Niepokoje związane z anulowaniem przetargów na budowę terminali zbożowych na Pomorzu
Pomorscy radni PiS wyrazili zaniepokojenie decyzjami o anulowaniu przetargów na budowę terminali zbożowych na Pomorzu. W ubiegłym tygodniu zarząd gdańskiego portu bez podania przyczyny unieważnił przetarg na dzierżawę terenu pod inwestycję w Gdańsku. Wcześniej Ministerstwo Infrastruktury nie zgodziło się na wydzierżawienie terenu pod terminalem w Gdyni firmie, która zwyciężyła w przetargu.
Radna PiS w sejmiku woj. pomorskiego, Natalia Nitek-Płażyńska, powiedziała na konferencji, że można było wybrać polską firmę, która zajęła drugie miejsce w przetargu.
– Jest to firma polska i to ona mogłaby z powodzeniem budować agroport w Gdyni, zaś jeżeli chodzi o terminal zbożowy w Gdańsku, sytuacja jest jeszcze bardziej absurdalna. Odwołano ten przetarg zanim jeszcze zaczęły spływać jakiekolwiek oferty ze strony firm, które chciałyby się podjąć tego zadania – wyjaśniła radna sejmiku województwa pomorskiego.
Radna powiatu kwidzyńskiego, Justyna Rydzińska, podkreśliła, że bez budowy agroportu Polska będzie miała problem z eksportem zbóż.
– Nasze magazyny będą pełne zboża. My, nie mając gdzie wywieźć zboża, będziemy zapychać swój kraj pełnymi magazynami. Zboże będzie tanie. Rolnicy muszą to zboże sprzedać – zanaczyła radna.
Budowa polskiego agroportu miała trwać ok. 1,5 roku, a jego roczna przepustowość miała wynosić od 2,5 do 3 mln ton. Inwestycja miała być konkurencją dla niemieckiego głębokowodnego terminalu przeładunkowego w Mukran, który ma działać od września.
RIRM



