fot. PAP/EPA

Parlament Europejski będzie nadzorował pomoc dla Grecji

Parlament Europejski może być włączony jako kolejna instytucja w nadzór nowego programu pomocowego dla Grecji. Mandat do negocjacji w tej sprawie z Komisją Europejską dostał przewodniczący parlamentu Martin Schulz.

Z wnioskiem o to wystąpił w sierpniu ówczesny premier Grecji Aleksis Cipras. W liście do Schulza grecki polityk uzasadniał, że uznaje to za konieczne, bo Parlament Europejski jest jedyną europejską instytucją z bezpośrednim mandatem od wyborców.

Europoseł Karol Karski, były wiceminister Spraw Zagranicznych podkreśla, że zaangażowanie europarlamentu należy uznać za próbę rozmycia odpowiedzialności.

Zainteresowanie tą problematyką należy odbierać jako chęć nadania politycznej legitymizacji niepopularnej wśród obywateli wielu państw członkowskich, zwłaszcza tych płacących na greckie – w jakiś sposób – rozwiązania nabrzmiałego problemu. Oczywiście, to nie jest tak, że wszyscy w Parlamencie Europejskim popierają te rozwiązania. Nie jest tak, że wszyscy będą przeciw. Natomiast należy zakładać, że jeśli taki projekt trafi, to decyzja PE będzie raczej zgodna z tym, co będą proponowały największe unijne siły polityczne, czyli największe państwa członkowskie – mówi Karol Karski.

Dotychczas nadzorem greckich reform zajmowała się trójka: Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

Taki format spotkał się z mocną krytyką lewicowej Syrizy oraz greckiego społeczeństwa, ze względu na narzucanie przez trójkę bolesnych działań oszczędnościowych.

Do nadzoru nad obecnym programem pomocowym mającym wynieść ponad 80 mld euro dołączył Europejski Mechanizm Stabilności.

RIRM

drukuj