fot. wikipedia

Obchody Poznańskiego Czerwca ‘56

Miejsc w Poznaniu związanych z tymi tragicznymi wydarzeniami jest sporo, dlatego tegoroczne obchody Czerwca ‘56 rozpoczęły się już w połowie czerwca. Najbardziej znane są dwa krzyże usytuowane na placu Adama Mickiewicza czy Muzeum Powstania Poznańskiego.

Główne obchody zaplanowano na dziś w Poznaniu. Rano, pod bramą Fabryki Pojazdów Szynowych, gdzie strajkowali robotnicy, złożono kwiaty. O godzinie 14.30 w kościele ojców dominikanów sprawowana była Msza św. w intencji ofiar powstania, po niej rozpoczęły się uroczystości na placu Mickiewicza pod Pomnikiem Ofiar Poznańskiego Czerwca.

Jarosław Lange, przewodniczący Zarządu Regionu Wielkopolskiej Solidarności, mówi, że wydarzenia z czerwca 1956 r. były pierwszym krokiem ku wolności.

– W okresie powojennym – walki z reżimem i walki o godność człowieka, a szczególnie człowieka pracy – pierwszy krok ku godności zaczął się tutaj w Poznaniu, w Wielkopolsce. Spoglądamy na te wydarzenia przez pryzmat szeregu działań. Jesteśmy bardzo dumni z tego, że to nie kto inny, ale właśnie Poznań i wielkopolscy robotnicy wyszli na ulice w „czarny czwartek” 28 czerwca 1956 roku. Dla nas jest to bardzo szczególne i bardzo ważne – powiedział Jarosław Lange.

Wszystko zaczęło się w zakładach Hipolita Cegielskiego, w okresie głębokiego stalinizmu, kiedy za krytykę władzy wtrącano do więzienia. To właśnie wtedy poznańscy robotnicy podjęli decyzję o strajku. Ze swoimi postulatami pojechali do Warszawy.

– Spotkali się oni z ministrem Fidelskim, ministrem przemysłu maszynowego, któremu przedstawili swoje postulaty. Wielkie było ich zdziwienie, bo minister zareagował pozytywnie, powiedział – tak, te postulaty oczywiście zostaną spełnione – przypomniał dr Konrad Białecki z IPN w Poznaniu.

Dzień po spotkaniu w Warszawie minister wycofał się z przyjętych wcześniej obietnic, co wywołało bunt. Robotnicy wyszli na ulice. Dr Łukasz Jastrząb zwraca uwagę na to, że początkowo manifestacja przebiegała w sposób pokojowy.

– Ludzie na tych zdjęciach są radośni, pełni euforii, widać przyjacielskie uściski. Jest takie jedno słynne zdjęcie, gdzie kilku robotników wita się ze sobą, są uśmiechy, radość na twarzach – powiedział dr Łukasz Jastrząb, historyk.

Niestety ówczesna władza do stłumienia buntu wysłała ciężki sprzęt: 300 czołgów, kilkadziesiąt transporterów opancerzonych, samoloty, a do tego blisko 10 tysięcy żołnierzy. Wydano rozkaz strzelania do protestujących. Przez lata historycy spierali się co do liczby zabitych.

– Te różnice w podawanej liczbie ofiar w dużej mierze wynikają z faktu, że docieramy cały czas do nowych opracowań, do nowych archiwaliów – stwierdził dr Konrad Białecki z IPN w Poznaniu.

Dziś mówi się o co najmniej 57 zabitych. Dodatkowo aż 700 osób zostało aresztowanych. Najmłodszą ofiarą Poznańskiego Czerwca był 13-letni uczeń Romek Strzałkowski. W trakcie powstania niósł on białoczerwony sztandar.

– Romek chwycił sztandar, zamaczał go we krwi i wymachując pod oknami UB wielokrotnie tam maszerował – przypomniał Krzysztof Głyda z Muzeum Powstania Poznańskiego – Czerwiec 1956.

Romek zginął od strzału z bliskiej odległości. Dziś mówi się, że to była egzekucja. Wydarzenia poznańskie odbiły się głośnym echem w kraju i na świecie. Pod koniec roku 56 nowym przywódcą PZPR został Władysław Gomułka. Nastąpiła wyraźna aktywizacja społeczeństwa. Polacy zaczęli odrzucać paraliżujący ich strach i coraz odważniej wyrażali swoje niezadowolenie. Poznański Czerwiec był też jedną z inspiracji dla wybuchu Powstania Węgierskiego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj