fot. PAP

NIK alarmuje: w urzędach źle wprowadzono kontrolę efektywności

Według Najwyższej Izby Kontroli nowe wymagania zamiast poprawić realizację celów, zwiększyły tylko biurokrację. Efektem tego są wymierne opóźnienia i straty.

NIK zbadała funkcjonowanie kontroli zarządczej od 1 stycznia 2013 r. do 30 września 2014 r. w sześciu ministerstwach – sprawiedliwości, finansów, gospodarki, rolnictwa, kultury, obrony narodowej, a także w KPRM i GUS.

Niewłaściwe sposoby pomiaru realizacji celów izba zdiagnozowała m.in. w resorcie kultury. W MON natomiast nieodpowiednie są mechanizmy kontroli realizacji zadań.

– W istocie, w wielu przypadkach system był nieskuteczny. Nie zapewniał, bowiem realizacji celów i zadań w sposób zgodny z prawem, efektywny, oszczędny, terminowy. Podstawowym problemem w działaniu tego systemu kontroli zarządczej, czyli trzymania ręki na pulsie w każdym urzędzie, jest – naszym zdaniem – brak właściwej i spójnej definicji celów, zadań oraz mierników, które monitorowałyby stopień osiągania tych zadań, jak również nieprawidłowa metoda przeprowadzania analizy możliwego ryzyka, które są związane z osiąganiem wyznaczonych celów – powiedział Paweł Biedziak, rzecznik Najwyższej Izby Kontroli.

NIK prowadził już wcześniej instytucję kontroli zarządczej, m.in. w 2010 r. Wówczas izba stwierdziła, że „stworzony system koncentrował się w wielu jednostkach głównie na formalnych aspektach”.

Późniejsze kontrole wskazały też, że polskie instytucje publiczne dalej są nieefektywne, a kontrola zarządcza szybko uległa zbiurokratyzowaniu i sformalizowaniu.

 

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj