(fot.PAP)

Opłaty na niemieckich autostradach są przejawem dyskryminacji

Plany niemieckiego rządu wprowadzenia opłat dla kierowców samochodów osobowych za przyjazd autostradami dyskryminują obcokrajowców i są niezgodne z prawem UE – informuje biuro analiz Bundestagu.

Niemiecki minister transportu oczekuje przychodów z wdrożenia projektu rzędu 2,5 miliarda euro w ciągu czterech lat. Środki te miałyby być w całości przeznaczane na budowę dróg. Roczna opłata ma być uzależniona od pojemności silnika oraz od czystości spalin i wynieść średnio 88 euro.

W praktyce za korzystanie z niemieckich dróg płaciliby tylko cudzoziemcy. Rząd chce wprowadzić opłaty od 2016 roku.

Poseł Andrzej Adamczyk, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury, podkreślił że takie posunięcia rządu niemieckiego nie przyniesie oczekiwanego zysku, a jest przejawem dyskryminacji także Polaków.

– Jest to polityka, która do tej pory w Niemczech nie była stosowana. Można by powiedzieć, że jest to swoisty niemiecki nacjonalizm, który przejawia się w decyzjach ministerstwa transportu. Ta decyzja ma wymiar polityczny. Oczywiście dla nas, dla Polaków oznacza dodatkowe koszty przejazdu. Niemiecki rząd dyskryminuje między innymi Polaków. Polacy są użytkownikami, jeżeli chodzi o użytkowników zagranicznych, jednymi z najczęściej korzystającymi z niemieckich autostrad wjeżdżającymi od strony wschodniej do Niemiec – powiedział poseł Andrzej Adamczyk.

Przeciwne opłatom są także władze krajów związkowych położonych nad granicą z Polską i Czechami. Domagają się zwolnienia z myta turystów, obawiając się, że w przeciwnym razie spadnie liczba gości zagranicznych, co będzie miało negatywne skutki ekonomiczne.

 

RIRM

drukuj