czeczotek, rudzików, pierwiosnków, bogatek, ale też dzięciołów, sów czy modraczek – zaobrączkowano podczas zakończonej właśnie „Akcji Siemianówka” nad Zalewem Siemianówka (Podlaskie) na skraju Puszczy Białowieskiej.

„Akcja Siemianówka” organizowana jest od 2002 roku przez obrączkarzy oraz koło naukowe biologów Uniwersytetu w Białymstoku. Ten jedyny w północno-wschodniej części kraju i jeden z największych obozów obrączkarskich w Polsce rozstawia się zawsze w okolicach Zalewu Siemianówka. Obóz trwał od sierpnie.

Jak powiedział jeden z organizatorów akcji, ornitolog Samuel Sosnowski, tegoroczny obóz był 19. sezonem i zakończył się drugim najlepszym w historii akcji wynikiem zaobrączkowanych ptaków – 10 tys. 611. To – jak podkreślił – wstępny wynik, bo teraz wszystkie zebrane podczas obozu dane będą analizowane.

„Sezon, mimo że rozpoczęty nieco później niż zwykle, był fenomenalny” – ocenił ornitolog. Wyjaśnił, że przeważnie obóz zaczyna się na przełomie lipca i sierpnia, a w tym rozstawiono go dopiero 1 sierpnia, przez co stracono możliwość obserwacji i obrączkowania dużej liczby ptaków, które migrują w tym czasie. Jednak zdecydowano też, by sezon wydłużyć o trzy tygodnie, aby sprawdzić, jakie jeszcze ptaki lecą w tym okresie. Zdaniem Samuela Sosnowskiego było warto, bo w sieci udało się złapać m.in. bardzo rzadką, niegniazdującą w Polsce czeczotkę tundrową.

Wśród innych rzadkich gatunków złapanych w całym sezonie Samuel Sosnowski wymienił m.in. dwie młode modraczki (to – jak mówił ornitolog 14. i 15. odnotowanie tego gatunku w Polsce), pierwiosnki syberyjskie, świstunki żółtawe czy bekasiki. Dodał, że w większe sieci udało się złapać uszatkę, puszczyka, dzięcioła zielonosiwego czy białogrzbietego, choć ten był już zaobrączkowany.

W sieci łapały się też m.in.: czeczotki zwyczajne i brunatne, szczygły, rudziki, bogatki, dzwońce,

Podczas obozu, w którym uczestniczyli ornitolodzy, studenci i wolontariusze, ptaki łapane były w różnego rodzaju sieci i tunele, które rozstawiane są w tzw. siedliskach przejściowych – na styku zbiornika i lądu, w krzakach i trzcinowiskach. Po schwytaniu, ptakom zakładane są obrączki ze specjalnym numerem identyfikacyjnym. Podczas badań oznaczany jest gatunek i sprawdza się kondycję, a także otłuszczenie, czyli to, jaki zapas energii zgromadził dany osobnik. Zbierane są też pomiary biometryczne oraz waga, po czym ptaki wypuszczane są na wolność. Wyniki badań przesyłane są do Stacji Ornitologicznej Muzeum i Instytutu Zoologii PAN z Gdańska.

Samuel Sosnowski ocenił, że w tym roku było bardzo duże zainteresowanie wolontariuszy obozem.

„Nie było problemu z wypełnieniem grafiku” – dodał. Mówił, że być może to wynik pandemii koronawirusa – część osób szukała ucieczki z miasta. Ale – jak zauważył – powiększa się też grono sympatyków takich obozów i coraz więcej osób przyjeżdża.

Wśród planów na przyszły sezon ornitolog wymienił rozstawienie obozu już wiosną, aby mieć pełniejszy obraz tego, co i kiedy nad Siemianówkę przylatuje.

PAP

drukuj