fot. Anita Suraj-Bagińska

„Po drugiej stronie dnia” – film, który zmienia patrzenie na osoby w kryzysie psychicznym

Film „Po drugiej stronie dnia” to poruszający obraz ludzi w kryzysie psychicznym. To pokazanie drogi, którą przechodzi każdy chory od kryzysu po etap załamania aż po moment zdrowienia. Wszystko wpisane w piękny, symboliczny film, w którym nie brakują aluzji do „Boskiej Komedii” Dantego.

Film „Po drugiej stronie dnia” to obraz, którego bezpośrednią inspiracją była wystawa „Uważaj na głowę”. Nie jest to zwykła wystawa, ponieważ nie znajdziemy tam dzieł  w postaci obrazów, rzeźb, ale są to cytaty z wywiadów z osobami po kryzysach psychicznych. Wystawa poruszyła Macieja Sikorskiego, który postanowił ją wykorzystać.

Jak zobaczyłem wystawę to pierwsze słowa, jakie powiedziałem Maćkowi (rzecznikowi Szpitala Klinicznego im. Babińskiego w Krakowie – red.), który mnie po niej oprowadzał, że chcę zrobić film lub spektakl. Jeszcze wtedy nie było to sprecyzowane. Po czasie przyszedł mi na myśl Dante – wyjaśnił.

Maciej Sikorski w swoich wcześniejszych sztukach w teatrze EXIT, który prowadzi, często odwoływał się do prawdy, dobra i piękna. W tym przypadku nie było inaczej. To „Boska komedia” Dantego stała się myślą przewodnią filmu. Tym razem to nie poeta, a chory odbywa swoją podróż.

U Dantego jest historia, która opowiada jak się schodzi do piekła aż na samo dno, a później przez czyściec idzie się do raju i tutaj jest podobnie. Są osoby, które opowiadają nam o doświadczeniu kryzysu, później piekła, którym jest zejście na samo dno, czyli szpital i następnie powoli wychodzą jakby do raju (w filmowym znaczeniu do zdrowia). Dla mnie te historie się na siebie nałożyły, tyle że w filmie zamiast opisów piekła Dantego, mamy opisy innego piekła, którym są stany psychiczne, których Ci ludzie doświadczają – zaznaczył reżyser filmu.

fot. Anita Suraj-Bagińska

„Po drugiej stronie dnia” pozwala zrozumieć świat, który z perspektywy osoby zdrowej jest pokrętny, a nawet czasem niejasny. Osoby chore na depresje w pierwszym kontakcie wyglądają zupełnie normalnie, ale dramat kryje się w ich wnętrzu. Film natomiast odsłania przed widzem, z czym chory musi się zmierzyć. Sam reżyser Maciej Sikorski powiedział, że tworzenie tego obrazu było równocześnie pięknym doświadczeniem, jak i bardzo trudnym.

Cała idea sprowadza się do tego, żeby zadać sobie pytanie: „Kim ja jestem? Jaki jestem dla tych ludzi? Czy przypadkiem nie jestem człowiekiem, który sądzi, ocenia, widzi „wariata” i przechodzi na drugą stronę albo widzi kogoś, kto się dziwnie zachowuje („ten to jest egoista”, „śmierdzący albo pije za dużo alkoholu”), bo bardzo łatwo jest przykleić łatkę osobie, która ma ciężką depresję. Dla mnie ten film był stawieniem też sobie pytania: „Kim ja jestem? Czy sądzę, oceniam? Czy chce powiedzieć: Podaj mi dłoń, a „zaprowadzę cię tam” – jak było to w ostatniej piosence, która wybrzmiała w filmie – podkreślił.

