fot. pixabay.com

PE: Debata na temat tzw. aborcji i praworządności w Polsce

Marta Lempart wspólnie z polską opozycją wygłasza proaborcyjne postulaty w Parlamencie Europejskim. Żąda reakcji Komisji Europejskiej, która – w myśl prawa w sprawie tzw. aborcji – nie może Polsce niczego narzucić. Do Brukseli ponownie przebija się kłamliwy obraz Polski jako państwa represyjnego.

O wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który chroni życie chorych dzieci, dyskutowały dwie połączone komisje Parlamentu Europejskiego. Po raz kolejny, kiedy unijni politycy zajmują się Polską, w centrum pojawia się postać hiszpańskiego przewodniczącego komisji LIBE, Lopeza Aguilara. Swój akt oskarżenia wobec Polski budowała Marta Lempart. Żądała reakcji unijnych instytucji.

– Nie proszę o deklaracje, o obawy, tylko o działania. To jest moje prawo. Jestem obywatelską Europy i macie Państwo obowiązek walczyć o mnie – mówiła Marta Lempart, przewodnicząca proaborcyjnych protestów.

Marta Lempart posługiwała się kłamliwą narracją, w myśl której zabicie dziecka jest prawem kobiety. Skarżyła się na reakcję policji. Kreśliła obraz Polski, któremu blisko do państwa represyjnego. Jednak żądania, jakie wyraziła wobec Unii, nie mogą zostać zrealizowane, co wprost przyznała europejska komisarz ds. równości, Helena Dalli.

– Unia Europejska nie ma żadnych kompetencji, jeśli chodzi o prawo do tzw. aborcji w prawach członkowskich – zaznaczyła Helena Dalli.

W Unii Europejskiej są politycy, którzy chcą w tej sprawie budować presję na Polskę, np. łącząc temat zabijania nienarodzonych dzieci z tzw. praworządnością. Robi to m.in. europoseł z Polski, Sylwia Spurek, która jest związana z Lewicą. Na razie jej działania są nieskuteczne, na co zwróciła uwagę europoseł Beata Kempa z Solidarnej Polski.

– Nie wjedziecie bez paszportu i bez pozwolenia pociągiem lewackim, który promuje cywilizację śmierci – podkreśliła europoseł Beata Kempa.

Lewacki pociąg to powszechne w Unii Europejskiej kłamliwe twierdzenie, że człowiek w fazie prenatalnej nie ma prawa do życia. Mówiła o tym Dorota Bojemska, przewodnicząca Rady ds. Rodziny przy Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej.

– To, kiedy stajemy się człowiekiem, nie powinno zależeć od arbitralnego wyboru innych ludzi. W przeciwnym razie kreujemy grupę nadludzi, którzy mogą rozstrzygać o losie innych, o ich życiu i śmierci – wskazała Dorota Bojemska.

Przewodnicząca Rady ds. Rodziny przy MRiPS przypomniała, że obok wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, do Sejmu wpłynął projekt ustawy przeciwko zabijaniu chorych nienarodzonych dzieci. Był to projekt obywatelski, pod którym podpisało się ponad 800 tys. osób. To 10 razy więcej niż liczba ludzi, którzy wyszli na ulice w protestach proaborcyjnych – dodała Dorota Bojemska.

TV Trwam News

drukuj