[NASZ TEMAT] Czym jest macierzyństwo?
Dzień Matki w tradycji polskiej obchodzimy 26 maja. Nieprzypadkowo wypada ono właśnie w takim miesiącu, bo przecież maj poświęcony jest naszej duchowej matce – Maryi. To właśnie od niej możemy czerpać wzór miłości macierzyńskiej. Wielki teolog Hans Urs von Balthasar zwracał uwagę, że „matka daje dziecku nie tylko swe ciało i krew, ale jednocześnie coś ze swej duszy i swego ducha”. Nikt więc lepiej nie opowie o swoim macierzyństwie jak właśnie kobiety, które dostąpiły tego daru. Pomimo różnych doświadczeń, innego wykształcenia, innego miejsca zamieszkania, to łączą ich te same wartości, które wyznają i jedno słowo – „Matka”.
W jaki sposób uczcić Dzień Matki? Jak docenić ich codzienny trud? To pierwsze pytania, jakie nasunęły mi się, kiedy wielkimi krokami zbliżała się data 26. maja. I wtedy przyszła myśl: a może po prostu oddać im głos? Zajrzeć do ich wnętrza. Sprawdzić, z czym się zmagają, ale też zauważyć ich piękno. Dzięki ogromnym możliwościom jakie daje nam, zwłaszcza teraz internet, poznałam wspaniałe kobiety, które doskonale łączą prace zawodową, pasję z trudami dnia codziennego, nie zapominając o swoich mężach i doskonale dbając o rozwój i wychowanie swoich pociech. Oto kilka mam, które zechciały się podzielić swoim życiem.
Malwina Tkaczyk jest aktorką, pedagogiem teatru, prowadzi zajęcia teatralne dla dzieci i młodzieży, ale nade wszystkim jestem mamą. Jak sama pisze, „od lutego złożyłam fanpage „Emocjonalna Mama” (https://www.facebook.com/EmocjonalnaMama/), gdzie staram się uświadamiać rodziców, że uczucia dziecka są ważne. Pokazuję, jak za pomocą zabaw nauczyć dziecko nazywać i wyrażać emocje”.
– „Macierzyństwo każdego dnia uczy mnie cierpliwości, koncentracji, uwagi na „tu i teraz”, wychodzenia poza egoizm. Ale pokazuje też, ile we mnie samej jest rzeczy do przepracowania. Na pewno zmieniło mnie samą – staram się dawać ludziom więcej miłości, bo wiem, że ona jest najważniejsza”- zaznaczyła.
Bernadeta Grabowska – dziennikarka TV Trwam, absolwentka WSKSiM oraz PWSFTviT w Łodzi, mama 4 dzieci.
– „Wiele w moim życiu się zmieniło, poprzestawiało, a niejednokrotnie – mówiąc wprost – dosłownie wywróciło do góry nogami. W naszym domu nie ma już idealnie posprzątanego salonu (porządek jest, ale czasem na kanapie w salonie znajduje mały strażacki samochodzik). Nie ma zbyt wiele czasu na ciepłą kawę i ulubioną książkę. Są wcześniejsze pobudki i chodzenie spać przed północą. Na babskich pogaduchach pozmieniał się zakres tematyczny. Oprócz tematu o sukienkach i perfumach, ulubionych książkach, wzruszających filmach, wygodnych butach czy udanych wakacjach dominują inne: zdrowe jabłkowe chipsy, marchewkowo-brokułowe zupki, niezawodne śliniaki i najładniejsze klocki. Bycie mamą nas zmienia. Pewnie same nawet nie wiemy, kiedy leczymy się z drzemiącego w nas egoizmu i wygodnictwa. Co mi dało macierzyństwo? Przede wszystkim otworzyło dla mnie nowe przestrzenie, dotąd niepoznane relacje, obudziło drzemiące pokłady wrażliwości i dobra w sobie. Bycie mamą, zwłaszcza mamą maluchów w jakiś sposób odbiera wiele – zabiera pracę zawodową, dawnych znajomych, wieczorne wyjścia na randki z mężem. Paradoksalnie jednak dostajemy dwa razy więcej. Trzeba tylko otworzyć się ten czas. Jakże inny, może nieco bardziej skomplikowany, ale jakże piękny. Daje również ogromne pokłady radości. Każdy nowy dzień, kiedy widzę zaspane buźki maluchów, słyszę ich pytania o świat, kiedy z dumą pokazują swoje budowle z klocków i pierwsze rysunki, ich pierwsze kroki i małe sukcesy, które budują w nich człowieka. Ja naprawdę kocham bycie mamą. To jedna z najpiękniejszych przygód, które przytrafiły mi się w życiu. Każdego dnia dziękuję za ten błogosławiony czas, który rozkwita we mnie. Mogę śmiało napisać, że macierzyństwo mnie zaskoczyło. Dlaczego? Nigdy nie pomyślałabym, ze tak bardzo będę cieszyć z drobnych rzeczy, małych spraw. Lubię z nimi skakać po kałużach (ktoś musi im pokazać jak to robić!), rysować zielone dinozaury, czytać śmieszne opowiastki o zwierzętach i wzruszać się, kiedy zobaczę małego ptaszka, który wypadł z gniazdka. Dzieci uczą wiele, otwierają nas na miłość. Dzieci otwierają nas na Boga. Dopiero będąc mamą zaczęłam rozumieć, jak bardzo kocha nas Bóg. Przylgnęłam do Niego całym sercem, a Maryja stała się mi bliska jak nigdy wcześniej”– napisała Bernadeta.
