fot. pixabay.com

NIK: w szkołach brakuje profilaktyki wad postawy 

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała krytyczny raport o profilaktyce wad postawy w szkołach. Według NIK placówki oświatowe nie organizują profilaktyki wad postawy u uczniów w sposób kompleksowy. Brakuje współpracy z rodzicami, gminy z reguły nie interesują się tą kwestią, pozostawiając szkoły osamotnione.

W dobie koronawirusa godziny spędzane w szkolnych ławkach odeszły na boczny tor, ale obowiązek nauki pozostał. Czas spędzony przy książkach i zdalne nauczanie oznaczają pozycję siedzącą. Do tego doszły godziny, które dzieci przesiadują przed komputerem i telewizją w ramach czasu wolnego. To wszystko prowadzi do wad postawy, które dotykają nawet od 50 do 60 proc. uczniów. Nie pomagają także tzw. skoki wzrostowe, czyli szybki przyrost kości i znacznie wolniejszy rozwój układu mięśniowego.

Częściowym lekarstwem w takiej sytuacji mogłaby być odpowiednia profilaktyka, tej jednak brakuje.

– Skontrolowane przez nas gminy nie orientują się w potrzebach przeciwdziałania wadom postawy u dzieci i młodzieży. Rzadko prowadzą np. rozpoznanie potrzeb zdrowotnych mieszkańców, a jeszcze rzadziej obejmuje ono schorzenia układu ruchu, w tym kręgosłupa. Nie mając danych, gminy nie rozumieją powagi problemu wad postawy u uczniów – wskazał Marian Banaś, prezes NIK.

Gminy są zobowiązane, by rozpoznawać potrzeby zdrowotne, opracować i realizować programy profilaktyki, zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki nauki. Część obowiązków spada bezpośrednio na szkoły. Chodzi o zapewnienie gabinetu profilaktyki zdrowotnej, stworzenie miejsca na pozostawienie podręczników, współpracę z pielęgniarką, która powinna rozpoznać wady postawy u uczniów.

– Nawet rozpoznanie wad postawy u uczniów często nie skutkuje dalszymi działaniami, chociażby zaplanowaniem i organizacją zajęć gimnastyki korekcyjnej. Na ten rodzaj gimnastyki wydano zaledwie nieco ponad 7 proc. środków przeznaczonych na tworzenie w szkołach warunków ograniczających występowanie wad postawy – podkreślił prezes NIK.

W teorii to pielęgniarka lub nauczyciel w pierwszej kolejności powinni zauważyć u ucznia wadę postawy, a następnie skierować go na zajęcia korekcyjne, które są współtworzone i finansowane przez gminę. Najwyższa Izba Kontroli zweryfikowała ten stan. Niemal żadna z kontrolowanych gmin nie podejmowała działań na rzecz profilaktyki wad postawy. Kontrolerzy wskazali także na kluczową rolę rodziców, którzy powinni uczestniczyć w zajęciach korekcyjnych. To na rodzicach przede wszystkim spoczywa obowiązek dbania o dobry stan zdrowia dziecka, a w razie stwierdzenia możliwości występowania wady, powinni oni zgłaszać potrzebę zorganizowania zajęć korekcyjnych.

 

TV Trwam News

drukuj