[NASZ DZIENNIK] Prawdziwa droga wyjścia z komunizmu
Jasnogórskie Śluby Narodu to opatrznościowy program Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego przeprowadzenia Polski przez „morze czerwone” komunizmu.
Siedemdziesiąt lat temu przed Polską otworzyły się dwie drogi wyjścia z najbardziej restrykcyjnej fazy narzucanego nam po 1945 roku przez Sowietów komunizmu (stalinizmu). Jedna droga, forsowana przez reżim totalitarnego państwa, sprowadzała się do tego samego (tj. narzucania Polsce komunizmu), ale realizowanego innymi środkami. Propagandowy montaż, do którego sygnał wyszedł z Moskwy (por. tajny referat Chruszczowa), suflował hasło „socjalizmu z ludzką twarzą” i „polskiej drogi do socjalizmu”.
Druga droga wyrastała z autentycznej intencji zerwania z komunizmem. W czerwcu 1956 roku podczas krwawo stłumionego przez komunistów zrywu mieszkańców Poznania wznoszono hasła: „Chcemy Polski katolickiej, nie bolszewickiej”. Domagano się powrotu katechezy do szkół, wycofania wojsk sowieckich z Polski i uwolnienia Prymasa Polski, ks. kard. Stefana Wyszyńskiego.
To właśnie Prymas w czasie swojego uwięzienia opracował własny program przeprowadzenia Polski przez „morze czerwone”, który został zainaugurowany 26 sierpnia 1956 roku, gdy pod murami Jasnej Góry ponad milion wiernych po raz pierwszy wypowiedziało rotę narodowego zobowiązania wobec Królowej Polski, które przeszło do historii jako Jasnogórskie Śluby Narodu.
Prymas Wyszyński, który był ich autorem, przebywając w Komańczy, podkreślał w jednym ze swoich referatów kierowanych do księży, że zasadniczym celem Ślubów jest „zerwanie ze swoistym „laicyzmem narodowej katolickości”, w której wszystko na zewnątrz, w słowach i gestach jest katolickie, tylko w sercach i umysłach jest całe piekło dantejskie” (13 września 1956).
Nowa obrona Jasnej Góry
W swoich „Zapiskach więziennych” Prymas, analizując sytuację Polski w realiach totalitarnego komunizmu, nawiązywał do przypadającego w 1955 roku jubileuszu trzechsetlecia zwycięskiej obrony Jasnej Góry przed Szwedami. Również w połowie dwudziestego wieku Jasna Góra miała być miejscem, skąd wyjdzie impuls do odnowy Polski poprzez odnowę życia chrześcijańskiego w sercach i umysłach milionów wierzących Polaków: „Ale oczekujemy stokroć więcej: ’obrona Jasnej Góry’ dziś to obrona duszy chrześcijańskiej Narodu” (Prudnik Śląski, 1 stycznia 1955).
Prymas Wyszyński miał żywą świadomość tego, że tym, co wydatnie sprzyjało „naszej moralnej słabości i chwiejności, pomimo silnej wiary” i „skłonności do ulegania złym przykładom i prądom” (słowa zaczerpnięte z cytowanego memoriału z Komańczy), było dziedzictwo wojny i okupacji Polski przez dwa totalitarne mocarstwa, które reprezentowały i przemocą narzucały z gruntu bezbożne, antychrześcijańskie ideologie.
Błogosławiony ks. kard. Wyszyński wskazywał, że narzucona Polsce w 1939 roku wojna miała z gruntu rewolucyjne konsekwencje: „Człowiek ulega temu, na co patrzył. Przyzwyczaił się do rabunku, szwindlu, a odwykł od spokojnej, systematycznej pracy. Społeczeństwo przywykło do łatwych zdobyczy, do nagłych, nadzwyczajnych zarobków. Spotykamy się z tym na każdym kroku. […] Ofiarą gwałtu padają rozumność i wolność, ciało, serce i prawa bliźnich. Ludzie w czasie wojny na to wszystko patrzyli i po tej linii chcą iść dalej. Stąd rodzą się przerażające wady społeczne” (Warszawa, 24 września 1958).
