fot. fb. com/franciszkaniewtoruniu.net

O. J. Berus OFM: Kryzys męskości jest coraz bardziej zauważalny. Należy przede wszystkim się starać o dobre wychowywanie mężczyzn. Jeśli mężczyźni będą świadomi swej męskości, to będzie łatwiej, by kobiety były świadome swojej kobiecości

Podłożem kryzysu męskości i ojcostwa są media, kultura, dobrobyt. Do tego dochodzą słabi księża, którzy mówią z ambony, co wolno, a co nie wolno, zapominając przy tym o Chrystusie. Łatwo jest mówić o religii w kontekście przepisów moralnych, trudniej, kiedy mówi się o Jezusie (…). Niestety dziś kryzys męskości jest coraz bardziej zauważalny i tutaj należy przede wszystkim się starać o dobre wychowywanie mężczyzn. Jeśli mężczyźni będą świadomi swej męskości, to będzie też łatwiej, aby kobiety były świadome swojej kobiecości zauważył ojciec Justyn Berus OFM, dyrektor Franciszkańskiego Liceum Ogólnokształcącego w Toruniu, duszpasterz wspólnoty „Między Nami Kobietami” i „Nowe Pokolenie Ojców”, w rozmowie z portalem radiomaryja.pl.

Żyjemy w świecie, w którym coraz bardziej rozwija się kryzys męskości. To problem głęboko zakorzeniony w przemianach kulturowych, społecznych i duchowych, które od lat kształtują sposób myślenia o roli mężczyzny. Coraz wyraźniej widać, że nie chodzi jedynie o zmianę stylu życia czy obyczajów, ale o utratę pewnej tożsamości – poczucia odpowiedzialności, sprawczości i sensu bycia ojcem, mężem czy synem.

W świecie, który oferuje wygodę, szybkie rozwiązania i natychmiastową gratyfikację, coraz trudniej o postawy wymagające wysiłku, wytrwałości i poświęcenia. Media i kultura często promują obraz mężczyzny zagubionego albo uciekającego od odpowiedzialności, a dobrobyt osłabia potrzebę walki o podstawowe wartości. Do tego dochodzi także kryzys autorytetów – również w przestrzeni religijnej, gdzie zamiast prowadzenia do żywej relacji z Bogiem, niejednokrotnie dominuje język zakazów i nakazów.

W efekcie młodzi mężczyźni często nie mają wzorców, które pokazywałyby, czym w praktyce jest dojrzała męskość, a przecież formacja mężczyzny nie dokonuje się w teorii, lecz w codzienności – w pracy, obowiązkach, relacjach i odpowiedzialności za innych. To właśnie tam rodzi się prawdziwe ojcostwo i dojrzałość, dlatego tak ważne jest dziś świadome wychowywanie chłopców i formowanie mężczyzn – nie przez abstrakcyjne ideały, ale przez konkret życia, przykład i obecność. Tylko wtedy, gdy mężczyzna odkryje i przyjmie swoją tożsamość, możliwe staje się budowanie zdrowych relacji i harmonii między męskością a kobiecością.

Podłożem kryzysu męskości i ojcostwa są media, kultura i dobrobyt. Do tego dochodzą słabi księża, którzy mówią z ambony, co wolno, a czego nie wolno, zapominając przy tym o Chrystusie. Łatwo jest mówić o religii w kontekście przepisów moralnych, trudniej — kiedy mówi się o Jezusie. To wszystko składa się na obraz głębokiego kryzysu męskości. Ktoś może mi zarzucić, że się wymądrzam, bo przecież nie jestem mężem. Mogę jednak odwołać się do przykładu własnego domu. Mój tata pochodzi ze wsi i ma bardzo uporządkowane, konkretne podejście do życia i pracy. Wiele rzeczy pokazywał nam w prosty sposób. Kiedy szliśmy przekopywać ogród — po prostu to robiliśmy. Kiedy przyjeżdżał węgiel, nie było mowy o tym, żeby iść grać z kolegami w piłkę — najpierw trzeba było go rozładować. Co ważne, nie było tak, że tata siadał na kanapie z piwem i tylko wydawał polecenia — zawsze pracował razem z nami. Kiedy było coś do zrobienia, to było do zrobienia, ale kiedy przychodził czas odpoczynku, każdy odpoczywał. Niestety dziś kryzys męskości jest coraz bardziej zauważalny. Dlatego tak ważne jest dobre wychowanie chłopców i mężczyzn. Jeśli mężczyźni będą świadomi swojej męskości, łatwiej będzie także kobietom odnaleźć się w swojej kobiecości – wskazał duszpasterz wspólnoty „Nowe Pokolenie Ojców”.

Historia świętego Piotra pokazuje, że męskość nie polega na byciu zawsze silnym czy nieomylnym. Piotr sam doświadcza wahań, strachu, upadków, a mimo to stanął do walki i uczył się, jak swoje słabości przekształcać w siłę. W tym sensie jego życie staje się lustrem dla współczesnych mężczyzn, pokazuje, że prawdziwa odwaga rodzi się w codziennym zmaganiu ze sobą, że upadki nie niszczą, lecz kształtują, a świadomość własnych ograniczeń jest początkiem dojrzałej męskości.

Historia świętego Piotra mówi współczesnym mężczyznom: walcz i nigdy się nie poddawaj. Piotr, który pierwotnie mówił, iż nigdy się nie zaprze, pierwszy chwyta za miecz, by pokazać odwagę, a za chwilę się zapiera. To jest coś, co mu Chrystus przepowiedział. Dlaczego walcz i nigdy się nie podawaj? Chodzi o to, żeby walczyć ze sobą samym i ze swoimi słabościami. W pewnym momencie mężczyzna staje przed ścianą siebie samego i pytanie, co z tym dalej zrobi. Piotr pokazuje, że jeśli coś w życiu nie wychodzi, to później jednak wyjdzie (…). Piotr też w ciekawy sposób, podobnie jak król Dawid, pokazuje, że słabość może być także siłą. Doświadczenie upadku było później motorem napędzającym go na działanie w przyszłości – zauważył kapłan.

Mimo kryzysu ojcostwa w dzisiejszych czasach coraz mocniej podkreśla się znaczenie obecności ojca w życiu dziecka – nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim świadomej i pełnej zaangażowania. Ważne jest, by czas spędzony z dzieckiem traktować jako chwilę „tu i teraz”, bo te momenty są niepowtarzalne i szybko mijają. Obecność ojca nie ogranicza się do nadzoru czy zapewnienia potrzeb materialnych – chodzi przede wszystkim o budowanie relacji, w której dziecko widzi autorytet, czuje wsparcie i może otwarcie rozmawiać o swoich myślach, uczuciach i problemach. Taka relacja daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i fundament do samodzielnego życia. Dzięki niej, nawet jeśli w przyszłości popełni błędy czy zbłądzi, będzie miało świadomość, że może wrócić i znaleźć zrozumienie.

U mężczyzn, a szczególnie w duszpasterstwach mężczyzn, bardzo mocno zwraca się uwagę na to, że czas z dzieckiem jest „tu i teraz”, a za parę lat go już nie będzie. Bardzo mocno zwraca się uwagę na to, żeby być z dzieckiem, aby miało autorytet rodzica. Chodzi o to, żeby dziecko potrafiło rozmawiać z rodzicem, przebywać i nawet jeśli w przyszłości podwinie się mu noga, to będzie potrafiło wracać. To się buduje na zasadzie relacji – akcentował o. Justyn Berus OFM.

Monika Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj