fot. R.Sobkowicz/Nasz Dziennik

Pedofilskie sceny na UW

Władze Uniwersytetu Warszawskiego zgodziły się, aby na terenie uczelni odbył się pokaz filmu zawierającego sceny pedofilskie i pornograficzne.

Bulwersujący wielu studentów pokaz zorganizowało działające na tej uczelni stowarzyszenie Queer UW. W akcie protestu Krucjata Młodych wystosowała do władz Uniwersytetu Warszawskiego apel o niedopuszczenie do popełnienia przestępstwa promowania pedofilii na terenie uczelni.

W liście czytamy m.in.: „Apeluję do Rektora UW o interwencję, aby na terenie uczelni nie doszło do złamania prawa. Apeluję również o wyciągnięcie konsekwencji wobec organizatorów z Queer UW i władz Samorządu Studenckiego UW za zamiar propagowania kazirodztwa, pornografii i pedofilii w murach Uniwersytetu Warszawskiego”.

Pokaz skandalizującego filmu „L.I.E.” Michaela Cuesta z 2001 r. został zaplanowany na wczorajszy wieczór w sali Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Z listu protestacyjnego dowiadujemy się również, że inicjator pokazu sam przyznawał, że film „jest kontrowersyjny, dlatego (…) zapraszamy osoby pełnoletnie”.

Co jest treścią fabuły? Okazuje się, że „relacja pomiędzy nieletnim chłopcem a podstarzałym pedofilem” (ten drugi jest pokazany jako sympatyczny bohater), nie brak również wątków kazirodczych, prostytucji nieletnich i scen pornograficznych.

Jak oceniają inicjatorzy protestu skierowanego do rektora UW, skandaliczne jest to, że projekt propagujący pornografię i pedofilię jest dofinansowany przez studencki samorząd.

Rzecznik prasowy UW Anna Korzekwa poinformowała, że uczelnia nie będzie interweniowała w sprawie wczorajszej projekcji filmu. W odpowiedzi udzielonej protestującym oceniła, że „jest to spotkanie organizowane przez Samorząd Studentów UW, a emisja będzie poprzedzona prelekcją pracownika naukowego UW, dr. hab. Jacka Kochanowskiego, co pozwala nam wierzyć, że spotkanie będzie miało akademicki charakter”.

Ponadto argumentowała, że na uczelni odbywa się wiele rozmaitych spotkań i spora część z nich wzbudza kontrowersje. Zatem jej zdaniem pokaz filmu ze scenami pedofilskimi jest zaledwie „jednym z różnych poglądów”.

Przypomnijmy, że w 2010 r. tak deklaratywnie otwarte na różne poglądy władze UW uniemożliwiły przeprowadzenie międzynarodowej konferencji naukowej z udziałem światowej sławy psychologa dr. Paula Camerona z USA, który zajmuje się terapią homoseksualistów.

Stanowisko Uniwersytetu Warszawskiego pokazuje asymetrię, jeśli chodzi o politykę państwowych uczelni, które coraz częściej pozwalają na realizację inicjatyw organizacjom skrajnie lewicowym, a nie dopuszczają do głosu ludzi mówiących głośno o respektowaniu tradycyjnych wartości.

Dziwi cisza ze strony środowisk akademickich, które nie potrzebowały dużo czasu na wystosowanie listu protestacyjnego w sprawie jednej wypowiedzi prof. Krystyny Pawłowicz na temat homoseksualistów i biseksualistów.

Gdy dochodzi do groźby jawnego promowania pedofilii, reakcji brak.

– Mamy tu do czynienia ze zjawiskiem rażącej asymetrii w debacie publicznej, w której odbiera się możliwość wypowiedzi osobom broniącym wartości, a dewiacje i wypaczenia traktuje się jako stanowiska poparte badaniami naukowymi i właśnie tym dewiacjom pozwala się głośno mówić. Natomiast jest jeszcze drugie bardzo niebezpieczne podłoże tej sprawy, a mianowicie rewolucja, kolejna już, którą szykuje tym razem lobby pedofilskie – komentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. prof. Paweł Bortkiewicz, etyk.

Jak zauważa, jeśli dojdzie do realizacji zaleceń WHO dotyczących edukacji seksualnej od momentu skończenia przez dziecko 4 lat i jeśli zrealizowane zostaną postulaty artykułowane m.in. w Holandii o tym, aby wykreślić z listy chorób pedofilię, to będziemy wówczas mieli do czynienia z sytuacją niezwykle groźną.

– Do tego dążą lobby pedofilskie: aby ta straszna dewiacja była uznana za normę, aby nie była karana ani leczona. Jeśli natomiast chodzi o działanie władz UW w tym konkretnym przypadku, to oczywiście jak najbardziej pozytywnie oceniając inicjatywę Krucjaty Młodych, należy mieć na uwadze, że władze uczelni zawsze mogą znaleźć jakiś sprytny wykręt zdejmujący z nich jakąkolwiek współodpowiedzialność – podsumowuje ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Paulina Gajkowska

drukuj