Antykomunizm czynny Prymasa
W 1945 roku zakończyła się okupacja ziem polskich przez narodowosocjalistyczne Niemcy, która pociągnęła za sobą nie tylko ludobójstwo, rozchwianie norm moralnych w życiu społecznym, ale też hekatombę polskiego duchowieństwa. Po zakończeniu działań wojennych rozpoczęła się okupacja przez „drugiego Sowieta”. Nad Wisłą realizowana była przez osadzonych tam przez Stalina komunistów szermujących hasłami budowy nowej, socjalistycznej Polski, krzewienia „nowej, socjalistycznej moralności” oraz przeprowadzenia „rozdziału Kościoła od państwa”.
Program odnowy moralnej „ochrzczonego narodu” zawarty w Ślubach można określić jako plan strategicznej, długofalowej obrony Polski przed komunizmem. Przesłanki tego planu tkwiły już przed 1939 rokiem w analizie komunizmu jako ideologii i systemu władzy, dokonanej przez ks. dr. Stefana Wyszyńskiego. Podkreślał on w swoich przedwojennych pismach, że najbardziej podatni na komunizm „są ludzie pozbawieni zasad moralnych”. I odwrotnie: najlepszym zabezpieczeniem przed komunizmem jest „ład wewnętrzny w duszy każdego człowieka, ład w jego życiu osobistym, społecznym, gospodarczym, zawodowym i obywatelskim” (1938).
Po upływie niemal dwudziestu lat od napisania tych słów ich autor – już jako kardynał i Prymas Polski – rozpisał w tekście Jasnogórskich Ślubów Narodu program odbudowy (wzmocnienia) tych wszystkich aspektów chrześcijańskiego ładu moralnego, wzywając Polaków do podjęcia walki z grzechami osobistymi i wadami narodowymi (zabijanie nienarodzonych dzieci, rozwiązłość, pijaństwo, niski etos pracy). To był czynny antykomunizm, wymagający wieloletniego wysiłku, ale gwarantujący stuprocentową skuteczność.
Duchowa regotyzacja Polski
Warunkiem „zapewnienia Ojczyźnie zwycięstwa”, mówił Prymas 3 maja 1957 roku na Jasnej Górze, będzie „wzrost świętości naszego życia”. Jednak aby to nastąpiło, trzeba zadbać o mocną wiarę. Taki był sens Jasnogórskich Ślubów Narodu: dbałość o moc i czystość wiary, która swoim pięknem miała oddziaływać na życie społeczne i kulturalne całego Narodu. Mocna i czysta wiara miała być źródłem, z którego miały wypływać błogosławione dla jednostek i całego Narodu konsekwencje.
W tym kontekście Prymas odwoływał się do analogii z epoką wielkich katedr gotyckich, tych „niebotycznych gotyków”, które „podbijały ducha swą strzelistą wiarą, zda się szaleńczą i niepomną na nic” (Warszawa, 24 września 1960). Program odnowy moralnej i duchowej Polaków Prymas nazywał „regotyzacją duchową Polski”. Tak jak przed wiekami wielkie katedry gotyckie były nie tylko aktem wiary, ale też aktem społecznego zaangażowania trwającego przez pokolenia, tak też miało być z tą „duchową regotyzacją Polski”, której źródłem w wymiarze indywidualnym i społecznym miała być silna wiara, a jej siłą miały być prostota i harmonia.
Pięknie mówił o tym Prymas w 1959 roku, nawiązując do odbudowy archikatedry gnieźnieńskiej, połączonej z jej regotyzacją: „O! Jak bardzo pragniemy wrócić do tej prostoty pierwszych wieków chrześcijaństwa. Jak bardzo pragniemy, by Krzyż nasz stał prosto! By wymowa Ewangelii byłą wyrazista! By obyczaje chrześcijańskiego Narodu były czytelne, zrozumiałe i krzepiące. By jednoczyły nas wszystkich w jedną rodzinę dzieci Bożych” (Jasna Góra, 11 maja 1959).
Prof. Grzegorz Kucharczyk/Nasz Dziennik



