fot. twitter.com/arekmularczyk

[NASZ WYWIAD] A. Mularczyk: Nie jest w interesie Niemiec, żeby przypominać, że dobrobyt, który zbudowali, zbudowali na przymusowej pracy, wyzysku, rabunku i mordach popełnianych na terenie RP

Parlamentarny Zespół ds. Reparacji Wojennych przygotowuje raport na temat strat wojennych naszego kraju. Prace trwają od 1,5 roku, ale są już na ukończeniu. Czego możemy spodziewać się w dokumencie? Jakie ma on znaczenie i jakie mamy faktyczne szanse na uzyskanie odszkodowań? W rozmowie z portalem RadioMaryja.pl powiedział o tym przewodniczący zespołu Arkadiusz Mularczyk.

RadioMaryja.pl: Na jakim etapie są prace Zespołu ds. Reparacji Wojennych dotyczące raportu na temat strat wojennych naszego kraju?

Arkadiusz Mularczyk: Zespół parlamentarny pracuje już 1,5 roku. Raport jest już na etapie końcowym jego przygotowania. Istotne jest, żeby ten raport jeszcze sprawdzić, przeprowadzić prace redakcyjne i przygotować go do publikacji, czyli opatrzeć zdjęciami, tabelami, wykresami i przetłumaczyć na różne języki, przede wszystkim angielski. Można więc powiedzieć, że kluczowe elementy raportu, czyli sprawy merytoryczne, zostały ukończone, a zostały jeszcze te o charakterze bardziej technicznym.

RM: Co da nam samo sporządzenie i upublicznienie takiego raportu?

AM: To niezwykle ważny raport. Ma znaczenie o charakterze historycznym, ale też jest niezwykle ważny z punktu widzenia sytuacji naszego kraju. Polska nigdy nie dostała odszkodowania za szkody wyrządzone jej podczas II wojny światowej. Dzisiaj pamięć o tych wydarzeniach się zaciera. Co więcej, to przecież naród polski oskarża się o zbrodnie wojenne, co jest sprawą kuriozalną. Wiedza na Zachodzie o tym, co działo się podczas II wojny światowej na ziemiach polskich jest mocno ograniczona. Ponadto, z punktu widzenia prawa międzynarodowego i sprawiedliwości społecznej, niedopuszczalne jest, że kraj, który doprowadził do tak wielkich zniszczeń i strat ludzkich, do dnia dzisiejszego nie zapłacił żadnego odszkodowania. Wielu obywateli Polski, którzy stracili zdrowie czy majątek również nie mieli szansy, by takie odszkodowanie uzyskać. Ten dokument ma więc duże znaczenie z punktu widzenia polityki państwa, społeczne, historyczne i jest ważny także dla przyszłych pokoleń, bo niemal 80 lat po tych wydarzeniach ta sprawa jest już niemal kompletnie zapomniana. W ostatnich kilku dekadach nie toczyły się w tym temacie jakiekolwiek prace. Warto pokazać, jakie skutki na nasze dzisiejsze funkcjonowanie mają tamte wydarzenia.

RM: Są jakiekolwiek przesłanki, patrząc na to, jak Polska jest ostatnio traktowana na arenie międzynarodowej, żeby sądzić, że inne państwa będą chciały się z takim raportem zapoznać?

AM: Każdy kraj, który się szanuje, chce prowadzić swoją politykę historyczną i dbać o swoje interesy powinien prezentować światu i opinii międzynarodowej ważne aspekty, które dotyczą jego historii. Trzeba podkreślić, że Izrael przywiązuje bardzo dużą wagę do tego typu polityki. Tam są konferencje roszczeniowe, które zbierają materiały o Holocauście, a później podejmują działania polityczne i prawne. I z tego tytułu uzyskują świadczenia odszkodowawcze przede wszystkim od Niemiec. To jest praca ważna nie tylko z punktu widzenia historii i archiwistyki, ale ma też przełożenie na konkretne działania polityczne i prawne oraz możliwość pozyskania odszkodowania. W Polsce takie prace się nie toczyły i niestety skutki nie są dobre dla naszego państwa.

RM: Polacy powinni być więc zadowoleni z tego, że ten raport zostanie sporządzony, nawet jeśli nie otrzymamy jakichkolwiek reparacji?

AM: Myślę, że Polacy mają prawo co do tego, jakie skutki dla Polski miała II wojna światowa, jakie straty ponieśliśmy – na ile się je przelicza na współczesną wartość dolara. Myślę, że to istotne z punktu widzenia naszych obywateli, ale też z punktu widzenia opinii międzynarodowej o tym, jakie ponieśliśmy straty materialne, ludzkie i na ile możemy je dzisiaj wyceniać. Gdyby nie było II wojny światowej, to Polska byłaby dzisiaj w zupełnie innym miejscu, jeśli chodzi o gospodarkę, ekonomię, zasoby Polaków. Bylibyśmy znacznie zamożniejszym krajem i bogatszym w kategorii nauki, bo Niemcy w dużej mierze mordowali polską inteligencję – profesurę, lekarzy, adwokatów. To wszystko przełożyło się na niższy rozwój nauki, edukacji.

RM: Jakie są szanse, że te reparacje uda się w ogóle odzyskać?

AM: To wszystko wymaga wielkiej konsekwencji, determinacji. Trzeba powiedzieć, że są to procesy długotrwałe, wieloletnie. Jak pokazują przykłady Izraela czy też Konferencji Żydowskich USA, po zgromadzeniu odpowiedniej dokumentacji, przygotowaniu ścieżki i uruchomieniu działań krajowych i międzynarodowych, można uzyskać te odszkodowania. Jeśli kraj wykazuje się determinacją i konsekwencją, to są to procesy, które mogą zakończyć się sukcesem. Dzisiaj nie jest w interesie Niemiec, żeby przypominać, że dobrobyt, który zbudowali, zbudowali na przymusowej pracy, wyzysku, rabunku i mordach popełnianych na terenie RP i z tego tytułu nigdy się nie rozliczyli. Uruchomienie działań z naszej strony jest dla Niemiec bardzo niezręczne.

RM: Rosja będzie kolejnym krajem, który otrzyma od nas podobny raport?

AM: Na dzisiaj taką problematyką się nie zajmujemy.

RM: Które państwa mogłyby pójść naszym śladem i przygotować podobne raporty lub już to robią?

AM: Takich krajów jest dużo. Dzisiaj na świecie wiele krajów dochodzi odszkodowań indywidualnych lub reparacji wojennych. W Europie głośno mówi się o tym w Grecji, we Włoszech. Do rozliczeń dochodzi także w krajach azjatyckich, które uczestniczyły w II wojnie światowej, jak między Japonią i Koreą. Kraje afrykańskie również występują do Niemiec i innych krajów europejskich o odszkodowania za zbrodnie z tytułu ludobójstwa. Wiele krajów podnosi te rachunki wynikające II wojny światowej czy ludobójstwa.

RM: Dziękuję za rozmowę.

RIRM

drukuj