Jednym z wielu atutów filmu są aktorzy. Oprócz tych, którzy są profesjonalistami jak Maciej Koterski (aktor) i Rafał Siwek (śpiewak operowy) znaleźli się również aktorzy teatru EXIT, czyli głównie osoby niepełnosprawne. Ich wrodzona wrażliwość poruszała. Zagrali również współtworzący wystawę „Uważaj na głowę”, którzy wprowadzili widza w doskonale znanym im świat. Mateusz Bierant mówił, że to bardzo dobry film, dlatego że pokazuje różne kryzysy w różnych monetach życia. Zwrócił również uwagę na to, że na oddziale (w szpitalu psychiatrycznym – red.) w pokoju ośmioosobowym to wszystko dzieje się w jednej sali. To nie jest pięć historii, tylko to jest pięćdziesiąt historii i każda ma swoje źródła.

fot. Anita Suraj-Bagińska

Film to tylko etap do tego, aby uświadomić ludziom, czym tak naprawdę jest kryzys psychiczny. Jest też realne działanie.

Ponad 40 osób jest w tym momencie wykształconych po to, żeby tworzyć grupy wsparcia takie analogiczne do tego, co jest wśród anonimowych alkoholików czy anonimowych hazardzistów. Natomiast te osoby dostają narzędzia, dostają świetne szkolenie i to one mogę te grupy samopomocowe tworzyć – wskazał Maciej Sikorski.

Na premierze filmu, który odbył się w Krakowie, była również ważna dyskusja.  Poruszono temat wspieranie osób, które nie tylko są w fazie choroby, ale także w momencie wychodzenia z niej. Mateusz Biernat, który zna ten proces z własnego doświadczenie podkreślił, ze potrzeba mniej opieki, a więcej wspierania. Jemu samemu dzięki środkom z PEFRON udało się skończyć studia, a dziś sam niesie pomoc osobom w kryzysie.

Na premierze pojawił się także prezes PFRON Krzysztof Michałkiewicz, który poruszył kwestię dostępności.

I oczywiście w pierwszej kolejności mówimy o dostępnych budynkach, o dostępności cyfrowej, komunikacyjnej, ale cały czas pamiętamy, że dostępność to jest przede wszystkim dostępność mentalna czy świadomościowa i tak naprawdę jest ona w naszych głowach. Jeżeli tak, jak w tym filmie jesteśmy w stanie zajrzeć i trochę zobaczyć, jak wyglądają problemy niektórych osób, to także jest to budowanie dostępności i na pewno tego typu działania będziemy zawsze wspierać – wyjaśnił.

Jednak – jak zaznaczył Krzysztof Michałkiewicz – film nie załatwi wszystkiego.

Natomiast pozwolił nam zajrzeć za kurtynę i zrozumieć jak niepełnosprawność związaną z kryzysem psychicznym, wiąże się ściśle z bólem wprost czy z tym, że człowiek zaczyna czuć się wyizolowany i cierpiący w samotności. Dlatego ten film jest tak ważny, bo po w części odsłonił nam rzeczywistość, która dla wielu z nas jest trudna do wyobrażenia. To co mówię jest ważne, ale nie ma co ukrywać, że jesteśmy ciągle na jakiejś drodze. Od lat mówi się o psychiatrii środowiskowej, ale ciągle jesteśmy na początku tej drogi – dodał.

Potrzeba wielu zmian i zauważa to pełnomocnik rządu ds. osób niepełnosprawnych Paweł Wdówik, który był poruszony filmem, choć nie mógł go w pełni odebrać, ponieważ jest osobą niewidomą. W dyskusji po projekcji wskazał, że trwają prace nad zmianą obecnego systemu orzekania o stopniu niepełnosprawności, tak by był on jednolity i spójny. Dodał również, że zależy mu na tym, aby osoby z różnym rodzajem niepełnosprawności miały przyznane wsparcie finansowe, ale także prawne.

Film „Po drugiej stronie dnia” i debata, która odbyła się po premierze niesie nadzieję, że możemy liczyć na zmianę, ale warto zacząć od siebie. Pozwolić zrozumieć i w miarę możliwości pomóc.

Większość z nas nie była nigdy w szpitalu psychiatrycznym, więc nie wiemy jak dokładnie można pomóc takiej osobie, ale każdy z nas może być asystentem zdrowienia na takiej zasadzie, że może powiedzieć „dzień dobry”, może uścisnąć dłoń, może powiedzieć „choć zaprowadzę cię do sklepu albo zrobię ci zakupy, jestem, nie oceniam, wspieram” – zaznaczył  Maciej Sikorski.

 

Anita Suraj-Bagińska/radiomaryja.pl

drukuj