fot. pixabay.com

„Nasz Dziennik”: Ostatni dzwonek do powstrzymania edukacji przed wejściem na zgubną ścieżkę

Ideologiczny atak wymierzony w polską szkołę ma doprowadzić do demoralizacji dzieci i młodzieży – alarmuje „Nasz Dziennik”. Dziennik porusza sprawę zainaugurowanej kampanii „Wolna Szkoła”.

Zainaugurowano kampanię „Wolna Szkoła”. Działania wymierzone w Ministerstwo Edukacji i Nauki oraz personalnie w ministra Przemysława Czarnka wspierają m.in. Watchdog Polska, Kampania Przeciw Homofobii, Komitet Obrony Demokracji, WOŚP, Fundacja Wolne Sądy czy Fundacja im. Stefana Batorego.

Eksperci nie mają wątpliwości, że przedsięwzięcie ma wyłącznie jeden cel: zideologizowanie dzieci i zniszczenie wartości, na których opiera się cywilizacja europejska.

– Postulaty zwolenników „Wolnej Szkoły” mają zabarwienie ewidentnie lewacko-liberalne. Ich działania nakierowane są na zniszczenie młodego człowieka. Celowo chce się rozchwiać młodzież tylko po to, aby w chaosie, w którym się ją umieści, nie była zdolna do wyboru wartości. Wtedy łatwiej jest takimi ludźmi manipulować. Nie chodzi przecież o to, aby uczeń kształtował się w dobru. Temu służą takie akcje – szczuciu na tych, którym zależy na wychowaniu w wartościach. To cyniczne i skrajnie niebezpieczne działania – ocenia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Barbara Nowak, małopolska kurator oświaty.

Podobnie uważa Radosław Brzózka, szef gabinetu politycznego ministra Czarnka.

– To brutalna akcja polityczna. Nawet jeśli działania są teoretycznie inicjowane przez organizacje pozarządowe, nietrudno wyśledzić, jakie są aspiracje polityczne mecenasów tychże organizacji – podkreśla Brzózka.

Dr Andrzej Mazan, pedagog, zaznacza, że akcja ma bezpośrednio uderzyć w prawicowy rząd.

– Dla biorących w niej udział to on jest zasadniczym przeciwnikiem, którego należy zwalczać. Dlatego posługują się chwytliwymi hasłami o tolerancji, wolności, a tak naprawdę chodzi o odhumanizowanie przeciwnika – akcentuje dr Andrzej Mazan.

Inicjatorzy kampanii „Wolna Szkoła” przekonują, że działają „na rzecz szkoły dobrej i przyjaznej dla wszystkich uczniów i uczennic”. Snują własną wizję idealnej szkoły w odróżnieniu od tej, którą proponują rząd i resort edukacji. „Ich” szkoła ma być m.in. otwarta na świat i jego różnorodność czy zapewniająca „równy start dla każdej i każdego”. Jednocześnie straszy się, że dziś uczniów czeka „lęk i karanie” oraz „równanie pod linijkę”. Atrybutem identyfikującym zwolenników przedsięwzięcia jest czerwona ekierka.

O zmiany w edukacji apelują także m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego, Rada Konsultacyjna przy Ogólnopolskim Strajku Kobiet, ale też Rafał Trzaskowski czy Jacek Jaśkowiak z Poznania. Kategorycznie sprzeciwiają się zmianom w prawie oświatowym, które proponuje resort oświaty. Jednym z głównych wątków przedsięwzięcia jest też personalny atak na Przemysława Czarnka.

– Ataki na ministra są zbudowane za każdym razem w podobny sposób. Opierają się na sukcesywnie poszerzanym zbiorze swego rodzaju kalk, zniekształconych, zmanipulowanych albo wprost kłamliwych tez przypisywanych ministrowi. W rzeczywistości są to najczęściej wyjęte z kontekstu fragmenty, w dodatku niekiedy zniekształcone jego wypowiedzi. Tworzy się fałszywe obrazy i poprzez ich powtarzanie stara się utrwalić w społeczeństwie negatywny, demoniczny obraz profesora Czarnka – opisuje strategię działania lewicowych środowisk Radosław Brzózka.

Przedstawiciel ministerstwa wyjaśnia, że środowiska lewicowe próbują ukuć nieprawdziwą tezę o tzw. lex Czarnek.

– Mają to być rzekomo przepisy, które oddają pod dyktatorską władzę kuratorów, a co za tym idzie ministra, administrowanie szkołami. To jest nieprawda – dementuje fałszywe zarzuty Brzózka.

Uczą agresji

Z kolei Barbara Nowak oburzona jest akcją „Wolna Szkoła”, ponieważ jej ideologicznymi zakładnikami mają być uczniowie i ich rodzice.

– Domagają się oni tego, aby uczniom dać wszystko, co jest dziś obecne w przestrzeni medialnej, aby sami mogli wybrać coś dla siebie. Ale to skrajnie złe podejście. Uczeń nie wybierze sam, dopóki nie będzie miał umocowania w wiedzy. Najpierw musi być czas nauki, wolny od ideologii. A kiedy młody człowiek otrzyma solidny kapitał wiedzy, wtedy będzie mógł rozsądnie dokonywać wyborów. Nie na odwrót – przestrzega małopolska kurator oświaty.

