fot. PAP/Rafał Guz

NIK: Przewóz towarów niebezpiecznych bez należytego nadzoru

Minister właściwy ds. transportu nie sprawuje należytego nadzoru nad przewozem towarów niebezpiecznych, np. łatwopalnych czy wybuchowych – wynika z raportu opublikowanego dziś przez Najwyższą Izbę Kontroli.

NIK uważa, że organy odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo nie wiedzą, którędy i ile takich transportów jeździ po polskich drogach. W raporcie podkreślono, że rocznie po polskich drogach przejeżdża 150 mln ton towarów niebezpiecznych, dziennie przewozi je ponad 20 tys. pojazdów. Przewożone substancje to m.in. wykorzystywane w gospodarce fosgen czy chlor.

Najwyższa Izba Kontroli zwraca też uwagę, że z roku na rok rośnie liczba interwencji związanych z likwidacją skutków zdarzeń drogowych przy przewozie towarów niebezpiecznych. Jednocześnie nie ma należytego nadzoru nad takimi przewozami – wskazuje prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Ani harmonogram, ani trasy przewozów nie uwzględniają pór i miejsc zwiększonego ryzyka. Transporty odbywają się w czasie dużego natężenia ruchu i przez miejsca gęsto zaludnione, np. w sąsiedztwie osiedli, szkół, centrów handlowych. Wszystko to jest skutkiem braku zaleceń dot. zasad i kryteriów wyboru bezpiecznych tras przewozu towarów niebezpiecznych. Od zmian przepisów w 2012 r., które miały poprawić bezpieczeństwo przewozów towarów niebezpiecznych, w zdarzeniach drogowych z tymi transportami odnotowano blisko 6 tys. ofiar, w tym 188 zabitych – mówi prezes NIK.

Z raportu NIK wynika, że minister właściwy ds. transportu nie wdrożył rozwiązań organizacyjnych i procedur umożliwiających właściwy nadzór nad transportem i podmiotami przewożącymi towary niebezpieczne. Ryzyka związanego z przewozem tych towarów nie analizują też władze wojewódzkie.

Kontrolerzy apelują o właściwy nadzór takich transportów. Wnioskują też m.in. o utworzenie centralnego systemu monitorowania przewozów towarów niebezpiecznych.

 RIRM

drukuj