fot. PAP/EPA

Niespokojnie w Jerozolimie

W Jerozolimie dochodzi do starć Palestyńczyków z siłami porządkowymi Izraela. Do walk doszło też na Wzgórzu Świątynnym. Zamieszki trwają od początku Ramadanu.

Palestyńczycy oskarżają władze Izraela o utrudnienie dostępu do miejsc świętych. Głównym powodem protestów są jednak plany kolejnych eksmisji palestyńskich rodzin z położonej we wschodniej Jerozolimie dzielnicy Szajch Dżarrah, okupowanej przez Izrael.

– Ten proces trwa od 15 lat. W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z kolejnymi decyzjami sądowymi, które ostatecznie przekreślały prawo rodzin palestyńskich do mieszkania w tej części starej Jerozolimy. Wygranymi w tych sprawach są organizacje syjonistyczne, organizacje osiedleńcze – wskazał dr Łukasz Fyderek z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Protesty przeciwko przesiedleniom są organizowane głównie we wschodniej części Jerozolimy. Przeradzają się w walki z żydowskimi siłami porządkowymi.

– Ich domy są zabierane i przekazywane osadnikom. Jesteśmy tu tylko po to, aby okazać wsparcie tym rodzinom – powiedziała jedna z kobiet.

W poniedziałek Izraelski Sąd Najwyższy miał wydać wyrok w sprawie eksmisji kilku rodzin. Posiedzenie zostało jednak odroczone ze względu na okoliczności. Doszło do eskalacji przemocy na Wzgórzu Świątynnym. Izraelska policja wkroczyła do meczetu Al.-Aksa, trzeciego najświętszego miejsca islamu. Rannych zostało ponad 300 Palestyńczyków oraz około 20 policjantów.

– To jest opresyjna okupacja. Chcą wypędzić muzułmanów ze świętego miasta – mówił Abdel Azim Salhab, szef rady islamskiej w Jerozolimie.   

Wcześniej Palestyńczycy próbowali zablokować wejście na plac przed meczetem skrajnych organizacji żydowskich, które chciały świętować tam Dzień Jerozolimy, upamiętniający zdobycie przez Izrael arabskiej części miasta w sześciodniowej wojnie w 1967 r.

– Z jednej strony obchodzimy Dzień Jerozolimy, z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, że Jerozolima nie jest w pełni zjednoczona i odmawia się nam praw. Zamiast tego dżihad rządzi tym miejscem – zaznaczył Yishai Fleisher, rzecznik żydowskiej wspólnoty Hebron.

Hamas postawił władzom Izraela ultimatum: mają wycofać swoje siły bezpieczeństwa z otoczenia meczetu. Nie określił jednak jakich środków użyje, jeśli ten warunek nie zostanie spełniony.

– To, co dzieje się w Jerozolimie i meczecie Al-Aksa: izraelska agresja na wyznawców i nasze rodziny w Jerozolimie jest częścią masowej izraelskiej agresji na ludność – zaznaczył Fawzi Barhoum, rzecznik Hamasu. 

Władze Izraela nie mają zamiaru zmieniać postępowania.

– Jako rząd nie możemy pozwolić, aby tego rodzaju zorganizowana przemoc dyktowała rzeczywistość i zrobimy, co trzeba, aby zachować spokój i ciszę – wskazał Mark Regev, doradca premiera Benjamina Netanjahu

Działania władz Izraela są krytykowane przez społeczność międzynarodową. Swoje zaniepokojenie wyraziły Stany Zjednoczone i Unia Europejska. Akty przemocy potępiła też Polska. Sprawa została również omówiona w ramach Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych.

TV Trwam News

drukuj