fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

„Nasz Dziennik”: Coraz więcej przypadków zgłaszania do tzw. Niebieskiej Karty

W Polsce coraz częściej dochodzi do sytuacji, w której bez wiedzy rodziny zgłaszane są do procedury tzw. Niebieskiej Karty – podaje „Nasz Dziennik”. Winne są przepisy wprowadzone jeszcze w okresie rządu PO-PSL. Jeżeli zdaniem najbliższych osób bądź nauczycieli+ dziecko doznaje przemocy, rodzina może być poddana obserwacji np. kuratora.

W 2010 r. oprócz policjantów i lekarzy, przywilej zgłoszenia rodziny do tzw. Niebieskiej Karty otrzymało 600 tys. pracowników oświaty. Rodzice nie wiedzą nawet, że są w kręgu zainteresowania urzędników. W przyszłości może grozić im za to np. ograniczenie praw rodzicielskich – poinformowała Karolina Elbanowska, rzecznik Fundacji Praw Rodziców. Mamy tutaj do czynienia z absurdalną sytuacją, w której państwo zamiast pomagać i wzmacniać rodzinę, szkodzi jej – podkreśliła działaczka społeczna.

Mieliśmy skrajne sytuacje, np. w podwarszawskim Legionowie, gdzie zwykła bójka małych chłopców z IV klasy, doprowadziła do tego, że wszystkie dzieci, które brały udział w tej bójce miały przez następnych wiele miesięcy kuratora. Były kontrolowane przez państwo, czy przypadkiem nie dzieje się w ich rodzinach patologia. To była absurdalna sytuacja, ponieważ szkoła znała te rodziny i zamiast rozmawiać z uczniami, wytłumaczyć im, że zamiast się bić, to można inaczej załatwić swoje sprawy, to szkoła od razu zgłasza sprawę na policję i wszczyna procedurę przeciwko rodzinom – powiedziała Karolina Elbanowska.

W ub.r. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt noweli ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. W uzasadnieniu projektu czytamy, że zmiany pozwolą na wyeliminowanie postrzegania rodziny przez pryzmat przemocy. Projekt jeszcze w lipcu znajdował się w konsultacjach społecznych.

 RIRM

drukuj