fot. Robert Sobkowicz/Nasz Dziennik

[NASZ TEMAT] O. dr T. Rydzyk CSsR: Wychowujmy człowieka, człowieka prawdy i miłości. Dziennikarstwo to powołanie

Dziennikarz, człowiek mediów, musi zwłaszcza zwrócić uwagę na prawdę. Zwrócić uwagę na prawdę w miłości, żeby nie zniszczyć człowieka, bo prawdą też można zniszczyć. Prawda bez miłości może być terrorem. Miłość bez prawdy to jest naiwność, to może być sentymentalizm – powiedział o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, rektor-założyciel Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, w słowie wstępnym na inaugurację sympozjum z okazji wspomnienia św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, pt. „Oblicza przemian cywilizacyjnych”.

Dyrektor i założyciel Radia Maryja podkreślił, że media są środkami masowego komunikowania. Jak mówił, to komuniści mówili, że są środkami masowego przekazu, ponieważ ktoś u góry wskazywał na jakiś przekaz i wszyscy przyjmowali to jedno, czyli masowo. Za jednym pociągnięciem ogarniali świat przez media i manipulowali.

Media mają być środkami społecznego komunikowania – wskazał o. dr Tadeusz Ryszyk CSsR.

Rektor-założyciel Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu podkreślił, że Ojciec Święty Jan Paweł II dziennikarstwo porównywał do kapłaństwa.

Mówił, że jest ono odpowiedzią na prawdziwe powołanie. Powołanie do komunikowania, po to, by dojść do jedności w prawdzie i miłości, czyli jednoczyć rodzinę ludzką dla jej dobra – mówił.

O. Tadeusz Rydzyk CSsR akcentował jednak, że niestety media działają różnie.

Działają zależnie od tego, jacy są dziennikarze, ale i jacy są właściciele, jakie dyspozycję wydają. Widzimy, co się obecnie dzieje. To coś strasznego, że w tej chwili można np. podłożyć komuś głos i tak zmanipulować, że ten człowiek rzeczywiście coś powiedział, a to wszystko może być obróbką techniczną – wskazał dyrektor Radia Maryja.

O. Tadeusz Rydzyk CSsR podkreślił, że podstawą działania ludzi mediów jest prawo naturalne i Dekalog, w którym VIII przykazanie mówi: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”.

Dziennikarz, człowiek mediów, musi zwłaszcza zwrócić uwagę na prawdę. Zwrócić uwagę na prawdę w miłości, żeby nie zniszczyć człowieka, bo prawdą też można zniszczyć. Prawda bez miłości może być terrorem. Miłość bez prawdy to jest naiwność, to może być sentymentalizm. Człowiek mediów, ale i odbiorca mediów, muszą być wychowani do prawdy w miłości, do miłości w prawdzie – mówił dyrektor Radia Maryja.

O. Tadeusz Rydzyk CSsR zacytował tekst bajki przedstawiony przez ks. Ignacego Kłopotowskiego na łamach pisma „Polak-Katolik” z 1907 roku, które doskonale ilustrują odpowiedzialność, jaka spoczywa na ludziach mediów.

***

KS. IGNACY KŁOPOTOWSKI
„Polak-Katolik”, nr 123 (1907)

Nie ja pierwszy surowo złą prasę sądzę i nie pierwszy pociągam ją do odpowiedzialności za czyny ludzkie. Właśnie przypomniała mi się bajka o piekle znakomitego rosyjskiego bajkopisarza Iwana Kryłowa.

Trzeba najpierw przypomnieć, że nawet poganie wierzyli w piekło. Mówili, że gospodarują w nim trzy wiedźmy, trzymające w rękach straszne bicze, a w rozczochranych swoich czuprynach zamiast włosów mają wijące się węże. Bajkopisarz Kryłow oparł się na tych opowieściach i niezmiernie mądrą podał naukę.

