fot. PAP

Opłaty koncesyjne jednak wzrosną

Zapewnienia KRRiT, jakoby opłaty wnoszone przez nadawców radiowo-telewizyjnych nie wzrosną mimo podwyżki limitów w ustawie, to typowy przykład manipulacji. Należy ją czytać: wzrosną, ale potem.

Członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Krzysztof Luft utrzymuje, jakoby wysokość podwyżek wynikających z nowelizacji ustawy Prawo telekomunikacyjne podana przez „Nasz Dziennik” była nieprawdziwa. Luft zakwestionował też wypowiedź dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka, który ostrzega, że nowe, idące w miliony opłaty dla nadawców mają na celu doprowadzenie do likwidacji katolickich niezależnych mediów, m.in. Radia Maryja i Telewizji Trwam. – To wszystko zmierza do tego, aby odebrać głos katolikom i mediom niezależnym – ocenił dyrektor Radia Maryja. Według o. Tadeusza Rydzyka, uderzenie władzy w media niesie groźbę totalitaryzmu.

Chodzi o drastyczną podwyżkę ustawowych limitów opłat za częstotliwości oraz opłat koncesyjnych dla nadawców radiowych i telewizyjnych. Według nowych przepisów maksymalna opłata za częstotliwości dla ogólnopolskiej stacji telewizyjnej nadającej na multipleksie cyfrowym naziemnym wzrosła z 240 tys. zł do prawie 25 mln zł za jeden program i 99 mln zł za cały multipleks. Przypomnijmy, że o miejsce na MUX-1 od ponad półtora roku zabiega Telewizja Trwam. Dla ogólnopolskiego radia nadającego w systemie analogowym maksymalna opłata za częstotliwości podniesiona została z 2,5 mln zł obecnie do ok. 19 mln złotych. Zachodzi realna obawa, że ta zaporowa maksymalna stawka może być politycznie wykorzystana przez rządzących do zlikwidowania Radia Maryja. Powyższe zmiany Sejm wprowadził w drodze nowelizacji ustawy Prawo telekomunikacyjne. Równolegle podczas nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji wprowadzona została przez obóz rządzący wspierany w tym przez lewicę podwyżka opłat koncesyjnych dla nadawców. Opłata koncesyjna za telewizję cyfrową naziemną może sięgać po podwyżce do 25,9 mln zł, zaś dla ogólnopolskiego radia nadającego w systemie analogowym maksymalna stawka opłaty za koncesję to 12,3 mln złotych.

Tymczasem Krajowa Rada wbrew oczywistym faktom, zarówno w parlamencie, jak i w wypowiedziach dla mediów, zaprzecza informacjom o podwyżce opłat koncesyjnych i za częstotliwości. „Ani jedno, ani drugie nie ulegnie zmianie po nowelizacji ustawy” – usiłuje przekonywać Krzysztof Luft. To manipulowanie opinią publiczną. „Nasz Dziennik” informuje o wprowadzonej podwyżce opłat maksymalnych, członkowie KRRiT zaś nie odnoszą się do tego, co zawiera nowo przyjęta ustawa, lecz cały czas powołują się na akt niższego rzędu, tj. rozporządzenie. Zapewniają, że w rozporządzeniach rządowych, które zostaną wydane, stawki opłat faktycznie się nie zmienią, a w każdym razie nie zostaną określone na najwyższym dopuszczalnym ustawowo poziomie.

Trudno nie zadać w tej sytuacji pytania, po co w takim razie ustawowe limity zostały tak wyśrubowane, że mogą przekreślić byt niejednego nadawcy radiowo-telewizyjnego? Czy taka praktyka jest zgodna z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że uchwalanie danin na rzecz państwa nie jest rzeczą administracji, lecz należy do parlamentu? KRRiT próbuje po prostu ukryć to, że poprzez ukształtowanie limitów opłat na ekstremalnym poziomie pozostawienia ich faktycznego wymiaru decyzjom administracji rząd otrzymał do ręki bat na niezależne media.

– Wysokie koszty wejścia na multipleks mogą okazać się barierą dla nadawców – przyznał podczas senackiej debaty nawet Witold Graboś, członek KRRiT. Nie sposób jednak zgodzić się z jego opinią, że tę barierę można zniwelować niższymi stawkami w rozporządzeniu. Można, ale ta konstrukcja uzależnia przetrwanie mniejszych mediów od woli rządu.

Małgorzata Goss

drukuj