fot. PAP/Andrzej Grygiel

Pierwszy zabieg przezcewnikowej naprawy zastawki trójdzielnej w Katowicach-Ochojcu

Lekarze III Oddziału Kardiologii Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach-Ochojcu przeprowadzili pomyślnie pierwszy zabieg przezcewnikowej naprawy zastawki trójdzielnej serca – zwanej osieroconą – u 72-letniej pacjentki.

Chora, której komfort życia był dotąd bardzo niski, a inne metody leczenia nie zdały w jej przypadku egzaminu, ma szansę na powrót do normalnego życia.

„Przez wiele lat nie było skutecznych metod leczenia niedomykalności zastawki trójdzielnej oprócz leczenia farmakologicznego, które ma ograniczoną skuteczność. Wada zastawki trójdzielnej powoduje niewydolność serca i bardzo obniża jakość życia pacjentów, którzy mocno cierpią. Wielu z tych pacjentów przeszło wcześniej operacje kardiochirurgiczne i ponowna ingerencja w klatce piersiowej uważana była za zabieg wysokiego ryzyka operacyjnego. Poszukiwano więc nowych metod naprawy” – powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej lekarz kierujący III Oddziałem Kardiologii prof. Wojciech Wojakowski.

Osoby z niedomykalnością zastawki trójdzielnej w wyniku niewydolności serca zmagają się z dusznością – nawet w spoczynku, obrzękami kończyn, a leki działają w ograniczonym zakresie, bo choroba zaburza też proces wchłaniania. Dla 72-latki, która przeszła zabieg 13 lipca, wyzwaniem było wyjście do sklepu, a nawet samodzielne przejście do łazienki. Obecnie, kilka dni po zabiegu, chora jest w stanie poruszać się bez większego wysiłku.

Wcześniej medycyna poradziła sobie z naprawą wad innych zastawek – mitralnej i aortalnej, w przypadku trójdzielnej było to bardziej skomplikowane ze względu na jej budowę.

„Dotąd ten temat nie był adresowany chętnie ani przez kardiologów, ani kardiochirurgów ze względu na duże ryzyko. Mówi się: zastawka osierocona, bo na to nie było pomysłu. Nowa metoda radykalnie zmienia perspektywy tych pacjentów” – powiedział kardiolog dr hab. Grzegorz Smolka.

Zabieg odbywał się w znieczuleniu ogólnym i polegał na wprowadzeniu cewnika przez żyłę w pachwinie i następnie założeniu specjalnego klipsa na płatki zastawki w miejscu ich największej niedomykalności. Dla precyzyjnego zobrazowania rejonu interwencji użyto przezprzełykowej sondy do USG.

Jak podkreślił prof. Wojciech Wojakowski, ten trudny technicznie zabieg wymaga pracy zespołowej kardiochirurgów, kardiologów, anestezjologów i specjalistów obrazowania. W skład zespołu – oprócz prof. Wojciecha Wojakowskiego i dr. hab. Grzegorza Smolki – wchodzili również: anestezjolog dr Grzegorz Gaik, kardiochirurg dr Radosław Gocoł oraz kardiolog – echokardiografista dr Piotr Pysz.

PAP

drukuj