fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

Pierwszy krok ku uzdrowieniu polskich mediów

Sejm na dzisiejszym posiedzeniu prawdopodobnie zajmie się ustawą medialną autorstwa PiS. Według projektu zmieni się rola Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Dojdzie także do skrócenia kadencji dotychczasowych władz Telewizji Polskiej i Polskiego Radia.

– To jest projekt rozłożony na trzy etapy. Ostatni będzie dotyczył finansowania, drugi – generalnej konstrukcji mediów publicznych, a pierwszy, który wprowadzamy dzisiaj, będzie dotyczył sprawy „doraźnej” tzn. zmiany kompetencji KRRiT. Minister Skarbu, a nie Krajowa Rada będzie obsadzać władze Telewizji Publicznej – podkreślił Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu, przewodniczący KP PiS.

Nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji była zapowiadana przez Prawo i Sprawiedliwość jeszcze w kampanii wyborczej. Projekt przewiduje przekształcenie Telewizji Polskiej, Polskiego Radia i jego rozgłośni regionalnych, a także Polskiej Agencji Prasowej ze spółek skarbu państwa w instytucje kultury. Mimo zapowiedzi zmian w mediach publicznych projekt krytykowany jest przez polityków opozycji.

– To jest ustawa, która nic nie mówi o tworzeniu nowych mediów o nowej, jakości. Ta ustawa mówi wyłącznie tylko o nowych stanowiskach nominowanych przez partię – powiedziała Małgorzata Kidawa-Błońska, poseł PO.

Na temat ustawy o mediach autorstwa PiS wypowiedział się także Krzysztof Mieszkowski, poseł z partii Nowoczesna.

– To, co zostało zaproponowane nam dzisiaj do procedowania jest przede wszystkim skierowane ku wymianie ludzi. Oczywiście, PiS-owi potrzebna jest tuba polityczna – oznajmił poseł Krzysztof Mieszkowski.

Jednak, jak podkreśla Witold Kołodziejski, były szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, nowa ustawa ma na celu uzdrowienie mediów publicznych.

– Zdecydowanie nowa ustawa ma naprawić media publiczne. To, że kuleją, nie są publiczne, są stronnicze, zaangażowane politycznie – nie trzeba chyba nikogo przekonywać, nawet czytelników „Gazety Wyborczej”. Taka zmiana jest potrzebna. Mało tego, była zapowiadana przez PiS już w kampanii wyborczej, czyli nie ma tu nic nowego. Wyobrażam sobie wrzawę medialną, która w tej chwili się rozpęta o zamachu na media publiczne, ale do tego jesteśmy już przyzwyczajeni – akcentował Witold Kołodziejski, sekretarz stanu w ministerstwie cyfryzacji.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj