[NASZ WYWIAD] Dr E. Kurek: Dopóki nie wyjaśnimy zbrodni w Jedwabnem, dopóty świat będzie używał go do szkalowania Polski

Dopóki nie dokończymy ekshumacji w Jedwabnem, dopóki nie będziemy mieli w ręku twardych dowodów na to, co się tam naprawdę stało, (…) dopóty środowiska żydowskie i świat będzie używał Jedwabnego do osiągnięcia określonych celów – szkalowania Polski i Polaków, określania nas współwinnymi zagłady Żydów – zaznaczyła w rozmowie z portalem radiomaryja.pl historyk dr Ewa Kurek.

***

Niedawno swoją premierę miała książka, której jest Pani współautorem. Może Pani przybliżyć, o czym jest „Powrót do Jedwabnego”?

Książka jest wynikiem pracy wszystkich trzech autorów: Tomasz Budzyński, były major ABW, przeprowadził śledztwo od strony prawniczej, którego wyniki rozszerzają naszą wiedzę o zbrodni w Jedwabnem; ja zadbałam o kontekst historyczny zbrodni, czyli tło stosunków polsko-żydowskich na przestrzeni wieków, zaś wszystko to zapisał i uzupełnił swoimi własnymi dziennikarskimi spostrzeżeniami Wojciech Sumliński. Problem zbrodni w Jedwabnem został zatem przedstawiony z trzech punktów: historii, prawa i dziennikarstwa.

Dlaczego warto sięgnąć po tę pozycję?

Książkę warto przeczytać z wielu powodów, ale przede wszystkim po to, żeby skutecznie uodpornić się na serwowaną nam, Polakom, od co najmniej dwudziestu lat tak zwaną pedagogikę wstydu, która jest jednym z najważniejszych elementów próby przesunięcia nas z kategorii ofiar II wojny światowej do kategorii sprawców i współwinnych zagłady Żydów. Bo człowiekowi nie posiadającemu wiedzy łatwiej wmówić różne rzeczy, łatwiej go zawstydzać, łatwiej nim rządzić i łatwiej od niego wymagać określonego zachowania, z żądaniami materialnymi włącznie.

W kontekście wydarzeń w Jedwabnem wcześniej mogliśmy natrafić na publikację Tomasza Grossa. Jak Pani oceni jego książkę pod kątem źródła informacji?

Od strony metodologii nauki historii pseudohistoryczną twórczość Tomasza Grossa oceniłam w wydanej w ubiegłym roku książce „Jedwabne – Anatomia kłamstwa; Biała księga cenzury i bezprawia rządów RP 2001-2017 wobec badań historycznych”. Książka została przetłumaczona na angielski i właśnie trafiła do czytelników w Stanach Zjednoczonych, Australii i Kandzie. Książkę Tomasza Grossa „Strach”, podobnie jak inne jego książki historyczne, tak naprawdę zaliczyć należy do gatunku „jedna baba drugiej babie”, czy raczej – aby bez powodu nie obrażać kobiet i trzymać się faktów – „jeden chłop drugiemu chłopu”. Tomasz Gross, z wykształcenia fizyk i socjolog, książkę „Sąsiedzi” napisał na podstawie relacji jednego Żyda Szmula Wasersztajna, który – żeby było śmieszniej – w dniu dokonania jedwabińskiej zbrodni przebywał poza miasteczkiem.

Mimo pojawienia się takiej książki przerwano ekshumację w Jedwabnem.

Mimo kardynalnych błędów metodologicznych – o których już w latach 2000 i  2001 głośno mówili i pisali historycy, m.in. świętej pamięci prof. Tomasz Strzembosz – polski wymiar sprawiedliwości postanowił nałożyć polskim historykom kaganiec milczenia i najzwyczajniej w świecie, wbrew polskiemu prawu karnemu i polskiej konstytucji, przerwał ekshumację w Jedwabnem. Postawę wymiaru sprawiedliwości III RP wobec badań historycznych w wywiadzie dla TVP najprościej wyraził swego czasu adwokat Jerzy Naumann: „Groźny pies ma być prowadzony w kagańcu”. Źle się dzieje w państwie, w którym ministrowie i prawnicy usiłują założyć historykom kaganiec. Pocieszające jest jedynie to, że jeszcze nikomu w dziejach świata się to nie udało.

Dlaczego kwestia tego, kto dokonał zbrodni w Jedwabnem, jest dla nas tak ważna?

Przede wszystkim dlatego, że poprzez publikację Tomasz Grossa, Jedwabne w ciągu 19 lat, czyli od momentu ukazania się książki i wstrzymania ekshumacji, stało się znanym całemu światu podstawowym symbolem i dowodem na rzekomy polski antysemityzm i nasze czynne uczestnictwo w zagładzie Żydów. Skutkiem tego we wszystkich ważnych językach znajdziemy informację, że Polacy w 1941 roku w Jedwabnem własnoręcznie i ze szczególnym okrucieństwem zamordowali 1600 jedwabińskich sąsiadów, Żydów. Zwykle do tej informacji dodawana jest zmyślona relacja Szmula Wasersztajna. Jeśli dodamy do tego panującą na Zachodzie od kilkunastu lat „modę” na nazywanie obozów zagłady „polskimi obozami”, to uświadamiamy sobie wagę problemu. Minister sprawiedliwości RP, główny nadzorca badań historycznych Instytutu Pamięci Narodowej, chcąc uciec od Jedwabnego, wymyślił ostatnio, że zamiast ekshumacji w Jedwabnem, zrobi ekshumację w Wiźnie i wznowi badania historyczne nad pogromem w Kielcach. Panie ministrze, chce się powiedzieć, przecież o Wiznej świat nie ma zielonego pojęcia i nikogo ta Wizna nie obchodzi!

A pogrom w Kielcach?

O Kielcach Żydzi wolą milczeć, bo to oni w 1946 roku mieli tam absolutną władzę, więc mimo udziału mieszkańców Kielc w pogromie, lepiej sprawę wyciszać. Jedwabne natomiast jest dla świata symbolem rzekomej „polskiej winy” i dopóki nie dokończymy ekshumacji, dopóki nie będziemy mieli w ręku twardych dowodów na to, co się tam naprawdę stało, czyli: 1600 czy może tylko 200 Żydów zostało zamordowanych; zginęli w płomieniach, zostali zastrzeleni lub może zarąbani siekierami; co robi wśród żydowskich szczątków pomnik Lenina – dopóty środowiska żydowskie i świat będzie używał Jedwabnego do osiągnięcia określonych celów: szkalowania Polski i Polaków, określania nas współwinnymi zagłady Żydów, a następnie być może wynikających z tej naszej rzekomej „winy” roszczeń materialnych.

Pojawił się raport Ligi Przeciw Zniesławieniom (ADL), według którego postawy antysemickie są najbardziej rozpowszechnione w Polsce.

Raport ADL o polskim antysemityzmie to kolejny element żydowskiej gry wobec Polski, spójny zresztą z szerzoną na podstawie książki Tomasza Grossa czarną legendą o Polakach jako współsprawcach zagłady Żydów. W końcu to bardzo spójne. Skoro razem, a w Jedwabnem – według Grossa nawet wbrew Niemcom – sami wymordowaliśmy wszystkich Żydów, to dlaczego mielibyśmy nagle zmienić zbrodnicze upodobania?

Jak walczyć z taką narracją?

Na takie żydowskie bzdury od dawna rekomenduję rządowi działania dokładnie takie same, jakie podejmują Żydzi. Należy jak najszybciej powołać do życia Polską Ligę Przeciw Zniesławieniu i demaskować w najważniejszych językach świata te antypolskie żydowskie akcje. Zrobić na przykład ankietę wśród Żydów w Izraelu i w Ameryce, aby pokazać światu bezpodstawny żydowski antypolonizm. Bezpodstawny, bo jedynie Polska przez wieki była i nadal jest dla Żydów bezpiecznym miejscem do życia.

Na pewno nasz kraj jest takim miejscem?

W Europie Polska jest nadal jedynym krajem, w którym Żydzi swobodnie chodzą po ulicach w jarmułkach i swoich żydowskich strojach, gdzie policjanci nie muszą nieustannie pilnować żydowskich świątyń przed napaścią – jak np. w Niemczech czy Francji – i skąd nie muszą uciekać. Na dowód pozwolę sobie zacytować zamordowanego w 1942 roku przez Niemców żydowskiego historyka Majera Bałabana, który sto lat temu w „Dziejach Żydów w Krakowie i na Kazimierzu (1304-1868)” napisał: „Losy Izraela były na całej ziemi jednakie, wszędzie były te same popędy ludzkie, które wpływały na ich kierunek, zawiść religijna i ekonomiczna rzuciły w ciągu wieków masy Żydów od granic Lotaryngii i Francji poprzez Niemcy do Polski. (…) Czy te namiętności ludzkie ustały na granicach Rzeczypospolitej, czy też towarzyszyły Żydom dalej podczas ich bytowania na tej ziemi? Odpowiedź nietrudna! I w Polsce było mieszczaństwo zawsze wrogie Żydom i dążyło do ich usunięcia ze swych miast, lecz Żydzi znachodzili (znajdowali – red.) stałe poparcie w szlachcie i możnowładcach, a najbardziej opiekowali się nimi królowie. (…) W długim szeregu jej monarchów nie znalazł się żaden, któryby (…) na oskarżenie jednej kobiety, wszystkich Żydów wiedeńskich spalił na stosie w 1421 roku. Wszak jeszcze w drugiej połowie XVII wieku wygonił Leopold I wszystkich Żydów z Wiednia (1670 r.) i rzucił kilka tysięcy rodzin na pastwę głodu i tułaczki. (…) Tylko pod tym kątem winniśmy oglądać dzieje Żydów w Polsce, a pojmiemy dlaczego, mimo tych samych namiętności ludzkich, mimo prześladowań ze strony kleru i mieszczan, tak wielka ich liczba tutaj się zebrała. Żydów z Polski nie wyganiano i to oznaczało w czasach ciemnego średniowiecza wielki postęp, nieznaną nigdzie indziej w Europie tolerancję”.

Coś się zmieniło od czasu wspomnianej publikacji?

W Polsce nie zmieniło się nic. Wszak tutaj Żydzi nadal żyją wygodnie i dostatnio. Dlatego między bajki trzeba włożyć wyniki badań ADL. Natomiast rząd Polski – w ramach dbałości o dobre imię naszej ojczyzny – ma obowiązek podjęcia zarówno adekwatnego działania i dezawuowania wysuwanych przez ADL wobec Polski oszczerstw, jak i wznowienia ekshumacji w Jedwabnem.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

radiomaryja.pl

drukuj