fot. PAP/EPA

Niespokojna sytuacja w USA

W Stanach Zjednoczonych wciąż niespokojnie. Od piątku do niedzieli w strzelaninach w Chicago zginęło 12 osób. Od początku roku w tym mieście postrzelono już ponad 1900 osób. To właśnie w amerykańskich miastach, gdzie jest największa przestępczość, rządzi lewica, czyli Demokraci.

Przemoc w USA stale rośnie.

– Nie zamierzamy tolerować tego w naszym kraju – mówi prezydent USA Donald Trump.

Tylko w weekend w 41 incydentach w Chicago postrzelono 63 osoby. Śmierć poniosło 12 z nich. To kolejny już krwawy weekend w Chicago.  Fala przemocy przetacza się też przez Nowy Jork, Filadelfię, Detroit, Baltimore i Oakland.

Będziemy mieć więcej federalnych organów ścigania – wskazuje prezydent Stanów Zjednoczonych.

Strzelaniny podsycane są również wycofywaniem amerykańskiej policji w niektórych miastach na kanwie fali demonstracji po śmierci czarnoskórego George’a Floyda. Mężczyzna zmarł podczas policyjnej interwencji w Minneapolis.

– To protest przeciwko brutalności policji i agencji federalnej wkraczającej do Portland. Nie byli w mundurach. Byli w kamuflażu. Byli w nieoznakowanym samochodzie – mówi jedna z uczestniczek demonstracji.

Protesty wywołuje Antifa i tzw. ruch Black Lives Matter.

– To nie są protestujący. Ludzie mówią, że protestują. Ci ludzie są anarchistami. To są ludzie, którzy nienawidzą naszego kraju i nie pozwolimy na to – zaznacza Donald Trump.

Protesty są podsycane przez Demokratów. Eksperci mówią, że liczą oni, iż pomoże im to w doprowadzeniu do obalenia prezydenta Donalda Trumpa. Wybory w Stanach Zjednoczonych mają się odbyć w listopadzie.

TV Trwam News

drukuj