O jednej i tej samej godzinie – opowiada bajkopisarz – umarło dwóch ludzi. Umarł zbój, który rabował i mordował, aż wreszcie po schwytaniu został skazany na szubienicę. I umarł pisarz, głośny z bluźnierczych i niemoralnych utworów, w których szkalował świętą wiarę, podniecał do rozpusty, szerzył nienawiść między ludźmi. Jad swoich utworów umiał ubierać w szumne i piękne frazesy, czym wyrządzał wiele złego, bo książki jego ludzie rozchwytywali, czytali i wierzyli, mówiąc: „To musi być prawda, skoro drukowane i tak ładnie napisane”. Nad jednym i drugim, to jest nad zbójem i pisarzem, odbył się sąd. Obaj dostali się do piekła. Tam, na dwóch ogromnych łańcuchach zawieszone zostały dwa olbrzymie kotły i pod nimi rozniecono ogień. Obu skazańców wrzucono do rozpalonej smoły. Pod kotłem zbója jędze piekielne tak strasznie paliły, że od gorąca trzeszczały mury piekielne, a tymczasem pod kotłem pisarza ogień był tak mały, że męka jego była o wiele mniejsza.

Wkrótce jednak nastała dziwna zamiana: ogień pod kotłem zbója malał, a pod kotłem pisarza rósł coraz silniejszy. Minęły wieki. Pod zbójem ogień zaledwie się tlił, a pisarzowi dopiekał z każdą chwilą coraz dotkliwiej, tak że w końcu począł on wyrzekać, że się mu krzywda dzieje – bo więcej cierpi, niż na to zasłużył.

– Pisałem – wołał oburzony – co prawda, trochę za swobodnie i niezgodnie z prawdą, czym zyskałem sobie u ludzi sławę, ale ostatecznie nie mogę być więcej winnym od zbója, który tyle morderstw ma na swoim sumieniu. – Lecz zaledwie skończył swe wyrzekanie, ujrzał przed sobą jędzę piekielną.

– A nędzniku! – zawołała jędza. – Ty narzekasz na Opatrzność? Ty śmiesz się stawiać na równi z tym zbójem? Wiedz, że zbrodnie jego są niczym w porównaniu z tym, coś ty narobił swoimi utworami. On kradł i mordował. To prawda, ale on szkodził swymi zbrodniami tak długo, jak długo żył na świecie. A ty? Twoje kości już się dawno w proch rozsypały, a pomimo to do dziś nie ma chwili, żeby się coś złego nie stało, co początek swój bierze od ciebie. Jad twoich książek nie tylko z czasem nie osłabł, ale z biegiem wieków stał się coraz szkodliwszy. Twe słowa zaczęli podchwytywać inni i nieśli dalej, aż patrz, co się stało. Tu pokazała mu cały świat.

– Czy widzisz – rzekła mu jędza – tam, tych młodzieńców, co są dla rodziny hańbą, a dla siebie ciężarem? Kto zatruł umysły ich i serca, czy się domyślasz? Nie kto inny, tylko ty. Przecież ty drwiłeś z nabożeństw, z władzy, ze starszych, szkalowałeś wszystkich, hańbiłeś wszystkich i z błotem ich mieszałeś. Ty wynosiłeś pod niebiosa niewiarę. Ty twierdziłeś, że tego wymaga nauka, rozum. Ty tłumaczyłeś i uniewinniałeś gwałty, rozpustę i wszelki występek. Patrz tam! Oto lud, przesiąkły twymi zasadami, krew przelewa w bratobójczej walce! Patrz, oto ten naród pędzi do swojej zguby, a zawdzięcza to tylko tobie. I ty śmiesz szemrać, żeś nie zasłużył na taką karę, jaką ponosisz? A przy tym pamiętaj, że to, co ci pokazałam teraz, to twoje dzieło obecnie i że na tym nie koniec. Ileż to jeszcze dzięki tobie stanie się złego na ziemi! Cierp więc, nędzniku! Kara twoja wymierzona sprawiedliwie.

To rzekłszy, jędza zamilkła, a ogień, wzrastając, gorzał coraz więcej i coraz więcej, bez przerwy, bez końca. Powiedzcie sami, czy ta bajka Kryłowa przedziwnie nie nadaje się do naszych czasów!?

Źródło: Różaniec, 05-207, Wydawnictwo Sióstr Loretanek

***

Wychowujmy człowieka, człowieka prawdy i miłości. Dziennikarstwo to powołanie – podkreślił o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, kończąc swoje wystąpienia.

radiomaryja.pl

drukuj