Nowe informacje ws. profanacji krzyża w Kielnie – szczegóły w środę o godzinie 17.00 w programie „Po stronie prawdy” w TV Trwam
Telewizja Trwam dotarła do nowych świadków i nowych faktów w sprawie profanacji krzyża, do jakiej doszło w szkole podstawowej w Kielnie. Ustalenia zostaną ujawnione w środę o godzinie 17.00 w programie „Po stronie prawdy” na antenie TV Trwam.
Co tak naprawdę wydarzyło się w szkole w Kielnie? Liberalno-lewicowe media próbują kreować na ofiarę nauczycielkę, która wyrzuciła krzyż do kosza na śmieci. Całość tej bulwersującej historii jest bardzo spłycana. Z ust nauczycielki padają słowa o politycznej wojnie, o tym, że to nie był krzyż a halloweenowa zabawka, którą bawiły się dzieci, a która na dodatek miała zawisnąć nad klatką dla chomika.
Redakcja TV Trwam dotarła do nowych świadków i ustaliła nowe fakty w tej sprawie, a są one takie, że skandal z krzyżem w szkole w Kielnie rozpoczął się już na początku roku szkolnego we wrześniu.
„Dnia 1 września 2025 r. wisiał drewniany krzyż z wizerunkiem Pana Jezusa. Po jakimś czasie, we wrześniu, dzieci zorientowały się, że krzyż zniknął. To byli uczniowie klasy 7 a. Kilka dziewcząt z tej klasy, m.in. moja córka, poszło do woźnej z zapytaniem, czy ma jakiś krzyż. Pani im go dała. Czyli ten krzyż był też pewnie poświęcony, pochodził z innej sali. Był taki sam, jak na początku. Ona dała ten krzyż, dziewczynki wróciły do sali i ten krzyż powiesiły w miejscu, w którym wisiał ten, który zginął” – relacjonowała matka jednej z uczennic.
Sytuacja powtarzała się notorycznie. Wieszane przez uczniów krzyże miały być zdejmowane. Jak relacjonują rodzice, nauczycielka twierdziła, że ma do tego prawo.
„Krzyż pojawiał się dzięki działaniu uczniów, a znikał dzięki działaniom tej pani. W odpowiedzi na jej działania dzieci przyniosły swój – faktycznie plastikowy – krzyż, bo już nie miały w zasobach żadnego. Przyniosły po prostu taki krzyż, jaki miały, powiesiły go faktycznie na gwoździu nad tym nieszczęsnym chomikiem, bo tam była możliwość zawieszenia. Wiedziały, że tamte krzyże ginęły” – wyjaśniła matka jednej z uczennic.
Na zdjęciu widać, gdzie dokładnie zawieszony był krzyż – symbol wiary, o który walczyli uczniowie. Tym razem nauczycielka postanowiła wyrzucić go do śmietnika.
„15 grudnia syn po powrocie ze szkoły opowiedział, że podczas zajęć z języka angielskiego nauczycielka ściągnęła krzyż ze ściany i wyrzuciła go do śmietnika, wypowiadając przy tym wulgarne słowa, po czym od razu kontynuowała lekcję” – zaznaczyła matka jednego z uczniów.
To relacje rodziców nadesłane do redakcji TV Trwam. W całej sprawie bulwersuje fakt, że sprawcę całego zamieszania media kreują na ofiarę, a atakowani są rodzice i uczniowie, którzy stanęli w obronie krzyża.
– Zrobiła się w tej chwili wielka nagonka na nasze dzieci, które – jednym słowem – ciężko sobie radzą z tą sprawą, bo one tłumaczą, że ten krzyż wisiał w tej sali, a nauczycielka na lekcji zbezcześciła go i wyrzuciła do śmietnika – mówił Andrzej Kamola, ojciec jednego z uczniów.
Zdjęcie krzyża, który trafił do śmietnika opublikowała policja. Ma on 23 cm. Patrząc na to zdjęcie, trudno nazwać go zabawką, bo nieważne, czy jest on plastikowy, drewniany czy też metalowy – dla nas, chrześcijan, zawsze będzie najważniejszym symbolem naszej wiary. Więcej faktów i nowych świadków w tej sprawie, do których dotarła TV Trwam, ujawnionych zostanie w środę w programie „Po stronie prawdy” o godzinie 17.00.
TV Trwam News