Weronika Pomin – szczęśliwa żona Piotra i mama 4 dzieci (Michał 8 lat, Ala 5 lat, Jaś 3 lata i Helenka 4 miesiące). W 2013 założyła pierwszego w Polsce bloga o usypianiu niemowląt (www.spijmalenstwo.blogspot.com), a teraz pomaga rodzinom odzyskać sen w Zasypiamy.pl. Obecnie w trakcie inkubacji dla startupów w Poznańskim Parku Naukowo-Technologicznym pracuje nad produktami ułatwiającymi zasypianie.
– „Co zmieniło we mnie macierzyństwo? Ogromnie dużo. I codziennie dalej zmienia. Przede wszystkim uczę się służenia drugiemu człowiekowi. Bez względu na mój nastrój, ochotę, czy stan sił. Po drugie, uczę się dobrego planowania i odrzucania rzeczy nieistotnych. Kiedy muszę wybierać, staram się zawsze wybierać człowieka. Po trzecie, uczę się doceniania prostej codzienności i życia tu i teraz. I wdzięczności za nie. Kiedy tak myślę o moim macierzyństwie to czuję, że bez szczęśliwej relacji z moim mężem i dbania o nią codziennie, nie byłabym spełnioną mamą. Mam nadzieję, że dzieci, widząc naszą miłość, będą dorastać w pokoju” – podkreśliła Weronika.
Sara Tchorek – w tym roku obchodziła z mężem 10. rocznicę ślubu. Ma cztery cudne córki w wieku 9, 7, 5 i prawie 3 lata. Z zawodu jest architektem, skończyła Politechnikę, tak jak jej mąż.
– „Życie rodzinne zawsze było dla mnie priorytetem. W pewnym momencie pogodziłam się z tym, że moje decyzje zawodowe muszą wynikać z moich możliwości, chcę pracę dostosować do mojej rodziny a nie rodzinę do pracy. Poszłam na kurs pisania ikon, sama zaczęłam malować plakaty związane z tematyką religijną. Obudziłam w sobie artystkę, którą zawsze chciałam być. Gdyby nie dzieci, na pewno poszłabym utartą ścieżką i pracowałabym w biurze architektonicznym, pewnie też szczęśliwa, ale zawsze z tym niespełnionym marzeniem. To macierzyństwo pozwoliło mi rzeczywiście zmierzyć się z własnymi pragnieniami i stworzyło mi możliwość, by je dotknąć. Mogę być blisko dzieci, jestem elastyczna, a jednocześnie robię to, co bardzo kocham. Nie znaczy to, że łączenie tych wszystkich ról: matki, żony, malarki, pani domu, guwernantki i strażniczki rodzinnego ogniska nie jest czasem koszmarnie trudne i nie wywołuje u mnie frustracji i załamań, wręcz przeciwnie! Często myślę, że byłoby łatwiej, gdybym coś sobie odpuściła, ale mimo wszystko znajdujemy gdzieś w tym całym chaosie radość i spełnienie. To dla moich córek staram się wszak być wzorem kobiety do naśladowania, szczęśliwą żoną, mamą i malarką”- napisała Sara.
Ola Dereszowska z wykształcenia jest pedagogiem i germanistką. Mama na cały etat. Ma pod opieką 3 dzieci. Jej pasją jest rękodzieło.
– „Mamą być – temat ważny, ale skomplikowany i obszerny. Z wykształcenia jestem pedagogiem i germanistą, ale życie poukładało się tak, że mieszkam na wsi z trójką dzieci z małą różnicą wieku, zajmuję się nimi, domem, ogrodem i prowadzę niewielką rękodzielniczą pracownię- zajmuję się szydełkowaniem. Moje życie nie jest monotonne, nierzadko wydaje się placem boju 😉 np. teraz, gdy maluchy po kolei muszą sprawdzić, co właśnie robię na komputerze 😉 często dziergam zamówienia długimi nocami, bo przez dzień zajmuję się tak zwanym „ogarnianiem życia”. Macierzyństwo rzadko jest doceniane przez ludzi w moim otoczeniu, którzy nie potrafią zrozumieć, jak mogłam porzucić pracę zawodową i teraz nic nie robić, bo germaniści teraz w końcu godziwie zarabiają, dlaczego nie umieszczę dzieci w przedszkolu, dlaczego mam bałagan, skoro mam tyle czasu… wiele innych oskarżeń, pretensji i wymagań dookoła. Wiem, że słyszy to co dnia wiele kobiet. Powoli uczę się tego, że to nieistotne, bo ja codziennie robię ważne i dobre rzeczy, że pokolorowany coraz staranniej obrazek jest dla mnie istotniejszy niż oferta prestiżowej pracy, która zajęłaby mi tyle życia, że tego obrazka mogłabym wcale nie zobaczyć. Kiedy widzę relacje moich dzieci, ich rozwój, przekraczanie własnych granic, zdobywanie nowych umiejętności, to czuję prawdziwe szczęście i dumę. Czy w końcu będąc pedagogiem faktycznie powinnam zajmować się innymi dziećmi, a praca ze swoimi to już nie praca? 😉 Chciałabym, żeby mamy uwierzyły w siebie, swoje możliwości, ale też, żeby potrafiły po prostu żyć i tym życiem się cieszyć, bez żalu i poczucia winy, żeby pozwoliły sobie na to, by być szczęśliwymi” – zaznaczyła Ola.
