Negatywny bilans obecności Polski w UE

Bilans 10-ciu lat obecności Polski w UE jest negatywny – ocenił ekonomista Marian Szołucha w Polskim Punkcie Widzenia w TV Trwam. Pozytywne opinie prezentują nam jedynie zestawienia przepływów finansowych, a to nie daje pełnego obrazu – dodaje.

– Dlaczego nikt nie mówi o przepłaconych inwestycjach za unijne pieniądze? Dlaczego nikt nie mówi o źle wydanych środkach z UE? Dlaczego nikt nie mówi o tym, że w nadchodzącej perspektywie 7-letniej polska składka do budżetu centralnego wyniesie ponad 120 mld zł? Dlaczego nikt nie mówi, że przez UE rozrasta się biurokracja, że przedsiębiorcy muszą zmagać się z coraz większą liczbą przepisów? Tak naprawdę polski parlament dzisiaj zajmuje się głównie implementacją prawodawstwa unijnego. Dlaczego wreszcie nikt nie mówi o kosztach wynikających z limitów produkcyjnych, np. na produkcję mleka, o kosztach zamykania cukrowni? – pytał Marian Szołucha.

Eksperci wskazują również na rolnictwo jako dziedzinę zaniedbaną przez rząd. Z powodu niższych dopłat, polscy rolnicy czują się w UE obywatelami drugiej kategorii.

Tymczasem rząd Donalda Tuska w specjalnym spocie za ponad 7 mln zł pokazuje jak zmienił się nasz kraj w ciągu minionej dekady. Rząd przygotował też raport, w którym do sukcesów członkostwa Polski w Unii zalicza m.in. wzrost gospodarczy czy eksport towarów.

– Wskaźnikami moglibyśmy się przerzucać jeszcze bardzo długo, a te najważniejsze przemawiają, niestety, na niekorzyść UE, choćby dlatego, że wzrost PKB od początku powstania Unii jest dużo poniżej średniej światowej. Unia Europejska, czyli zachód naszego kontynentu bazuje ciągle na dobrobycie, który wypracowany został przez suwerenne narodowe państwa przed powstaniem Unii, względnie w czasie funkcjonowania Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, która była tworem zupełnie naturalnym, opartym na zdrowych zasadach współpracy ekonomicznej. Nie zachowujmy się też tak, jakbyśmy to Unii Europejskiej zawdzięczali wszystkie dobra, które nas otaczają – dodał Marian Szołucha.

RIRM

drukuj