Po partnersku bez zasad

Do Sejmu trafiły cztery projekty ustaw w sprawie związków partnerskich. Na wstępie chcę zwrócić uwagę, iż podrzucenie posłom do dyskusji projektów ustaw dotyczących spraw światopoglądowych, skierowanych w trybie niemal pilnym do pierwszego czytania, projektów dotyczących osobistych uczuć osób prowadzących swe życie prywatne w układach nieprzewidzianych przez prawo to zabieg PR-owski.

 

Ma on na celu odwrócenie uwagi Sejmu i polskiego społeczeństwa od rzeczywistych problemów polskiego życia, od poważnego kryzysu politycznego w obozie władzy i kryzysu państwa zżeranego korupcją i nepotyzmem, zagrożonego szkodliwym dla Polski działaniem obcej władzy w obszarze energetyki, zagrożonego pakietem klimatycznym, sprawą smoleńską i wieloma innymi prowadzącymi do destrukcji państwa polskiego.

Druga uwaga do wnioskodawców
Najwyższe zdumienie budzi śmiałość przedstawienia Sejmowi projektów aktów prawnych, które w sposób tak totalny i jaskrawy są sprzeczne z polskim prawem (Konstytucją i ustawami), z orzecznictwem sądów i przeważającą doktryną prawa. Projekty podważają przyjęte w Konstytucji zasady ustrojowe dotyczące małżeństwa i rodziny. Projektodawcy nie zapoznali się najwyraźniej także ze stenogramami Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego, by zorientować się w intencjach ustrojodawcy. Z wypowiedzi zaś członków komisji jednoznacznie wynika, że sformułowanie art. 18 Konstytucji miało uniemożliwić instytucjonalizację związków osób tej samej płci. Lekceważące i nieprofesjonalne podejście do obowiązującej Konstytucji i polskiego systemu prawa znalazło odbicie w przedstawionych projektach ustaw, których wspólną cechą jest oparcie się na założeniach podważających system wartości, o których mowa w części ogólnej Konstytucji. Jest to technika niedopuszczalna, antykonstytucyjna, naruszająca standardy demokratyczne. Może być potraktowana nawet jako forma zamachu konstytucyjnego. Wszystkie szczegółowe przepisy Konstytucji muszą być interpretowane w kierunku zgodnym z zasadami ustrojowymi, rozwijać je i umacniać (także przepisy dotyczące godności i równości) – a nie wbrew tym zasadom. Autorzy projektów odwołują się do wzorców w niektórych państwach, ale pomijają własną Konstytucję jako – na razie – obowiązujący prawnie punkt odniesienia przy tworzeniu prawa w Polsce. Zaprezentowana w projektach cała gama sztuczek i manipulacji prawnych nie świadczy też dobrze o kulturze prawnej projektodawców ani o ich dobrej woli.

 

Trzeba też podkreślić, że sprawy rodziny i obyczajowości są suwerenną kompetencją Polski i żadne obce regulacje, również UE, nie mają pierwszeństwa przed prawem polskim. Zresztą regulacje unijne nie zajmują się sprawami dziś omawianymi i nie można ich wykorzystywać przeciwko polskiemu systemowi prawnemu. Celem projektodawców, czego nie ukrywają w uzasadnieniach projektów, jest uzyskanie równoprawności tzw. związku partnerskiego i jego partnerów ze statusem prawnym „małżeństwa” i „małżonków” w polskim prawie. Projektodawcy wskazują ponad 150 ustaw, w których chcieliby zrównoważyć instytucję związków partnerskich z małżeństwem we wszystkich niemal jego wymiarach. Na razie z pominięciem jeszcze relacji z dziećmi. Miażdżące oceny dyskwalifikujące prawnie omawiane projekty wydały najpoważniejsze i najbardziej kompetentne środowiska prawnicze, m.in. Sąd Najwyższy, Krajowa Rada Prokuratury, Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa, Krajowa Rada Komornicza i inne. Niemal jednomyślnie odrzuciła je jako niedopuszczalne sejmowa Komisja Ustawodawcza. Podstawowe zarzuty dotyczą sprzeczności projektów z art. 18 Konstytucji, sprzeczności z realizowanym, chronionym i protegowanym w Polsce tradycyjnym modelem małżeństwa i rodziny oraz sprzeczności z polską polityką demograficzną. Rządowa Rada Ludnościowa w marcu tego roku wśród głównych celów polityki ludnościowej Polski na pierwszym miejscu wymieniła „tworzenie warunków sprzyjających powstawaniu rodzin, przede wszystkim poprzez zawieranie małżeństw i realizację planów prokreacyjnych”. Propozycja legalizacji związków partnerskich przez nadanie im charakteru (nieznanego dotychczas polskiemu ustawodawstwu) – nowego stanu cywilnego, oraz przyznanie partnerom tych związków szeregu praw i przywilejów analogicznych do tych, jakie obecnie przewidziane są tylko dla małżonków – jest niezgodne z art. 18 Konstytucji RP. Szkoda tu czasu na szczegółową analizę kolejnych propozycji projektu, gdyż jak wspomniałam, same założenia projektu podważają zasady Konstytucji: – Projekt podważa normatywny, tradycyjny model małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny i jego trwałości.

