fot. wikipedia

Ocalić od zapomnienia

Sybirakom – żołnierzom Armii Krajowej podobwodu Sędziszów zesłanym w latach 1944-1945 do łagrów w ZSRS dedykowany jest pomnik, który został dziś odsłonięty i poświęcony w Sędziszowie Małopolskim.

Pierwsze aresztowania na terenie obecnego powiatu ropczycko-sędziszowskiego (dzisiejsze woj. podkarpackie) dokonywane przez sowieckie NKWD i wyodrębniony z jego struktur Smiersz miały miejsce pod koniec sierpnia 1944 r. Zdekonspirowanych żołnierzy Armii Krajowej powracających z akcji „Burza” kierowano do łagrów w głąb ZSRS. Tylko część z nich po latach powróciła do Polski, większość nieprzetrwała, straciła życie i pozostała w śniegach Syberii.

O ofiarach syberyjskich zsyłek przypominać będzie pomnik, którego centralnym punktem jest krzyż z koroną cierniową i głazem ze znakiem Armii Krajowej odsłonięty i poświęcony dziś w Sędziszowie Małopolskim. Na czterech pylonach umieszczono tablice z nazwami obozów i nazwiskami sybiraków – żołnierzy AK podobwodu Sędziszów zesłanych w latach 1944-1945 do łagrów w ZSRS. Dotychczas potwierdzono 95 nazwisk, a 14 kolejnych jest w trakcie weryfikacji. Monument powstał z inicjatywy Komitetu Budowy Memoriału Żołnierzy AK oraz ks. Krzysztofa Gaca, proboszcza parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Sędziszowie Małopolskim.

Uroczystościom przewodniczył ks. bp Edward Białogłowski, który odprawił Mszę św. w intencji sybiraków i poświęcił pomnik. Przy odsłoniętym pomniku odbył się Apel Poległych, a hołd poległym zesłańcom oddało wojsko i młodzież.

– Niech to miejsce, otaczane szacunkiem, ze względu na ludzi, którzy oddali życie w walce o naszą wolność, kształtuje i uzdalnia nas do wiernego służenia Ojczyźnie w duchu patriotyzmu. Niech przypomina i edukuje naszą młodzież, aby pamiętała o losie, jaki spotkał tych ludzi tylko za to, że byli żołnierzami AK i mieli odwagę mówić, domagać się i walczyć o wolną Polskę – wskazuje ks. Krzysztof Gac, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego, jeden z inicjatorów budowy pomnika ku czci sybiraków – żołnierzy AK podobwodu Sędziszów.

Mariusz Kamieniecki
NaszDziennik.pl

drukuj