fot. Marek Borawski / Nasz Dziennik

Podkomisja ds. katastrofy smoleńskiej po pierwszej konferencji

Powołana w lutym przez ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza komisja przedstawiła w czwartek w Warszawie pierwsze efekty swoich badań dotyczących katastrofy smoleńskiej.

Jerzy Miller, szef Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego działał nierzetelnie, a wręcz na szkodę śledztwa – to jedna z najważniejszych konkluzji dotychczasowych prac podkomisji ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Podczas swojej pierwszej konferencji zespół kierowany przez dr inż. Wacława Berczyńskiego przedstawił stan badań, a także kilka nieznanych wcześniej wątków. Jednym z nich był m.in. fakt, że zapisy z czarnych skrzynek zostały zmanipulowane, poprzez usunięcie z nich kilku ostatnich sekund lotu.

O manipulacja i fałszerstwach w zapisach czarnych skrzynek mówił wiceprzewodniczący podkomisji prof. Kazimierz Nowaczyk. Jak poinformował, z polskiej skrzynki wycięte zostały ok. 3 sekundy, z rosyjskiej ok. 5 sekund, a cała tragedia i rozpad samolotu rozpoczął się na dystansie ok. 900 metrów.

– Pierwszym poszukiwanym przyrządem są czarne skrzynki. Są one podstawowym dowodem i podstawowym materiałem badawczym w każdej katastrofie lotniczej. Podkomisja odnalazła w materiałach źródłowych Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Polskiego – państwowego – pełne zapisy polskiej skrzynki i rosyjskiej skrzynki. Jeśli porównamy to z poprzednią informacją z raportu ATM, widać, że z polskiej skrzynki wycięte zostały ok. 3 sekundy, z rosyjskiej – ok. 5 sekund – mówił profesor.

Prof. Nowaczyk dodał, że w kokpicie Tu-154M nie zidentyfikowano głosu dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika. Odczytał oświadczenie zespołu lotniczego w tej sprawie.

– Stwierdzamy, że jego głos nie został zintensyfikowany – po pierwsze, przez żadną z trzech osób z podkomisji dobrze go znających; po drugie, przez żadną z dotychczasowych specjalistycznych ekspertyz laboratoryjnych dokonującą wskazania mówców. Są to Centralne Laboratorium Kryminalistyki Komendy Głównej Policji, instytut Sehna, profesor Grażynę Demenko. Po trzecie w dotychczasowych naszych badaniach ponadto stwierdzamy, że komisja Millera, ani zespół biegłych prokuratury nie podały żadnych wyników badań mogących być podstawą identyfikacji gen. Błasika – powiedział prof. Kazimierz Nowaczyk.

Podkomisja przedstawiła także nagranie, z którego wynika, że Jerzy Miller miał wywierać nacisk na członków swojego zespołu tak, aby ostatecznie raport polskich śledczych zgadzał się z ustaleniami komisji rosyjskiej.

Najważniejszym dokonaniem jest potwierdzenie, że raport przygotowany przez komisję Millera jest niewiarygodny – wskazał po posiedzeniu podkomisji Piotr Walentynowicz, wnuk Anny Walentynowicz, która zginęła w katastrofie.

– Przedstawione materiały przez komisję, myślę że jasno i wyraźnie ukazują wszystkim to, że musimy zacząć od nowa, gdyż raport komisji Milera był robiony według scenariusza, a nie według założeń, że dochodzimy do tego co się wydarzyło. Na to mamy dowody – mówił wnuk Anny Walentynowicz – Piotr Walentynowicz.

Publicysta Marcin Wikło ocenia, że nagranie słów Jerzego Millera jest na tyle szokujące, że dobrze by było, aby sprawie przyjrzała się prokuratura.

– Przewodniczący niezawisłej komisji, która ma zbadać tak poważny wypadek, sugeruje, że zależy mu przede wszystkim na tym, aby ustalenia tej komisji były takie same, a nie żeby dojść do prawdy (…). Są różne rodzaje przestępstw, różnymi rodzajami przestępstw zajmuje się prokuratura, pewne zaniechania, kierowania prac w ślepy zaułek, to też może być przestępstwo, to jest oczywiście do oceny prokuratury – powiedział Marcin Wikło.

Minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz, który w lutym powołał podkomisję, podkreślił, że celem zespołu nie jest wskazanie winnych, ale przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM

drukuj