PiS ratuje gospodarkę leśną

Poprzedni rząd wprowadził przepisy, które mogły doprowadzić do zapaści gospodarki leśnej oraz polskiego rolnictwa. Wejście w życie szkodliwej ustawy zostało jednak wstrzymane dzięki szybkiej reakcji Prawa i Sprawiedliwości.

Na jednym z ostatnich posiedzeń Parlamentu ubiegłej kadencji Platforma Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe przegłosowały projekt, który zmieniał dostęp do ustawy dot. udostępniania informacji o środowisku oraz ochrony przyrody. Zgodnie z tymi przepisami, od 24 grudnia nadleśnictwa miałyby zwracać się do regionalnych dyrektorów ochrony środowiska o wydanie indywidualnych zezwoleń na prowadzenie działań związanych z gospodarką leśną. Temat pogłębił poseł Wojciech Skurkiewicz z PiS w audycji Aktualności dnia na antenie Radia Maryja.

– Rząd PO-PSL wymyślił, że każda najmniejsza decyzja, która będzie podejmowana w polskich nadleśnictwach będzie musiała być uzgadniana z dyrektorami regionalnymi ochrony środowiska. Istnieje wiele spraw, które musimy zmienić po nieudolnych 8-letnich rządach poprzedniej władzy. Jedną z nich jest właśnie ta ustawa. W środę nowelizację ustawy przegłosował Sejm, dziś Senat. Mam nadzieję, że już wkrótce pochyli się nad nią Prezydent Andrzej Duda – powiedział poseł Wojciech Skurkiewicz.

Nowela wydłuża vacatio legis do 1 stycznia 2017 r. niektórych przepisów prawa ochrony środowiska, które miały wejść w życie dokładnie w wigilię Bożego Narodzenia. Pozwoli to na głębszą analizę ustawy i zmiany przepisów niekorzystnych dla polskich leśników i rolników.

Brak reakcji na niekorzystny projekt PO-PSL doprowadziłby nie tylko do paraliżu gospodarki, ale również zwiększenia biurokracji. Najmniejsza czynność, która odbywałaby się w lasach państwowych, od 24 grudnia br. musiałaby podlegać uzgodnieniu.

– Decyzji w nadleśnictwach jest podejmowanych około trzech tysięcy, więc jeśli pomnożymy je przez 430 nadleśnictw – mamy sumę decyzji, które instytucje, takie jak regionalne dyrekcje ochrony środowiska, musiałyby wydawać tylko dla samych polskich leśników. Łącznie stanowiłoby 1 mln 300 tys. decyzji. Warto zaznaczyć, że w tej chwili regionalne dyrekcje ochrony środowiska wydają rocznie średnio około 100 tys. Zatem musiałyby wydawać 13-krotnie więcej decyzji przy tym samym zasobie kadrowym. Twory rządu PO-PSL, takie jak Dyrekcja Generalna Ochrony Środowiska, Dyrekcje Regionalne  Ochrony Środowiska to instytucje, gdzie zostały zatrudnione setki urzędników, którzy czują się panami nad wszelką ochroną środowiska w naszym kraju, uzurpują sobie prawo do tego, aby wszystkich pouczać (parki narodowe, lasy, rolnictwo) – tłumaczył poseł Wojciech Skurkiewicz.

Uzgodnienia te nie byłyby proste, ponieważ wydanie decyzji przysługuje dyrektorowi regionalnemu ochrony środowiska w terminie 90 dni – całkowity paraliż nastąpiłby na 3 miesiące. Mogłyby pojawić się problemy z dostawą drewna i realizacją umów, które lasy państwowe mają podpisane z przemysłem leśnym oraz z odbiorcami drewna.

– Trzeba podkreślić, że polskie lasy są takie piękne, ponieważ rolnicy od setek lat wiedzieli, jak prowadzić racjonalną i zrównoważoną gospodarkę leśną. Dokumenty, które są przyjmowane raz na 10 lat, w swoim składzie zawierają również plan ochronny, jeżeli są chronione siedliska. Współpraca pomiędzy regionalnymi dyrektorami ochrony środowiska, nadleśnictwami regionalnymi, dyrektorami lasów państwowych powinna być symbiotyczna. Natomiast nie może być tak, że regionalny dyrektor ochrony środowiska stawia dyktat pozostałym, którzy prawidłowo pracują. Dochodziłoby do wielu nieporozumień – dodał poseł PiS.

Pod koniec Aktualności dnia poseł Wojciech Skurkiewicz wyraził radość z tego, że powyżej opisane sprawy znajdują zrozumienie przede wszystkim ze strony pana ministra Jana Szyszko, jak również obecnego dyrektora generalnego lasów państwowych – pana dr Konrada Tomaszowskiego.

– Jestem zadowolony, że sprawy pilne i ważne dla Polaków znajdują rozwiązanie – zaznaczył poseł.

RIRM

drukuj