Na koniec mama, dzięki której udało mi się poznać te wspaniałe kobiety. Adrianna Złoch – mama Irenki, żona Michała.
– „Po narodzinach córeczki Irenki czułam się zdezorientowana. Nowe życie zaskoczyło mnie niewyobrażonymi aspektami, których jako jedynaczka odkrywałam od zera bardzo wiele. Przyszedł czas, że poczułam w sercu pragnienie rozpoczęcia aktywności zawodowej. Zaczęłam od kursu dla rodziców, który polegał na uporządkowaniu domu i stworzeniu w nim komfortowego miejsca dla każdego domownika. Spotkałam tam wiele mam, które dodały mi otuchy w nowym położeniu. Po tej kilkutygodniowej aktywności na kursie online, postanowiłam stworzyć bloga, gdzie dzieliłam się sposobami rozszerzania diety małego dziecka. Tak po jakimś czasie pojawiła myśl o stworzeniu ubranek ochronnych: śliniaczków, fartuszków i spodni wodoodpornych na niepogodę. Rozwijała się ta przygoda i przeszła metamorfozę w firmę. Tworzyłam artystyczne wykroje u boku mojej mamy i współpracowałam z małą szwalnią. Niestety, musiałam zawiesić działalność firmy. Jednak te zdarzenia doprowadziły mnie do stworzenia inicjatywy Katolicki Networking. Dzisiaj spędzam dnie na przygodzie życia zwanej macierzyństwo, a kilka godzin wieczornych, gdy mąż kładzie córeczkę spać, przeznaczam na wolontariat, by łączyć katolików- by firmy katolickie mogły być realizacją Bożych talentów. Moja córka cały czas jest dla mnie inspiracją. Macierzyństwo przemeblowało mnie wewnętrznie. Nauczyłam się spełniać swoje kobiece marzenia w parze z córeczką – łącząc obowiązki rodzica z taką postawą braterstwa w Panu – ostatecznie i ja, i moja córka jesteśmy Córkami Króla – Siostrami w Panu. Uwielbiam poznawać z Córką świat, być uczennicą Boga na równi z nią. „Bądźcie jak dzieci” nawołuje nas Chrystus – u boku mojej córki prawdziwie dostrzegam co to znaczy, czym jest prostota przykazań, czym są cnoty ewangeliczne, jak realizować prawdziwie Hymn o miłości”- podkreśliła Ada.
Podsumowując można dodać tylko tyle, że to nasze macierzyństwo uczy nas doskonalenia samych siebie. Dążymy do doskonałości, którą pokazuje nam Matka Boża. To jej cechy stają się dla nas celem w byciu lepszą mamą dla swoich dzieci. Pokora, łagodność, czy przede wszystkim taka bezwarunkowa miłość do drugiego człowieka. W roku 100. rocznicy urodzin świętego Jana Pawła II nie sposób zapomnieć, jakie słowa ten wielki Papież skierował do Matek. Niech one będą podziękowaniem dla każdej rodzicielki.
– „Dziękujemy wam, heroiczne matki, za waszą miłość niczym nie przezwyciężoną ![…] Ten heroizm dnia codziennego obejmuje milczące, ale niezwykle płodne i wymowne świadectwo tych wszystkich heroicznych matek, które bez reszty poświęcają się swoim rodzinom, które cierpią, wydając dzieci na świat, a potem gotowe są podjąć wszelkie trudy, ponieść wszelkie ofiary, ażeby tym dzieciom przekazać wszystko, co mają w sobie najlepszego” – pisał Ojciec Święty Jan Paweł II w encyklice „Evangelium Vitae”.
Nie zapomnijmy także o swoich mamach, aby docenić je, może ofiarować swój czas, podarować miłe słowo. Również tych, których nie ma już pośród nas – ofiarować za nią modlitwę. Pamiętajmy też o swoich mamach chrzestnych, które otrzymaliśmy jako dar podczas pierwszego z sakramentów.
Anita Suraj – Bagińska/radiomaryja.pl











