Nauczyciele domagają się natychmiastowych podwyżek
Nauczycielskie związki zawodowe przygotowują się do strajku. Domagają się podwyżek jeszcze w tym roku. Ministerstwo Edukacji i Nauki wskazało, że podwyżki będą, ale dopiero od stycznia.
Związek Nauczycielstwa Polskiego domaga się 20-procentowej podwyżki wynagrodzenia. Oprócz tego związkowcy chcą, by pensje były powiązane ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. ZNP oczekuje rozmowy z premierem Mateuszem Morawieckim.
– Z ministrem już nie ma o czym rozmawiać, bo po co mamy, jak zdarta płyta, powtarzać ciągle ten sam postulat? – pytał Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Dotychczasowe negocjacje z resortem edukacji nie przyniosły skutku. Podwyżka na takim poziomie jest niemożliwa – odpowiedział wiceminister edukacji i nauki, Dariusz Piontkowski.
– Minister edukacji musi brać pod uwagę realia finansowe i kształt budżetu. W tegorocznym budżecie państwa nie ma dodatkowych środków, aby móc wprowadzić wzrost wynagrodzenia o 20 procent dla wszystkich nauczycieli – wyjaśnił.
To nie oznacza, że podwyżek w ogóle nie będzie. Wiceminister Dariusz Piontkowski zaznaczył, że od 1 września wzrosną wynagrodzenia nauczycieli, którzy rozpoczynają swoją karierę zawodową.
– W przypadku nauczyciela stażysty, czyli tego, który rozpoczyna pracę, wzrost wynagrodzenia średniego wyniesie 20 procent – podkreślił.
Wiceminister przypomniał, że w maju wszyscy nauczyciele otrzymali podwyżkę wynagrodzenia w wysokości 4,4 procent, a w styczniu będzie kolejna 9-procentowa podwyżka. To nie satysfakcjonuje nauczycielskich związków zawodowych, dlatego Związek Nauczycielstwa Polskiego ogłosił pogotowie protestacyjne. Szef ZNP, Sławomir Broniarz, zaznaczył, że na obecnym etapie lekcje będą odbywały się normalnie.
– Powtórki z 2019 roku nie możemy wykluczyć, ale początek będzie miał raczej charakter informacyjny (…). Plakaty, informacje, oflagowanie, oplakatowanie szkół będzie elementem istotnym – mówił Sławomir Broniarz w TVN24.
Związek wezwał także inne nauczycielskie związki zawodowe do stworzenia wspólnego komitetu protestacyjnego. Do protestu nie dołączy Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” – wyjaśnił rzecznik prasowy „Solidarności” oświatowej, Monika Ćwiklińska.
– „Solidarność” ma swoją drogę dochodzenia do realizacji naszych postulatów – powiedziała.
W wydanym oświadczeniu podkreślono, że związkowcy z „Solidarności” oświaty chcą zwiększenia wynagrodzeń co najmniej o 5 procent powyżej średniorocznej inflacji w tym roku.
– Jako „Solidarność” domagamy się innego systemu wynagradzania płac nauczycielskich, czyli takiego, który wiązałby wysokość naszych uposażeń z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej – zaznaczyła Monika Ćwiklińska.
Spór o wynagrodzenia jest przedstawiany na dwa różne sposoby. Związki mówią o wynagrodzeniu zasadniczym, czyli podstawie, która nie jest imponująca, bo w zależności od stopnia awansu wynosi od 3400 zł do 4200 zł brutto. Resort edukacji wskazał na średnią pensję, która uwzględnienia dodatki.
– Są różnego rodzaju dodatki, np. stażowe. Jeżeli jest nauczyciel z dwudziestoletnim stażem, to ma 20 proc. dodatku stażowego oraz dodatek za wychowawstwo wynoszący 300 zł i różnego rodzaju inne dodatki – mówił wiceminister edukacji.
Średnie wynagrodzenie nauczyciela dyplomowanego, czyli o najwyższym stopniu awansu, wynosi około 6,8 tys. złotych brutto – zaznaczył Dariusz Piontkowski. Na rękę to prawie 5 tys. zł. Jak dodał, 60 procent nauczycieli w Polsce to właśnie nauczyciele dyplomowani.
TV Trwam News



