fot. pixabay.com

Rządzący nie chcą sędziów wykształconych za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości? Blisko jedna trzecia aplikantów nie zdała egzaminu

Znamy wyniki końcowego egzaminu sędziowskiego. Media piszą o pogromie, bo wynik jest najgorszy od lat. Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury odparła pojawiające się zarzuty, że oblewanie aplikantów to chęć pokazania, iż za rządów Prawa i Sprawiedliwości kształcono gorzej.

Egzaminu sędziowskiego nie zdał aż co trzeci aplikant. To sytuacja nowa, bo do tej pory zdawalność była wyższa.

– Odsetek osób niezdających wahał się od 5 do 10 procent. Natomiast teraz nie zdało 30 procent podchodzących do niego aplikantów – mówił Piotr Żyłko, radca prawny.

Co mogło przyczynić się do tak niskiej zdawalności? Chociażby sama treść egzaminu. Tu zdający wskazali na błędy w kazusie w sprawie karnej.

– Sam kazus w sobie zawierał pewnego rodzaju sprzeczność, gdzie każde rozwiązanie dopuszczone w formularzu egzaminacyjnym z punktu obiektywnego było błędne – zauważył radca prawny.

Problem polegał na tym, że w chwili popełnienia opisanej w zadaniu kradzieży było to przestępstwo, ale gdy doszło do rozprawy, zmieniły się przepisy i kradzież w tym przypadku stała się jedynie wykroczeniem.

– Na karcie pracy egzaminacyjnej nie było informacji o możliwości zmiany kwalifikacji prawnej, co jest obowiązkiem sądu. W efekcie zdający musieli wybierać między błędnym uniewinnieniem, a równie błędnym przypisaniem wykroczenia bez uprzedzenia o zmianie kwalifikacji, co jest sprzeczne z art. 409 k.p.k. – oznajmił aplikant.

Pojawiły się spekulacje, iż kiepski wynik zdawalności ma konotacje polityczne. Po zmianie władzy od Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury odsunięto sędziów, których rządząca koalicja i lewicowo-liberalne media od lat nazywali „neosędziami”. Wykładowcami nie mogą być obecnie też ci sędziowie, którzy podpisali list poparcia dla Krajowej Rady Sądownictwa.

– Rzeczywiście dostają się tam osoby wybitne i trudno uznać, że one, akurat ten rocznik, przestał się uczyć. Pojawiają się wątpliwości, nie wiem na ile uzasadnione, iż może być to wycieczka do poprzedniej władzy, ażeby wykazać jej nieudolność również w kształceniu sędziów – stwierdziła mec. Violetta Lis, adwokat.

Takiego scenariusza nie wykluczył profesor Mieczysław Ryba.

– Ta niezdawalność egzaminów może być elementem próby blokowania dopływu nowej krwi na zasadzie takiej, że to są ludzie źle wykształceni, bo wykształceni przez starą ekipę władzy i stary układ – akcentował prof. Mieczysław Ryba, politolog, historyk.

Dodatkowo aplikanci nie mają prawa kwestionować prawidłowości oceny. Trudno spodziewać się, by jakikolwiek organ państwowy próbował dziś głębiej przyjrzeć się sprawie. Opinię w sprawie egzaminu wydaje jedynie przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości, a więc człowiek Adama Bodnara.

TV Trwam News

drukuj