fot. twitter.com/pawel_wdowik

P. Wdówik: Oddajemy hołd tym, dla których Polska była najważniejsza

Oddajemy hołd tym, którzy pokazali, że Polska jest najważniejsza; że dla nich dobro ojczyzny jest cenniejsze niż własne życie – powiedział wiceminister rodziny Paweł Wdówik, upamiętniając powstańca warszawskiego Antoniego Godlewskiego ps. Antek Rozpylacz.

Wiceszef resortu rodziny, pracy i polityki społecznej uczcił pamięć powstańca warszawskiego Antoniego Godlewskiego, składając w imieniu minister Marleny Maląg wieniec pod symbolicznym grobem powstańca mieszczącym się w bramie śródmiejskiej kamienicy przy ul. Brackiej 5.

„Wartości, które przyświecały powstańcom warszawskim, są nadal bardzo ważne dla dużej części naszego społeczeństwa. Naszym celem jest prowadzić jako państwo taką politykę społeczną i historyczną, aby te wartości mogły zaistnieć, rozwijać się i nie zostać zgaszone” – powiedział wiceminister.

W ocenie Wdówika ostatnie kilka lat pokazuje, że „Polacy się budzą”.

„Mieliśmy kilka lat, kiedy jako społeczeństwo fascynowaliśmy się dobrobytem i zaspokajaniem własnych potrzeb i prawie daliśmy się uwieść. Jednak pojawiła się nadzieja. Patrzę na swoje dzieci i ufam, że młode pokolenie już wybiera te wartości, którymi są: miłość do ojczyzny, patriotyzm, gotowość do służenia innym” – dodał Wdówik.

Paweł Wdówik – który jest osobą niewidomą – dodał, że jego obecność podczas obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego ma pokazać też, że osoba niepełnosprawna jest w pierwszym rzędzie obywatelem.

„Czyli nie skupia się na swoich problemach, ale żyje tym także, co jest ważne dla kraju” – dodał.

Antoni Godlewski znany jako Antek Rozpylacz był żołnierzem powstania warszawskiego służącym w kompanii szturmowej baonu „Sokół”, który działał w Śródmieściu. Jako jeden z nielicznych powstańców posiadał karabin maszynowy sten nazywany „rozpylaczem”. Zginał podczas walki 8 sierpnia 1944 r. w wieku 21 lat niedaleko rogu ul. Brackiej i Al. Jerozolimskich. Został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari.

PAP

drukuj