fot. flickr.com

Niemcy powiążą unijny budżet z praworządnością?

Niemcy chcą powiązania unijnego budżetu z kwestią praworządności. Propozycja Berlina bazuje na projekcie sprzed dwóch lat. Polska i Węgry sprzeciwiają się takim rozwiązaniom.

Niemiecka prezydencja w Unii Europejskiej chce powiązać wypłatę unijnych środków z praworządnością. Mechanizm obejmowałby również środki z funduszu odbudowy. Takie rozwiązanie jest niezgodne z unijnym traktatem – ocenił Patryk Jaki, europoseł Solidarnej Polski.

– Oni sobie teraz tworzą nowy mechanizm, którego nie ma w traktatach i który mówi o tym, że można byłoby karać państwo członkowskie kwalifikowaną większością, co sprawia, że wtedy Polska czy Węgry nie są w stanie takiego działania zablokować – tłumaczył Patryk Jaki.

Zasada „pieniądze za praworządność” może prowadzić do stosowania politycznego szantażu – powiedział premier Mateusz Morawiecki.

– Tu nie ma zgody polskiej na to, by w sposób zupełnie dowolny móc stosować różne klauzule i grozić nam palcem tylko dlatego, że komuś się mniej podoba nasz rząd – podkreślił szef polskiego rządu.

Obecnie ukaranie danego kraju za nieprzestrzeganie praworządności możliwe jest tylko w przypadku jednomyślności wszystkich państw członkowskich. Ewentualna zmiana tej zasady jest możliwa – zaznaczył politolog dr Jacek Sokołowski.

– Tylko na tym etapie jeszcze nie bardzo wiemy, jak miałoby to wyglądać. Trudno jest dyskutować, czy da się wprowadzić uregulowanie w sytuacji, kiedy jeszcze nie znamy konkretnych środków prawnych – dodał dr Jacek Sokołowski.

Polski rząd stoi przy stanowisku uzgodnionym podczas lipcowego szczytu Rady Europejskiej.

– Ostateczne powiązanie praworządności musi uzyskać jednogłośne poparcie Rady Europejskiej – wskazał prof. Przemysław Czarnek, poseł PiS.

Niemiecki projekt bazuje na propozycjach sprzed dwóch lat i ma być podstawą do negocjacji w sprawie przyszłego unijnego budżetu. Zgodnie z dokumentem, to Komisja Europejska oceniałaby praworządność w danym kraju. Tymczasem Viktor Orban, premier Węgier, zawiesił kontakty z wiceszefową Komisji Verą Jourovą z powodu jej komentarzy na temat węgierskiej demokracji.

„Wiceprzewodnicząca Komisji publicznie nazwała Węgry >>chorą demokracją<< i obraziła węgierskich obywateli Unii Europejskiej, twierdząc, że >>nie mogą formułować własnej opinii<<” – przekazał premier Węgier.

Węgry chcą, by Vera Jourova ustąpiła ze stanowiska. Głos w sprawie zabrała Dana Spinant, rzecznik Komisji Europejskiej.

– Przewodnicząca Ursula von der Leyen pracuje blisko z wiceprzewodniczącą Verą Jourovą w sprawach dotyczących praworządności i ma do niej pełne zaufanie – zaznaczyła Dana Spinant.

W odpowiedzi na działania niektórych państw członkowskich, Polska i Węgry zamierzają powołać instytut, który będzie oceniał praworządność w pozostałych krajach Unii Europejskiej.

– Potrzeba pokazać Europie i światu, że Polska i Węgry w Parlamencie Europejskim są po prostu krzywdzone fałszywymi informacjami – mówił Bogdan Rzońca, europoseł PiS.

W grę wchodzą ogromne pieniądze. Na podstawie dotychczasowych negocjacji budżetowych Polska mogłaby otrzymać około 700 miliardów złotych.

TV Trwam News

drukuj