 

Tworzy szkodliwy „konkurencyjny” wobec małżeństwa nietrwały związek o liberalnych warunkach zawiązania i rozwiązania, z przywilejami małżeńskimi, ale bez jego obowiązków i funkcji społecznych. – W perspektywie musiałoby to doprowadzić do zmarginalizowania instytucji małżeństwa, właściwej dla naszego kresu kulturowego, jak to się stało we Francji i de facto i de iure do wzrastania patologicznej sytuacji prowadzenia wolnego życia na koszt podatników. Z art. 18 Konstytucji, który bierze pod ochronę i opiekę RP „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzinę, macierzyństwo i rodzicielstwo” (wszędzie w rdzeniu tych zjawisk mamy funkcję prokreacyjną), wynika nie tylko obowiązek państwa ochrony i opieki, ale logicznie i konsekwentnie, tym samym zakaz zrównywania z nimi i popierania innych konkurencyjnych relacji i związków mogących umniejszać wartość i funkcje małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa, którymi są z pewnością związki osób tej samej płci i konkubinaty. Szukanie podstaw istnienia „związku partnerskiego” w przepisach Konstytucji dotyczących godności człowieka i równości jest niedopuszczalnym nadużyciem, gdyż wszystkie przepisy, także z części szczegółowej Konstytucji, należy interpretować w sposób niesprzeczny z ogólnymi zasadami ustrojowymi wyrażonymi w części ogólnej Konstytucji, a taką zasadą ustrojową jest też art. 18 Konstytucji chroniący tradycyjny model małżeństwa i macierzyństwa i odpowiedzialne rodzicielstwo. Analiza projektów nasuwa myśl, iż powodem dążenia do legalizacji związku partnerskiego jest głównie chęć skorzystania z przywilejów związanych z małżeństwem (podatkowych, spadkowych, majątkowych, mieszkaniowych, administracyjnych itp., ułatwiających życie).

 

Społeczeństwo nie może jednak fundować „słodkiego życia” związkom osób, z których to społeczeństwo nie ma żadnego pożytku tylko ze względu na łączącą ich więź seksualną. Tym bardziej że są grupy osób bliskich, którym żadnych przywilejów państwo nie przyznaje, a którym powinny być one przyznane. Na przykład rodzeństwu opiekującemu się niepełnosprawnym bratem lub siostrą czy innym krewnym, dzieciom opiekującym się niedołężnymi rodzicami. Warto też przypomnieć jeden z wyroków Sądu Najwyższego z 2007 r., który mówi, iż: „zasada przewidziana w art. 18 Konstytucji oznacza, że do innych związków niż małżeństwo nie stosuje się skutków prawnych wynikających z zawarcia małżeństwa oraz nie dopuszcza się takiej wykładni i stosowania przepisów, które prowadziłyby do zrównania pod względem prawnym małżeństwa i innych form pożycia. Ze względu na konstytucyjną zasadę ochrony małżeństwa oraz brak podstaw do uznania braku regulacji prawnej związków pozamałżeńskich za lukę w prawie [wymagającą wypełnienia] niedopuszczalne jest stosowanie unormowań z zakresu prawa małżeńskiego”. Autorzy projektów spłycają problemy małżeństwa i rodziny, banalizują je, podchodząc do nich zimno – komercyjnie. Uzasadnienia są pełne demagogii i hipokryzji, a sama konstrukcja związku partnerskiego ma cechy kiczu prawnego. Autorzy winni pamiętać, że ochrona godności dotyczy osoby też źle postępującej, ale nie służy do ochrony jej niegodnych zachowań. Niezmiennie negatywne jest też stanowisko Kościoła katolickiego wobec prawnej instytucjonalizacji związków homoseksualnych. Szkoda, że pani marszałek nie zwróciła się o wyrażenie stanowiska w omawianej sprawie także do zainteresowanej strony społecznej, tj. Kościoła katolickiego, ale nie tylko do niego.

 

Watykańska Kongregacja Nauki Wiary wyraziła stanowisko, że „ustawodawstwa przychylne związkom homoseksualnym popadają w konflikt z prawym rozumem, gdy udzielają tym związkom gwarancji prawnych służących instytucji małżeństwa. Legalizacja związków homoseksualnych jest sprzeczna z obowiązkiem promowania i ochrony podstawowej dla dobra wspólnego instytucji, jaką jest małżeństwo”. Proponowane związki partnerskie mają cel i charakter czysto hedonistyczny i autodestrukcyjny dla człowieka (tj. partnera) i członków jego rodziny. Mają zapewnić na koszt społeczeństwa i budżetu państwa wygodne i łatwe praktykowanie egoistycznych i nieuporządkowanych pragnień. Ponieważ projekty są sprzeczne z Konstytucją i zmierzają do jej obejścia, są szkodliwe i niesprawiedliwe, naruszają zasadę równości, prawo do intymności, ekshibicjonistycznie pozwalają obnosić w przestrzeni publicznej skłonności seksualne, czym naruszać mogą poczucie estetyki i moralności większości Polaków – klub Prawo i Sprawiedliwość będzie głosował za odrzuceniem wszystkich zgłoszonych w sprawie związków partnerskich projektów.

Autorka jest posłem na Sejm RP, prawnikiem, członkiem Krajowej Rady Sądownictwa, wykładowcą na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

drukuj