Dodaje, że jako nauczyciel z wieloletnim stażem od zawsze była zwolennikiem uczenia dzieci według klasycznego modelu.

– Nauka powinna być oparta na dobru, prawdzie i pięknie. Dopiero kiedy uczeń otrzyma taką bazę, jego kręgosłup moralny będzie ukształtowany i wtedy będzie umiał odpowiedzialnie wybrać – zaznacza Barbara Nowak.

I podkreśla, że jeśli nie będzie się dziecka uwrażliwiać na klasyczne przymioty, nie uda się go wychować tak, aby w życiu kierowało się dobrem swoim i innych.

– Taki człowiek nie będzie miał żadnego powodu, aby wybrać dobro. Jeśli się wmówi dziecku, że w zasadzie to wszystko jedno, czy piękno, czy brzydota, to nie ma szans na to, aby w przyszłości umiało ono dobrze wybierać – przestrzega.

Jej zdaniem atak środowisk lewicowych na polską szkołę jest kolejnym dowodem na to, że agresja jest głównym narzędziem ideologów i taką właśnie agresję chcą przekazywać innym.

– Lewica dąży do zniszczenia wszystkiego wokół i zniszczenia samej siebie. Jeśli się przy każdej okazji przekazuje bezgraniczną złość czy wręcz nienawiść, to należy się spodziewać, że w ten sposób uczeni ludzie również w swoim życiu będą się kierować złością i nienawiścią. A to już krok ku samounicestwieniu – zauważa Barbara Nowak.

Fałszowanie rzeczywistości

O lewicowym uczeniu nienawiści mówi także dr Andrzej Mazan.

– Wszystkie hasła, którymi się operuje w kampanii, mają na celu wmówienie nam, że działania rządu są antyludzkie. W tym sensie mamy do czynienia z próbą dehumanizacji – wyjaśnia.

Ideologiczne cele kampanii zbiegają się z jej przekazem politycznym i emocjonalnym.

– Akcja ma doprowadzić do wzmożenia emocji antyrządowych. To czysta manipulacja polityczna i emocjonalna – nie ma złudzeń pedagog.

Dr Andrzej Mazan wskazuje konkretne przykłady kłamliwej narracji, jaką zastosowano w lewicowej kampanii.

– Opisuje się tu rzekomą rzeczywistość szkolną. Proszę mi jednak pokazać szkołę, w której takie straszne rzeczy się dzieją. Nikt jej nie wskaże, ponieważ hasła, które zdaniem tych ideologów charakteryzują szkołę, są stekiem kłamstw i oszczerstw. Z drugiej strony one świetnie grają na emocjach, a przecież właśnie na tym zależy wszystkim „oświeconym” przedstawicielom skrajnej lewicy – tłumaczy dr Andrzej Mazan.

Trzeba alarmować!

Tego samego zdania jest Ewa Jemielity, radna Prawa i Sprawiedliwości z Poznania, wiceprzewodnicząca Komisji Rodziny, Polityki Społecznej i Zdrowia.

– W ten sposób próbuje się przekonać środowisko szkolne, a zwłaszcza młodych ludzi, których chce się ukształtować na skrajnie liberalną modłę – zauważa działaczka samorządowa.

Uważa, że wprowadzenie do szkoły podejścia „róbta, co chceta”, o co zabiegają inicjatorzy akcji „Wolna Szkoła”, jest bardzo złym rozwiązaniem.

– Ubolewam, że Poznań również dołączył do tego przedsięwzięcia, choć wiem, jakie przekonania ma Jacek Jaśkowiak, i dlatego nie dziwi mnie jego postawa – zaznacza Ewa Jemielity.

Zastanawia się też, co cała społeczność, świadoma grożących niebezpieczeństw z powodu tego typu akcji, może zrobić.

– Nie możemy się temu biernie przyglądać. Trzeba alarmować i niejako potrząsnąć rodzicami, ponieważ często jest tak, że nie zdają oni sobie sprawy z tego, na co może być narażone dziecko w ich szkole – ostrzega.

Przypomina, że coraz częściej wiele szkół nie daje dziecku odpowiednich wskazówek, jak postępować w życiu, a wręcz pozwala na deprawację.

– Mam nadzieję, że ministerstwo edukacji znajdzie narzędzia, aby skrajnie liberalną falę powstrzymać, choć wiem, że nie będzie to łatwe. Jest ostatni dzwonek, by edukację powstrzymać przed wejściem na zgubną ścieżkę. Stąd biorą się zmasowane ataki na ministra Czarnka. Mam jednak nadzieję, że nie pozwoli on na to, aby forsowana przez lewackie środowiska ideologia była obecna w polskiej szkole – podsumowuje poznańska radna.

Urszula Wróbel/„Nasz Dziennik”/radiomaryja.pl

drukuj