NIK alarmuje Kancelarię Premiera w sprawie zagrożeń na dnie Bałtyku

Najwyższa Izba Kontroli alarmuje Kancelarię Premiera w sprawie zagrożeń, jakie niesie za sobą broń chemiczna i paliwo, które zalegają na dnie Bałtyku.

Kontrolerzy podkreślają, że wody Morza Bałtyckiego mogą zostać zatrute nawet na 100 lat. Izba zarzuca rządowi bierność. O sprawie poinformował portal www.rmf24.pl.

Według NIK-u, zagrożeniem są między innymi rdzewiejące wraki, w których zalega jeszcze paliwo. Wśród nich wymieniany jest tankowiec Franken.

Minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marek Gróbarczyk podkreślił, że kwestia wraku była wielokrotnie omawiana z NIK. Jego zdaniem zarzuty Izby są bezpodstawne.

– Przeprowadziliśmy całą serię badań w zakresie tankowca Franken, który leży w Zatoce Puckiej, czy następuje jakiekolwiek uwalnianie substancji z tego tankowca. Okazuje się, że nie ma żadnego przedostawania się tych substancji do wody. Teren jest specjalnie monitorowany, zabronione jest także poruszanie się, kotwicowanie na tym terenie. Dlatego wydaje się, że to wszystko poruszane jest opatrznie, by szukać problemów z tym związanych – zaznaczył minister Marek Gróbarczyk.

Szef resortu gospodarki dodał, że wszystkie badania resortu wskazują, że substancje znajdujące się tankowcu przeszły w formę krystalizacji. Oznacza to, że są one nieszkodliwe.

Minister Marek Gróbarczyk odniósł się także do kwestii zatopionych w Bałtyku gazów bojowych. Przypomniał, że sprawa jest omawiana na każdym spotkaniu Helcomu, komisji Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku.

– To nie jest problem Polski, ale wszystkich krajów nadbałtyckich – podkreślił.

 

RIRM

drukuj